|
Polska strefa w Iraku: od strony kulturowej i historycznej
Kraina Alego i Al-Husajna
Marek M. Dziekan
Udział w wojnie z reżimem Husajna nałożył na Polskę nowe zobowiązanie: zarządzanie
jedną ze stref stabilizacyjnych w Iraku. Co nas czeka w strefie "górno-południowej"?
 |
 Grobowiec imama Al Husajna w Karbali |
|
Polska strefa obejmie prawdopodobnie najważniejsze szyickie centra naukowe i religijne -
An-Nadżaf, Karbalę i Al-Hillę. Na południe od An-Nadżafu jej granica będzie
przebiegać równolegle do biegu Eufratu, przetnie Tygrys i dotrze do granicy z Iranem.
Tak dziwne ukształtowanie granic sprawia trudności z nazwaniem obszaru, za który Polska
ma odpowiadać - najbardziej naturalny byłby bowiem podział Iraku na trzy strefy: południową
- szyicką, centralną, w większości sunnicką oraz północną - kurdyjską. Podział
na cztery strefy ma się nijak zarówno do kultury, historii (nie ma odniesienia do podziałów
istniejących w różnych okresach istnienia imperium kalifów czy później imperium osmańskiego),
jak i geografii kraju. Trudno rozpatrywać specyfikę kulturową polskiej strefy w
oderwaniu od strefy południowej (brytyjskiej) - obie stanowią religijną i etniczną
jedność.
Tylko szyici
Z kim do Iraku?
Jacy żołnierze znajdą się w polskiej strefie? W minionym tygodniu rozmawiali o tym
schowani za murami warszawskiej Cytadeli przedstawiciele 20 państw - m.in. Hiszpanii,
Holandii, Danii, Albanii, Bułgarii, Ukrainy, a nawet... Fidżi. Polska planuje wysłać
ponad 2 tys. żołnierzy, ale przygotować trzeba będzie na początku ok. 5 tys. ludzi, a
potem jeszcze więcej: po pół roku następuje wymiana kontyngentu, a misja może się
przeciągnąć. "Oswajam się z myślą, że może potrwać dłużej niż pięć
lat" - mówił Marek Siwiec, szef BBN ("Rzeczpospolita" z 22 maja). Co dla
armii byłoby korzystne: kilka-kilkanaście tysięcy żołnierzy, którzy wezmą udział w
tej misji, wróci do kraju jako wojsko dobrze wyszkolone i (nieformalnie, ale faktycznie)
zawodowe.
Pomocy udzieli NATO: ambasadorowie państw Sojuszu jednogłośnie opowiedzieli się za
wsparciem Polski w tworzeniu struktur dowodzenia, wymianie informacji wywiadowczych, łączności
i logistyce. Jej charakter będzie podobny do wsparcia, którego NATO udziela Niemcom i
Holendrom w Afganistanie, gdzie oba kraje dowodzą Międzynarodowymi Siłami Ochronnymi
(ISAF) w Kabulu. Sztab ISAF tworzy sztab istniejącego od kilkudziesięciu lat
niemiecko-holenderskiego korpusu NATO (z siedzibą w Münster); to odwołując się do
przykładu kabulskiego minister Szmajdziński proponował, by sztab polsko-niemiecko-duńskiego
korpusu ze Szczecina stał się sztabem międzynarodowej dywizji w Iraku.
Jednogłośne poparcie NATO dla Polski może oznaczać, że nasz udział w operacji
irackiej - która stała się "kością niezgody" wewnątrz państw NATO, między
Francją i Niemcami z jednej strony i USA, Wielką Brytanią, Hiszpanią i Polską (oraz
innymi członkami i kandydatami z Europy Wschodniej) z drugiej - może teraz przyczynić
się do odbudowania jedności Sojuszu. A przyjęcie w miniony czwartek przez Radę
Bezpieczeństwa ONZ rezolucji, sankcjonującej międzynarodową obecność w Iraku, może
skłonić z czasem Sojusz do odegrania tam większej roli. I taki precedens już jest: w
drugiej połowie br. NATO przejmuje dowodzenie siłami ISAF w Kabulu.
WP |
|
Fakt, że wydzielona dla nas strefa jest tylko fragmentem południowego Iraku, wskazuje, iż
wytyczając jej granice Amerykanie liczyli na osłabienie irackiego szyizmu. Oddzielono
bowiem szyickie centra od obszaru wokół Al-Basry, chyba najbardziej radykalnego
politycznie i najbardziej antyamerykańskiego miasta. Uniemożliwia to ewentualne - choć
mało prawdopodobne - oderwanie się szyickiego południa od reszty tego sztucznego, wymyślonego
kiedyś "na kolanie" i nie do końca zintegrowanego tworu, jakim był i jest współczesny
Irak.
Strefa "górnopołudniowa" liczy ok. 70-80 tys. km kw. i obejmuje 3,5 mln ludzi.
To obszar głównie bagienny i poprzecinany kanałami (część centralna i wschodnia). Od
strony zachodniej leżą tereny o charakterze bardziej suchym, przechodzące w półpustynie
- wszystko wskazuje na to, że nie będziemy administrować terenami pustynnymi, które
zaczynają się dalej, na zachód od Karbali. Oprócz kilku większych miast na obszarze
tym znajduje się wiele osad i wiosek. Pod polską administracją znajdzie się także część
terenów zamieszkanych przez Arabów Błotnych (tzw. Madanów), żyjących w wioskach
zbudowanych na rozlewiskach i wśród kanałów u zbiegu Tygrysu i Eufratu - w arabskim
nazewnictwie teren ten nazywany jest Al-Ahwar.
Strefę charakteryzuje względna jednolitość etniczna, czemu nie przeszkadza nawet
granica z Iranem - na przylegających do niej obszarach irańskich mieszkają także
Arabowie (tzw. Arabistan). Większe grupy Irańczyków żyją głównie w An-Nadżafie i
Karbali.
O specyfice kulturowej strefy stanowi przede wszystkim religia: zdecydowana większość
ludności wyznaje islam odmiany szyickiej. Od czasu muzułmańskiej rewolucji w Iranie
(1979 r.) szyizm jest traktowany jako "straszak" i obwiniany o
"wstecznictwo", choć w wielu przypadkach jest bardziej postępowy od islamu
sunnickiego. Mimo, że w niektórych sprawach jest radykalniejszy od sunny (dotyczy to głównie
koncepcji państwa muzułmańskiego), zawiera wiele elementów o charakterze łagodniejszym.
Warto pamiętać, że większość ruchów fundamentalistycznych w islamie, zagrażających
w naszym pojęciu kulturze zachodniej, rozwijała się wśród sunnitów i błędem jest
mieszanie fundamentalizmu szyickiego z sunnickim.
Zawsze w opozycji
Obszar, za który Polska ma przejąć odpowiedzialność, to historyczne centrum szyizmu.
Tu szyizm się narodził, tutaj się rozwijał, a An-Nadżaf i Karbala to do dziś najważniejsze
ośrodki teologii szyickiej.
Z południowym Irakiem wiążą się losy Alego Ibn Abi Taliba (VII w. n.e.) - pierwszego
imama szyickiego i czwartego kalifa sprawiedliwego, zięcia i kuzyna Proroka Mahometa. Ali
za stolicę obrał sobie Al-
-Kufę - miasto to leży dziś w granicach An--Nadżafu. W An-Nadżafie znajduje się
najważniejsze święte miejsce szyitów: meczet-mauzoleum Alego, który zginął w 661 r.
Z kolei Karbala słynie z mauzoleum, w którym pochowany został syn Alego, Al-Husajn,
zabity w 680 r. w bitwie pod Karbalą (z tymi wydarzeniami łączy się znane z procesji
biczowników święto Aszura).
Męczeńska śmierć Alego i Al-Husajna oraz prawie wszystkich pozostałych imamów sprawiła,
że szyizm jest odłamem islamu, w którym dominuje idea męczeństwa - pod tym względem
zbliża się zatem bardziej do chrześcijaństwa niż sunnizmu. Szyici oczekują powtórnego
nadejścia mahdiego, czyli mesjasza i zbawiciela, którego ucieleśnia Oczekiwany Imam
(zniknął w 873 r. i ma kiedyś zaprowadzić na ziemi sprawiedliwość). Imamowie w
szyizmie są w pewnym sensie odpowiednikami sunnickich kalifów: to przywódcy wiernych,
także polityczni. Jednak poza nielicznymi wyjątkami nigdy nie sprawowali faktycznej władzy
politycznej. Przeciwnie - od początku pozostawali w opozycji do rządzących sunnitów.
Co więcej, także obca władza, jeśli pojawiała się w Iraku (od 1258 do 1958 r.),
zawsze sprzyjała sunnitom: czynili tak zarówno Mongołowie, panujący tu do początku
XVI w., jak i Turcy Osmańscy (od lat 30. tego wieku po początek wieku XX) oraz
Brytyjczycy - którzy usadowili się w Iraku po I wojnie światowej i zostali z niego
wygnani po zwycięstwie rewolucji republikańskiej w 1958 r. Przez cały czas iraccy
szyici pozostawali w opozycji do władzy centralnej, ciesząc się przy tym umiarkowanym
poparciem szyitów irańskich. Zresztą poparcie to - choć nie należy go lekceważyć -
do dziś ma charakter raczej symboliczny niż faktyczny.
Islam jako recepta
Stałe odsuwanie szyitów od władzy odbiło się na sytuacji gospodarczej regionu: choć
na południu (w obecnej strefie brytyjskiej) znajdują się bogate złoża ropy, nie
spowodowało to spektakularnego wzrostu zamożności. Władze centralne wykorzystywały
dochody z ropy do rozbudowy stołecznej prowincji, choć kłamstwem byłoby stwierdzenie,
że na południu nie zrobiono nic: obszar ma dobrze rozwiniętą sieć dróg i autostrad,
budowanych zresztą w znacznej mierze przez Polaków 20-30 lat temu. Jednak w czasach
Saddama południe było niedoinwestowane, stąd również niezadowolone ze swej sytuacji.
To gnało aktywniejsze jednostki do stolicy, gdzie powstała dwumilionowa dzielnica
szyicka.
Południe nie pozostawało jednak w stanie marazmu. Zaczęli się aktywizować związani z
religią ekstremiści - to muzułmańscy "ludzie religii" stanowili znaczną część
wykształconej ludności. Przejmowali oni rząd dusz wśród szyitów, szczególnie na
przywiązanej do tradycji wsi. W An-Nadżafie i Karbali wielokrotnie wybuchały rebelie,
krwawo tłumione przez świecki reżim Saddama. Ludność ratunku szukała w islamie,
traktując go jako receptę na problemy społeczne i ekonomiczne.
W tej atmosferze działali najwybitniejsi iraccy ajatollahowie, wyrastający z czasem na
przywódców religijnych i politycznych. Wśród najważniejszych postaci XX-wiecznego
szyizmu irackiego wymienić należy zamordowanych przez reżim Saddama - i uznanych za męczenników
- Muhammada Bakira as-Sadra, Abu al-Kasima al-Cho'iego oraz Muhsina al-Hakima, ojca
obecnego przywódcy szyitów irackich. Nie bez znaczenia jest też, że w An-Nadżafie
przez ponad 20 lat prowadził działalność polityczną ajatollah Chomejni.
Muhammad Bakir as-Sadr (1935-80), zwany często "irackim Chomejnim" jest już
niemal legendarną postacią irackiego szyizmu. Był współpracownikiem przywódcy
rewolucji irańskiej, przyczynił się także do kształtu konstytucji współczesnego
Iranu. Po przejęciu władzy przez Saddama uznany został za głównego przywódcę muzułmańskiego
ruchu oporu w Iraku. Jako bezwzględny przeciwnik świeckich rządów w Iraku i zwolennik
państwa muzułmańskiego, zginął, zamordowany wraz ze swą siostrą przez reżim
Saddama Husajna.
Obecnie najważniejszym przedstawicielem szyickiej hierarchii w Iraku jest ajatollah
Muhammad Bakir al-Hakim (ur. 1939 w An-Nadżafie), który działalność polityczną
rozpoczął u boku ojca. Był wielokrotnie więziony przez władze i torturowany. W 1980
r., wkrótce po wybuchu wojny iracko-irańskiej, Al-Hakim udał się na emigrację do
Iranu. Jest jednym z założycieli Najwyższego Zgromadzenia Rewolucji Muzułmańskiej w
Iraku, najważniejszej antyrządowej organizacji irackiej. Al-Hakim jest nie tylko
politykiem, ale także wybitnym specjalistą w zakresie nauk koranicznych i historii
islamu. To chyba jedyny iracki działacz polityczny, który może zyskać znaczniejsze
poparcie w kraju.
Zaakceptują Polaków?
Udział w koalicji antysaddamowskiej nałożył na Polskę obowiązek podołania nowym
zadaniom. Co czeka nas w strefie górno-południowej? Przede wszystkim zetknięcie z
kulturą arabską przenikniętą islamem szyickim i silną religijnością (ludność jest
tu bardziej religijna niż kosmopolityczni bagdadczycy). Czy to polska tradycyjna
religijność sprawiła, że Polakom przydzielono właśnie tę strefę?
W każdym razie polscy żołnierze chyba łatwiej zrozumieją religijną i tradycyjną
atmosferę obszaru niż Amerykanie i Brytyjczycy. Łatwiej przyjdzie im też zaakceptować
wszechobecne sacrum szyickich imamów.
Być może ze względu na polską religijność oraz znaną i tam postać papieża-Polaka
także szyitom łatwiej będzie zaakceptować naszą administrację - choć z pewnością
misja ta nie będzie łatwa i nie należy sądzić, że ktokolwiek oczekuje nas tam z
niecierpliwością. Jednak łatwych stref w Iraku nie ma.
A poza tym wiele będzie zależeć od tego, jakie miejsce dla szyitów przewidziano w
przyszłym irackim rządzie tymczasowym.
MAREK M. DZIEKAN jest arabistą i islamistą, profesorem Uniwersytetu Łódzkiego i
Warszawskiego. Ostatnio opublikował "Historię Iraku" (Wydawnictwo Akademickie
Dialog, Warszawa 2002).
|