dotb.gif

„TP”, Nr 22 (2812), 1 czerwca 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2812/felkromar.php




O prawdzie

Michał Komar


Za sprawą impulsu nieodpartego to się stało, przy przystawkach. Za sprawą impulsu, który ogarnął całe moje jestestwo i kazał oświadczyć w miejscu publicznym głośno i dobitnie, co ślina mi na język przyniosła, a mianowicie, że pan Mieczysław jest człowiekiem prawym i szlachetnym, o czym świadczą jego myśli, słowa i czyny od wczesnej młodości aż do wieku podeszłego.

Zapadła niemiła cisza. "Mówię prawdę" - szepnąłem zawstydzony. Towarzystwo zróżnicowane pod względem płci, wieku, dochodów, wykształcenia, miejsca zamieszkania, wyznania, poglądów politycznych i orientacji obyczajowych jęło obrzucać mnie spojrzeniami, w których łatwo można było wyczytać ironię, podejrzliwość, a nawet wrogość. Tuż po podaniu pieczystego dowiedziałem się, że moje oświadczenie tyczące mniemanej prawości i szlachetności pana Mieczysława świadczy tylko i jedynie o tym, żem prostak i grubianin, lepiej więc będzie, jeśli przeproszę zebranych i dyskretnie zniknę.

Zaprotestowałem. Każdy bowiem, komu miła jest prawda, wie, że pan Mieczysław w swym długim życiu czynił dobro na przekór niesprzyjającym okolicznościom i opresjom, wspierał potrzebujących, nachylał się nad słabszymi i nigdy, ale to nigdy, nie zboczył ze ścieżki cnoty. Świadom, że zebrane towarzystwo mało wie o dokonaniach pana Mieczysława, przedstawiłem szereg przykładów i wiarygodnych świadectw. W odpowiedzi usłyszałem ponownie, że prostak ze mnie i grubianin, a także ignorant. Gdybym nie był grubianinem, prostakiem i ignorantem, nie używałbym słowa "prawda". Prawda bowiem, jako wartość wyższa - a przecież w sferze wartości wyższych wszyscy się obracamy - jest wartością tak wysoką, że nie znajduje zastosowania wobec codziennej praktyki, w tym więc wobec myśli, słów i czynów pana Mieczysława. Szczególny jest status prawdy w naszym życiu. Prawda jest po to, by ją wykrzyczeć prosto w twarz, z czego wynika prosty wniosek, że prawda z samej swej istoty jest niemiła i niewiele różni się od obelgi. Prawda w oczy kole. Prawdę wyciąga się na światło dzienne, bo jest brzydka i brudna, aż wstyd popatrzeć. Prawda wyłazi z worka jako boleśnie kłujące szydło. Prawda wypływa na powierzchnię niczym - dla przykładu - topielec. Prawda jest przedmiotem dochodzeń dziennikarzy inwestygacyjnych, policjantów, prokuratorów i komisji śledczych. Kto prawdą się zajmuje, ten ani chybi się pobrudzi.

W progu sali stanęli kelnerzy ze smakowitymi deserami na tacach. W tej sytuacji trzeba było przeprosić zebranych za nietakt i oświadczyć, że z oceną pana Mieczysława chyba trochę przesadziłem... W końcu - prawdę mówiąc - czy człowiek odpowiada za ględzenie tego, co mu ślina na język przyniesie z powodu nieodpartego impulsu, przy przystawkach?

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl