adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 20 (2810)
18 maja 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz

18 maja Papież kanonizuje biskupa Józefa Sebastiana Pelczara


"Bogu, monarsze i duchowi narodowemu"

Ks. Jan Kracik


Przeżył pod Wawelem 22 lata jako profesor UJ, a pozostałe ćwierć wieku nad Sanem, jako biskup. Działając na kilku polach życia publicznego łączył wielką wrażliwość społeczną z niestrudzoną aktywnością.


Zdecydowana przewaga przedstawicieli zakonów i episkopatu wśród blisko pół tysiąca kanonizowanych i trzynastu setek beatyfikowanych w ciągu ostatniego ćwierćwiecza musi budzić pytania: jak się ma powtarzana od czasów Soboru nauka o powszechnym powołaniu do świętości do tego, ilu świeckich, a ilu duchownych zostało wyniesionych na ołtarze? Nikt oczywiście nie twierdzi, że w przeciwieństwie do ziemi niebo zaludniają głównie ci, co nosili sutanny i habity. A jednak to duchowni zdominowali tak mocno kanonizacyjne uroczystości, że utrudnia to przezwyciężenie historycznie uwarunkowanego potocznego przekonania, iż świętość jest dla ćwiczących się w niej "zawodowców", zaś laicy z rzadka osiągają podobną doskonałość. Powszechne wezwanie do świętości jawić się tedy może jako teoretyczna szansa, z której w praktyce są w stanie skorzystać tylko ci, którzy mają po temu specjalne warunki i fachowe przygotowanie. Jak olimpijska kadra.

Czy słuszne zaprzeczanie takiemu rozumowaniu wystarczy, by miliony ojców i matek zachwyciły się tym, że otrzymują jeszcze jeden potrzebny im pilnie wzór do naśladowania w postaci misjonarza czy matki założycielki zakonnego zgromadzenia? Co robić, aby zwalczyć pogląd, że tylko "profesjonaliści świętości", w przeciwieństwie do przyziemnej reszty mogą mocniej pragnąć nieba niż chleba (zwłaszcza gdy rzadziej niż świeccy doświadczają jego braku) i bardziej dbać o duszę niż o ciało? Że nie musi być akurat tak, jak w tej strofie ks. Twardowskiego:

Wszyscy łakną rozmnożenia chleba,
Paralityk cały w Lourdes się kąpie,
nawet biskup chce się dostać do nieba,
tak bez grzechu, wygodnie, porządnie.

Bo i łaknący dobrobytu, i poszukiwacze uzdrowień, też często czynią niemało, by dostać się do nieba. Ale dziś będzie o biskupie, za którego obecność tamże Kościół uznał, że może poręczyć.


*

Józef Sebastian urodził się w 1842 r. jako syn Wojciecha i Marianny Pelczarów, zamożnych gospodarzy w Korczynie koło Krosna. Po maturze w 1860 r. wahał się: historia czy teologia. Zdecydowawszy ("będę księdzem, a zarazem profesorem historii" - napisał w "Autobiografii"), wstąpił do seminarium w Przemyślu. W 1864 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Po rocznym wikariacie w Samborze władze diecezjalne skierowały go na dalsze studia do Rzymu. Zyskawszy zgodę na skrócenie czasu edukacji, co musiało wpłynąć na jej jakość, młody ksiądz w niecały rok był już doktorem teologii, a półtora roku później doktorem prawa kanonicznego.

Powróciwszy do Przemyśla, został w 1869 r. (po 2 krótkich wikariatach) prefektem seminarium, gdzie z czasem wykładał teologię pastoralną i prawo. Zastanawiał się, kolejny już raz, czy nie wstąpić do jezuitów. Jego pierwsza książka "Życie duchowne czyli doskonałość chrześcijańska" (1873) miała osiem wydań. W 1877 r. rzymski doktor uzyskał na Uniwersytecie Jagiellońskim katedrę historii kościelnej i prawa kanonicznego. Pięć lat później Ministerstwo Wyznań i Oświaty przesunęło Pelczara na katedrę teologii pastoralnej. Uczył także homiletyki i kaznodziejstwa.

Oprócz 3-tomowej publicystycznej pracy o Piusie IX trwalszą wartość przedstawiał "Zarys dziejów kaznodziejstwa" (1896). Pelczar głosił i drukował kazania, mowy okolicznościowe, konferencje, rozmyślania, relacje z pielgrzymek. Dwukrotnie był dziekanem Wydziału Teologicznego. Przyczynił się do powiększenia kadry naukowej i odzyskania przez ten fakultet prawa nadawania stopni doktorskich. W mowie, którą wygłosił 26 maja 1883 jako rektor UJ podczas położenia kamienia węgielnego pod budowę Collegium Novum, wzywał młodzież akademicką, by była "wierna Bogu, wierna monarsze, wierna duchowi narodowemu". Działo się to wszak w Galicji. Profesor wspierał materialnie studentów, prezesował Towarzystwu Św. Wincentego a Paulo, współpracował z Towarzystwem Oświaty Ludowej, był współzałożycielem popularnego pisma "Prawda", które miało stanowić przeciwwagę prasy socjalistycznej i ludowej. Należał też do organizatorów Towarzystwa św. Łukasza, dążącego do zastępowania kiczowatych obrazów po kościołach i domach wartościowszymi artystycznie wytworami. Dla opiekowania się służącymi i chorymi po domach założył zgromadzenie Służebnic Serca Jezusowego (sercanki).

W 1899 r. ks. Pelczar został mianowany biskupem sufraganem w Przemyślu, a rok później ordynariuszem tej diecezji. Na tym stanowisku - czyli aż do śmierci w 1924 r. - zwołał 3 synody, wydał 42 listy pasterskie, utworzył 57 nowych parafii. Dbał o edukację, wychowanie i dyscyplinę duchowieństwa, założył małe seminarium. Od początku zachęcał księży i świeckich do działalności społecznej. Założył stowarzyszenie robotnicze "Przyjaźń", zbudował dla niego dom, służący zebraniom i zjazdom. Pomagał w zakładaniu ochronek i sierocińców, sprowadził do diecezji salezjanów, by troszczyli się o młodzież rzemieślniczą. Dla opieki nad nasilającą się sezonową emigracją ustanowił bractwo NMP Królowej Polski. Dbał o sprawy charytatywne, szczególnie podczas I wojny światowej. Powołał Związek Katolicko-Społeczny, który miał łączyć wiernych w aktywności społecznej, upowszechnianiu katolickich publikacji, tworzeniu czytelni, kas Raiffeisena, spółdzielni i kółek rolniczych. Kwestia społeczna w wiejskiej przeważnie diecezji miała bowiem własny kształt, różny od problemów wielkoprzemysłowych środowisk.

Krytyczny wobec radykalizmu ruchu ludowego, nie zwalczał go tak drastycznie, jak biskupi tarnowscy Łobos czy Wałęga. Relacje między duchowieństwem a ludowcami w diecezji Pelczara wyglądały względnie poprawnie. Jako człowiek o dużej kulturze osobistej postępował taktownie nawet z przeciwnikami - które to przymioty potrzebne są nie tylko świętym i nie tylko w Galicji czy w drugiej RP.


Za tydzień opublikujemy reportaż Anny Matei o bł. Urszuli Ledóchowskiej, która zostanie kanonizowana wraz z bp Józefem Sebastianem Pelczarem.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny