|
O prawdzie
Michał Komar
Za sprawą impulsu nieodpartego to się stało, przy przystawkach. Za sprawą impulsu, który
ogarnął całe moje jestestwo i kazał oświadczyć w miejscu publicznym głośno i
dobitnie, co ślina mi na język przyniosła, a mianowicie, że pan Mieczysław jest człowiekiem
prawym i szlachetnym, o czym świadczą jego myśli, słowa i czyny od wczesnej młodości
aż do wieku podeszłego.
Zapadła niemiła cisza. "Mówię prawdę" - szepnąłem zawstydzony.
Towarzystwo zróżnicowane pod względem płci, wieku, dochodów, wykształcenia, miejsca
zamieszkania, wyznania, poglądów politycznych i orientacji obyczajowych jęło obrzucać
mnie spojrzeniami, w których łatwo można było wyczytać ironię, podejrzliwość, a
nawet wrogość. Tuż po podaniu pieczystego dowiedziałem się, że moje oświadczenie
tyczące mniemanej prawości i szlachetności pana Mieczysława świadczy tylko i jedynie
o tym, żem prostak i grubianin, lepiej więc będzie, jeśli przeproszę zebranych i
dyskretnie zniknę.
Zaprotestowałem. Każdy bowiem, komu miła jest prawda, wie, że pan Mieczysław w swym długim
życiu czynił dobro na przekór niesprzyjającym okolicznościom i opresjom, wspierał
potrzebujących, nachylał się nad słabszymi i nigdy, ale to nigdy, nie zboczył ze ścieżki
cnoty. Świadom, że zebrane towarzystwo mało wie o dokonaniach pana Mieczysława,
przedstawiłem szereg przykładów i wiarygodnych świadectw. W odpowiedzi usłyszałem
ponownie, że prostak ze mnie i grubianin, a także ignorant. Gdybym nie był grubianinem,
prostakiem i ignorantem, nie używałbym słowa "prawda". Prawda bowiem, jako
wartość wyższa - a przecież w sferze wartości wyższych wszyscy się obracamy - jest
wartością tak wysoką, że nie znajduje zastosowania wobec codziennej praktyki, w tym więc
wobec myśli, słów i czynów pana Mieczysława. Szczególny jest status prawdy w naszym
życiu. Prawda jest po to, by ją wykrzyczeć prosto w twarz, z czego wynika prosty
wniosek, że prawda z samej swej istoty jest niemiła i niewiele różni się od obelgi.
Prawda w oczy kole. Prawdę wyciąga się na światło dzienne, bo jest brzydka i brudna,
aż wstyd popatrzeć. Prawda wyłazi z worka jako boleśnie kłujące szydło. Prawda wypływa
na powierzchnię niczym - dla przykładu - topielec. Prawda jest przedmiotem dochodzeń
dziennikarzy inwestygacyjnych, policjantów, prokuratorów i komisji śledczych. Kto prawdą
się zajmuje, ten ani chybi się pobrudzi.
W progu sali stanęli kelnerzy ze smakowitymi deserami na tacach. W tej sytuacji trzeba było
przeprosić zebranych za nietakt i oświadczyć, że z oceną pana Mieczysława chyba
trochę przesadziłem... W końcu - prawdę mówiąc - czy człowiek odpowiada za ględzenie
tego, co mu ślina na język przyniesie z powodu nieodpartego impulsu, przy przystawkach?
|