dotb.gif

„TP”, Nr 22 (2812), 1 czerwca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2812/kraj01.php

Polska strefa w Iraku: od strony kulturowej i historycznej


Kraina Alego i Al-Husajna

Marek M. Dziekan


Udział w wojnie z reżimem Husajna nałożył na Polskę nowe zobowiązanie: zarządzanie jedną ze stref stabilizacyjnych w Iraku. Co nas czeka w strefie "górno-południowej"?


Polska strefa obejmie prawdopodobnie najważniejsze szyickie centra naukowe i religijne - An-Nadżaf, Karbalę i Al-Hillę. Na południe od An-Nadżafu jej granica będzie przebiegać równolegle do biegu Eufratu, przetnie Tygrys i dotrze do granicy z Iranem. Tak dziwne ukształtowanie granic sprawia trudności z nazwaniem obszaru, za który Polska ma odpowiadać - najbardziej naturalny byłby bowiem podział Iraku na trzy strefy: południową - szyicką, centralną, w większości sunnicką oraz północną - kurdyjską. Podział na cztery strefy ma się nijak zarówno do kultury, historii (nie ma odniesienia do podziałów istniejących w różnych okresach istnienia imperium kalifów czy później imperium osmańskiego), jak i geografii kraju. Trudno rozpatrywać specyfikę kulturową polskiej strefy w oderwaniu od strefy południowej (brytyjskiej) - obie stanowią religijną i etniczną jedność.


Tylko szyici

Fakt, że wydzielona dla nas strefa jest tylko fragmentem południowego Iraku, wskazuje, iż wytyczając jej granice Amerykanie liczyli na osłabienie irackiego szyizmu. Oddzielono bowiem szyickie centra od obszaru wokół Al-Basry, chyba najbardziej radykalnego politycznie i najbardziej antyamerykańskiego miasta. Uniemożliwia to ewentualne - choć mało prawdopodobne - oderwanie się szyickiego południa od reszty tego sztucznego, wymyślonego kiedyś "na kolanie" i nie do końca zintegrowanego tworu, jakim był i jest współczesny Irak.

Strefa "górnopołudniowa" liczy ok. 70-80 tys. km kw. i obejmuje 3,5 mln ludzi. To obszar głównie bagienny i poprzecinany kanałami (część centralna i wschodnia). Od strony zachodniej leżą tereny o charakterze bardziej suchym, przechodzące w półpustynie - wszystko wskazuje na to, że nie będziemy administrować terenami pustynnymi, które zaczynają się dalej, na zachód od Karbali. Oprócz kilku większych miast na obszarze tym znajduje się wiele osad i wiosek. Pod polską administracją znajdzie się także część terenów zamieszkanych przez Arabów Błotnych (tzw. Madanów), żyjących w wioskach zbudowanych na rozlewiskach i wśród kanałów u zbiegu Tygrysu i Eufratu - w arabskim nazewnictwie teren ten nazywany jest Al-Ahwar.

Strefę charakteryzuje względna jednolitość etniczna, czemu nie przeszkadza nawet granica z Iranem - na przylegających do niej obszarach irańskich mieszkają także Arabowie (tzw. Arabistan). Większe grupy Irańczyków żyją głównie w An-Nadżafie i Karbali.

O specyfice kulturowej strefy stanowi przede wszystkim religia: zdecydowana większość ludności wyznaje islam odmiany szyickiej. Od czasu muzułmańskiej rewolucji w Iranie (1979 r.) szyizm jest traktowany jako "straszak" i obwiniany o "wstecznictwo", choć w wielu przypadkach jest bardziej postępowy od islamu sunnickiego. Mimo, że w niektórych sprawach jest radykalniejszy od sunny (dotyczy to głównie koncepcji państwa muzułmańskiego), zawiera wiele elementów o charakterze łagodniejszym. Warto pamiętać, że większość ruchów fundamentalistycznych w islamie, zagrażających w naszym pojęciu kulturze zachodniej, rozwijała się wśród sunnitów i błędem jest mieszanie fundamentalizmu szyickiego z sunnickim.


Zawsze w opozycji

Obszar, za który Polska ma przejąć odpowiedzialność, to historyczne centrum szyizmu. Tu szyizm się narodził, tutaj się rozwijał, a An-Nadżaf i Karbala to do dziś najważniejsze ośrodki teologii szyickiej.

Z południowym Irakiem wiążą się losy Alego Ibn Abi Taliba (VII w. n.e.) - pierwszego imama szyickiego i czwartego kalifa sprawiedliwego, zięcia i kuzyna Proroka Mahometa. Ali za stolicę obrał sobie Al-

-Kufę - miasto to leży dziś w granicach An--Nadżafu. W An-Nadżafie znajduje się najważniejsze święte miejsce szyitów: meczet-mauzoleum Alego, który zginął w 661 r. Z kolei Karbala słynie z mauzoleum, w którym pochowany został syn Alego, Al-Husajn, zabity w 680 r. w bitwie pod Karbalą (z tymi wydarzeniami łączy się znane z procesji biczowników święto Aszura).

Męczeńska śmierć Alego i Al-Husajna oraz prawie wszystkich pozostałych imamów sprawiła, że szyizm jest odłamem islamu, w którym dominuje idea męczeństwa - pod tym względem zbliża się zatem bardziej do chrześcijaństwa niż sunnizmu. Szyici oczekują powtórnego nadejścia mahdiego, czyli mesjasza i zbawiciela, którego ucieleśnia Oczekiwany Imam (zniknął w 873 r. i ma kiedyś zaprowadzić na ziemi sprawiedliwość). Imamowie w szyizmie są w pewnym sensie odpowiednikami sunnickich kalifów: to przywódcy wiernych, także polityczni. Jednak poza nielicznymi wyjątkami nigdy nie sprawowali faktycznej władzy politycznej. Przeciwnie - od początku pozostawali w opozycji do rządzących sunnitów.

Co więcej, także obca władza, jeśli pojawiała się w Iraku (od 1258 do 1958 r.), zawsze sprzyjała sunnitom: czynili tak zarówno Mongołowie, panujący tu do początku XVI w., jak i Turcy Osmańscy (od lat 30. tego wieku po początek wieku XX) oraz Brytyjczycy - którzy usadowili się w Iraku po I wojnie światowej i zostali z niego wygnani po zwycięstwie rewolucji republikańskiej w 1958 r. Przez cały czas iraccy szyici pozostawali w opozycji do władzy centralnej, ciesząc się przy tym umiarkowanym poparciem szyitów irańskich. Zresztą poparcie to - choć nie należy go lekceważyć - do dziś ma charakter raczej symboliczny niż faktyczny.


Islam jako recepta

Stałe odsuwanie szyitów od władzy odbiło się na sytuacji gospodarczej regionu: choć na południu (w obecnej strefie brytyjskiej) znajdują się bogate złoża ropy, nie spowodowało to spektakularnego wzrostu zamożności. Władze centralne wykorzystywały dochody z ropy do rozbudowy stołecznej prowincji, choć kłamstwem byłoby stwierdzenie, że na południu nie zrobiono nic: obszar ma dobrze rozwiniętą sieć dróg i autostrad, budowanych zresztą w znacznej mierze przez Polaków 20-30 lat temu. Jednak w czasach Saddama południe było niedoinwestowane, stąd również niezadowolone ze swej sytuacji. To gnało aktywniejsze jednostki do stolicy, gdzie powstała dwumilionowa dzielnica szyicka.

Południe nie pozostawało jednak w stanie marazmu. Zaczęli się aktywizować związani z religią ekstremiści - to muzułmańscy "ludzie religii" stanowili znaczną część wykształconej ludności. Przejmowali oni rząd dusz wśród szyitów, szczególnie na przywiązanej do tradycji wsi. W An-Nadżafie i Karbali wielokrotnie wybuchały rebelie, krwawo tłumione przez świecki reżim Saddama. Ludność ratunku szukała w islamie, traktując go jako receptę na problemy społeczne i ekonomiczne.

W tej atmosferze działali najwybitniejsi iraccy ajatollahowie, wyrastający z czasem na przywódców religijnych i politycznych. Wśród najważniejszych postaci XX-wiecznego szyizmu irackiego wymienić należy zamordowanych przez reżim Saddama - i uznanych za męczenników - Muhammada Bakira as-Sadra, Abu al-Kasima al-Cho'iego oraz Muhsina al-Hakima, ojca obecnego przywódcy szyitów irackich. Nie bez znaczenia jest też, że w An-Nadżafie przez ponad 20 lat prowadził działalność polityczną ajatollah Chomejni.

Muhammad Bakir as-Sadr (1935-80), zwany często "irackim Chomejnim" jest już niemal legendarną postacią irackiego szyizmu. Był współpracownikiem przywódcy rewolucji irańskiej, przyczynił się także do kształtu konstytucji współczesnego Iranu. Po przejęciu władzy przez Saddama uznany został za głównego przywódcę muzułmańskiego ruchu oporu w Iraku. Jako bezwzględny przeciwnik świeckich rządów w Iraku i zwolennik państwa muzułmańskiego, zginął, zamordowany wraz ze swą siostrą przez reżim Saddama Husajna.

Obecnie najważniejszym przedstawicielem szyickiej hierarchii w Iraku jest ajatollah Muhammad Bakir al-Hakim (ur. 1939 w An-Nadżafie), który działalność polityczną rozpoczął u boku ojca. Był wielokrotnie więziony przez władze i torturowany. W 1980 r., wkrótce po wybuchu wojny iracko-irańskiej, Al-Hakim udał się na emigrację do Iranu. Jest jednym z założycieli Najwyższego Zgromadzenia Rewolucji Muzułmańskiej w Iraku, najważniejszej antyrządowej organizacji irackiej. Al-Hakim jest nie tylko politykiem, ale także wybitnym specjalistą w zakresie nauk koranicznych i historii islamu. To chyba jedyny iracki działacz polityczny, który może zyskać znaczniejsze poparcie w kraju.

Zaakceptują Polaków?

Udział w koalicji antysaddamowskiej nałożył na Polskę obowiązek podołania nowym zadaniom. Co czeka nas w strefie górno-południowej? Przede wszystkim zetknięcie z kulturą arabską przenikniętą islamem szyickim i silną religijnością (ludność jest tu bardziej religijna niż kosmopolityczni bagdadczycy). Czy to polska tradycyjna religijność sprawiła, że Polakom przydzielono właśnie tę strefę?

W każdym razie polscy żołnierze chyba łatwiej zrozumieją religijną i tradycyjną atmosferę obszaru niż Amerykanie i Brytyjczycy. Łatwiej przyjdzie im też zaakceptować wszechobecne sacrum szyickich imamów.
Być może ze względu na polską religijność oraz znaną i tam postać papieża-Polaka także szyitom łatwiej będzie zaakceptować naszą administrację - choć z pewnością misja ta nie będzie łatwa i nie należy sądzić, że ktokolwiek oczekuje nas tam z niecierpliwością. Jednak łatwych stref w Iraku nie ma.

A poza tym wiele będzie zależeć od tego, jakie miejsce dla szyitów przewidziano w przyszłym irackim rządzie tymczasowym.


MAREK M. DZIEKAN jest arabistą i islamistą, profesorem Uniwersytetu Łódzkiego i Warszawskiego. Ostatnio opublikował "Historię Iraku" (Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2002).

Z kim do Iraku?

Jacy żołnierze znajdą się w polskiej strefie? W minionym tygodniu rozmawiali o tym schowani za murami warszawskiej Cytadeli przedstawiciele 20 państw - m.in. Hiszpanii, Holandii, Danii, Albanii, Bułgarii, Ukrainy, a nawet... Fidżi. Polska planuje wysłać ponad 2 tys. żołnierzy, ale przygotować trzeba będzie na początku ok. 5 tys. ludzi, a potem jeszcze więcej: po pół roku następuje wymiana kontyngentu, a misja może się przeciągnąć. "Oswajam się z myślą, że może potrwać dłużej niż pięć lat" - mówił Marek Siwiec, szef BBN ("Rzeczpospolita" z 22 maja). Co dla armii byłoby korzystne: kilka-kilkanaście tysięcy żołnierzy, którzy wezmą udział w tej misji, wróci do kraju jako wojsko dobrze wyszkolone i (nieformalnie, ale faktycznie) zawodowe.

Pomocy udzieli NATO: ambasadorowie państw Sojuszu jednogłośnie opowiedzieli się za wsparciem Polski w tworzeniu struktur dowodzenia, wymianie informacji wywiadowczych, łączności i logistyce. Jej charakter będzie podobny do wsparcia, którego NATO udziela Niemcom i Holendrom w Afganistanie, gdzie oba kraje dowodzą Międzynarodowymi Siłami Ochronnymi (ISAF) w Kabulu. Sztab ISAF tworzy sztab istniejącego od kilkudziesięciu lat niemiecko-holenderskiego korpusu NATO (z siedzibą w Münster); to odwołując się do przykładu kabulskiego minister Szmajdziński proponował, by sztab polsko-niemiecko-duńskiego korpusu ze Szczecina stał się sztabem międzynarodowej dywizji w Iraku.

Jednogłośne poparcie NATO dla Polski może oznaczać, że nasz udział w operacji irackiej - która stała się "kością niezgody" wewnątrz państw NATO, między Francją i Niemcami z jednej strony i USA, Wielką Brytanią, Hiszpanią i Polską (oraz innymi członkami i kandydatami z Europy Wschodniej) z drugiej - może teraz przyczynić się do odbudowania jedności Sojuszu. A przyjęcie w miniony czwartek przez Radę Bezpieczeństwa ONZ rezolucji, sankcjonującej międzynarodową obecność w Iraku, może skłonić z czasem Sojusz do odegrania tam większej roli. I taki precedens już jest: w drugiej połowie br. NATO przejmuje dowodzenie siłami ISAF w Kabulu.

WP

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl