|
Prasa krajowa
Inteligencja zmienia twarz
W III RP inteligencja polska nie znala-zła się - wbrew częstemu przekonaniu - w
kryzysie. Zachodzące w nowych warunkach politycznych i gospodarczych przekształcenia
struktury społecznej wpłynęły jedynie na zmianę jej funkcji i ról - pisze w KRYTYCE
POLITYCZNEJ (3) prof. Henryk Domański, socjolog i dyrektor Instytutu Filozofii i
Socjologii PAN.
Gospodarka rynkowa modernizuje się, kreuje nowe zawody w finansach, bankowości,
marketingu i szeroko rozumianych usługach. Równocześnie zmienia się treść
tradycyjnych profesji uznawanych za inteligenckie: począwszy, na przykład, od księgowych
(wymaga się choćby od nich wiedzy
o skomplikowanych mechanizmach podatkowych czy tyczących
przetargów publicznych) po dziennikarzy i specjalistów (ich działalność nie zatraciła
wprawdzie twórczego charakteru - a to kreatywność uchodzi za atrybut zawodów
inteligenckich, ale by sprostać konkurencji i przetrwać muszą równocześnie posiąść
sztukę zdobywania masowego odbiorcy, czyli w mniejszym bądź większym stopniu się
skomercjalizować). Nieuchronnym elementem systemu rynkowego, nieobecnym praktycznie w
statycznej i centralnie sterowanej gospodarce komunistycznej, jest też rywalizacja w
ramach zawodu: walka o wyższe zarobki, stanowiska czy pracę jako taką.
Jeśli jednak głównym wyznacznikiem statusu społecznego jest wykształcenie, to
kategoria ludzi z dyplomem wyższej uczelni wciąż jest w Polsce wąska (ok. 11 proc.
ludności). Już tylko dlatego wyższe wykształcenie gwarantuje prestiż, stosunkowo
dobre dochody, a przede wszystkim jest kapitałem pozwalającym lepiej niż inni radzić
sobie z losem i zapewniającym dostęp do innych cenionych dóbr. Więcej: statystyki
dowodzą, że za III RP inteligencja utrzymała, a nawet wzmocniła, swoją przewagę nad
innymi warstwami społecznymi, jeśli chodzi o dostęp do wyższego wykształcenia.
W ostatnich latach wyższe wykształcenie przekładać się zaczęło na coraz to lepsze
zarobki. O ile w 1982 r. zapewniało ono zarobki ledwie o 14 proc. wyższe od średniej
krajowej, to w 1998 r. - już 27 proc. (przy równoczesnym spadku dochodów ludzi o
wykształceniu podstawowym). W połowie lat 90. inteligenci - zwłaszcza kadra menaedżerska,
ale też lekarze, prawnicy, ekonomiści, dziennikarze, artyści i ludzie nauki - pod względem
zarobków wyprzedzili nawet właścicieli firm. Tym samym w hierarchii dochodów kapitał
edukacyjny i kulturowy przebiły kapitał własności.
Także badania nad prestiżem zawodów dowodzą, że inteligencja niezmiennie utrzymuje
czołową pozycję: w Polsce najwyżej ocenianym zawodem jest profesor uniwersytetu, zaraz
potem lekarz, a w pierwszej dziesiątce są także nauczyciel, inżynier i sędzia.
Naturalnie, choć generalnie pozycja inteligencji uległa w III RP wzmocnieniu, to nie
wszyscy członkowie tej warstwy mają się lepiej, da się też wskazać przypadki
degradacji. Bo choć w lepszej sytaucji są przedstawiciele "nowej" inteligencji
(pracownicy nowych zawodów, w większości zatrudnieni w sektorze prywatnym), to pozycja
inteligencji "starej", zwykle pracującej w sektorze państwowym, jest już
gorsza. Dochody inteligencji z tzw. sfery budżetowej uległy wręcz pogorszeniu.
Teza o kryzysie inteligencji ma też pewien sens wtedy, gdyby odnieść ją do zanikania
starych struktur społecznych i tradycyjnego etosu: "W kształtującym się społeczeństwie
klasy średniej reminiscencje z czasów walki o niepodległość nie mają ceny
rynkowej". Istotą obecnego przełomu jest to, że "tradycyjna inteligencja jest
zastępowana przez nową kategorię, która charakteryzuje się podobnymi cechami położenia
społecznego, jak "stara" i zajmuje podobne pozycje, ale pod względem strategii
życiowych zaczyna przypominać angielskich professions". Dotyczy to głównie najmłodszego
pokolenia inteligencji. Odwołuje się ono do zachodnich standardów: "przede
wszystkim ludzie ci wiedzą, czego chcą, jeżeli chodzi o pracę". Współczesny
etos "różni się od "powołania" traktowanego jako praca dla samej pracy
instrumentalnym stosunkiem do wykonywanego zawodu". Główne cele to sukces,
perfekcja i zarabianie pieniędzy. "Kandydaci na polskich professions zasmakowali w
luksusowych samochodach, drogich ubraniach, bywaniu w drogich restauracjach i
demonstrowaniu zamożności, co jest normalną cechą ludzi, zaczynających żyć na
przyzwoitym poziomie". Niemniej "nie rezygnują z bywania na koncertach muzyki
poważnej i, bez intelektualnych pretensji, mają pozytywny stosunek do korzystania z dóbr
wysokiej kultury". Ale młodzi profesjonaliści są bardziej specjalistami niż
inteligencją - pomimo, że nie porzucają całkowicie tradycyjnego etosu, bardziej liczy
się dla nich racjonalne myślenie, samodyscyplina i materialne wartości.
KB
|