|
Światło rozumu
Małgorzata Musierowicz
(...) Wielka Siostro
tak wiele mam do ciebie zapytań?
zwłaszcza gdy łaska sensu
opuszcza stronice dni
A nawet karty mądrych książek
Czemu uparcie odpowiadasz mi
prostym pismem dymu
a ja ciągle boję się zrozumieć (...)
Anna Kamieńska, "Doktor Edyta Stein"
Piękny, piękny maj. Życie kipi, kwitnie, wzrasta, zieleni się w słońcu. W maju najczęściej
chyba patrzy się w niebo. Trzynastego minęła kolejna rocznica zamachu na Jana Pawła II
- tak, to też jest oblicze maja. Trzynastego również, na niespełna miesiąc przed
referendum w sprawie powrotu Polski do Europy, powołano w Poznaniu, na Uniwersytecie
Adama Mickiewicza, Centrum Badań imienia Edyty Stein. Stało się to przy udziale władz
kościelnych i uniwersyteckich, a także w obecności delegatów gminy żydowskiej i Kościoła
ewangelicko-augsburskiego. Już samo gromadzenie się zaproszonych gości podnosiło na
duchu; nie tak często obecnie udaje się ujrzeć tyle naraz twarzy myślących i
uduchowionych, tylu ludzi przepełnionych spokojną pogodą. Nie przypuszczałam też, że
przy okazji tej uroczystości spotkam aż tyle Znajomych Osób - z różnych zresztą
wymiarów czasu i przestrzeni.
Spotkałam na przykład koleżankę ze studiów - znakomitą dziś malarkę Danutę
Waberską, autorkę wielu obrazów o tematyce religijnej i metafizycznej. Przybyła też
poetka, Teresa Tomsia.
Maja Komorowska nadesłała piękny list, w którym opowiedziała o swojej fascynacji osobą
Edyty Stein, Teresa Budzisz-Krzyżanowska przyjechała, by przeczytać - po oficjalnym
otwarciu Centrum Badań - fragmenty listów Edyty Stein do Romana Ingardena. Trudno było
nie odczuć dreszczu, gdy słyszało się, wypowiedziane mocnym, elektryzującym głosem
wielkiej aktorki, słowa Edyty Stein z roku 1917: "Właściwie tylko dwie rzeczy
dodają mi sił: chęć przekonania się, co będzie z Europą, i nadzieja, że dokonam
czegoś z pożytkiem dla filozofii. Nie dam się odwieść od przekonania, że historia świata
ma sens i toczy się swoim trybem, nawet gdy nie ma nikogo, kto wskazywałby jej
kierunek", lub te z roku 1918: "Może zainteresuje Pana następujący projekt.
Przypomina mi trochę pomysł, z którym sama nosiłam się kiedyś, by w różnych
krajach tworzyć instytuty do spraw "wymiany kulturalnej", które służyłyby
zadzierzgnięciu wzajemnego porozumienia. Wprawdzie wygląda to tak, jak gdyby przede
wszystkim chodziło o kwestie gospodarcze, ale przecież od pracujących tam ludzi będzie
zależało, jaki kształt nadadzą tej sprawie".
Profesor Anna Grzegorczyk, inicjatorka powstania Centrum Badań, wiele już lat poświęciła
osobie i dziełu siostry Teresy Benedykty od Krzyża. Współpracując ściśle z
Instytutem Duchowości Carmelitanum, a w jego ramach - z siostrą Immaculatą Adamską OCD
(pierwszą tłumaczką dzieł Edyty Stein i autorką licznych o niej książek), pani
profesor postawiła sobie za cel nadrobienie wieloletnich zaległości humanistyki w
recepcji filozofii Edyty Stein. W przemówieniu otwierającym uroczystość, Anna
Grzegorczyk powiedziała: "Dzięki powołaniu tego Centrum Badań Edyta Stein, której
za życia przyszło zmagać się z "byciem kobietą" i Żydówką, wraca na
uniwersytet. Kobiecie i filozofowi bowiem środowiska uniwersyteckie Niemiec odmówiły
prawa do habilitacji, a Żydówce rządzący od 1933 roku jej ojczyzną narodowi socjaliści
zabronili nauczać".
Centrum Badań ma stać się odpowiedzią na współczesną kulturę wyczerpania, kulturę
zbanalizowaną, nie umiejącą odróżnić dobra od zła. Ma napełnić ją sensem.
Fenomenologiczna koncepcja Edyty Stein, z definicji będąca filozofią sensu, może być
lekiem na kryzys kultury homo postmodernus, który utracił godność człowieczeństwa,
prawdę, wiedzę i wiarę. "Kultura musi się oprzeć na poczuciu porządku
transcendentalnego. Opracowana przez Edytę Stein metoda "wczucia" pozwala poznać
Innego (to jest - zarówno drugiego człowieka, jak Boga). Propozycja wznoszenia
"twierdzy duchowej" opierająca się na "ćwiczeniach duchowych" i na
fenomenologicznym, istotnym poznaniu, stanowić może bardzo współczesną metodę
terapeutyczną, metodę, która ma starożytną proweniencję i metafizyczne zwieńczenie,
tak potrzebne współczesnemu człowiekowi - mówiła prof. Grzegorczyk, przytaczając
następnie słowa Edyty Stein: "Im bardziej skupiony żyje ktoś we wnętrzu swej
duszy, tym silniej promieniuje i innych w swą orbitę wciąga".
Znakomita uczennica Husserla kształtowała swoją formację badawczą w czasach głębokiego
kryzysu nauk europejskich. Jej dzieło wiele mówi o duchu epoki początku XX wieku, lecz
i, rzecz zaskakująca, o duchu naszej epoki. Powinnością każdego człowieka nauki - ciągnęła
prof. Grzegorczyk - jest niestrudzone dążenie do prawdy. Dewizą naukową, a nie czysto
światopoglądową, jest stwierdzenie Edyty Stein: "Bóg jest prawdą. Kto szuka
prawdy, szuka Boga, choćby o tym nie wiedział".
Trudno o bardziej aktualną dewizę.
Centrum Badań im. Edyty Stein ma integrować wysiłki badaczy w celu ożywienia ducha
jedności Europy. "Poznanie podług nadziei i miłości" stanowiłoby zaplecze
dla dialogu europejskiego i pokojowego uczestnictwa w kulturze. Obok badań nad biografią
i spuścizną naukową Edyty Stein, prowadzone będą badania nad integracją europejską
(we współpracy z międzynarodowym stowarzyszeniem Anima Europea) oraz nad filozofią
dialogu. Opracowany zostanie program badawczy dotyczący etosu kobiety współczesnej, a
także - dialogu nauki i religii.
Gdy przysłuchiwałam się obradom, spotkałam - w myślach - kolejną Znajomą Osobę.
"Rozmawialiśmy o Edycie Stein - pisał Tomasz Kubikowski we wspomnieniu o profesorze
Zbigniewie Raszewskim (,,Pamiętnik Teatralny" 3-4/93). - Jej portret, który mu z żoną
podarowaliśmy, Profesor zawiesił w ostatnich miesiącach w swoim pokoju. "Ona się
po to urodziła, żeby pojednać trzy narody" - powiedział kiedyś".
Profesor Raszewski zmarł w roku 1992. Czy mógł przypuszczać, że w kilka lat później
Jan Paweł II ogłosi Edytę Stein patronką Europy? Jak widać dzisiaj, ONA nie tylko po
to się urodziła, by pojednać trzy narody - także po to, by światło rozumu zajaśniało
nad połączoną Europą, w trwałym związku wiedzy i wiary.
|