|
5. Niedziela Wielkanocna
Niezawiniona wina
Ks. Jan Słomka
Kiedy ludzie nas niesłusznie oskarżają, mamy ucieczkę w przeświadczeniu, że ich
oskarżenia są niesprawiedliwe, bo jesteśmy niewinni. Ale przecież nie zawsze tak jest,
że jesteśmy zupełnie niewinni. Nie chodzi tutaj o czyny popełnione ze złą wolą, z
zamysłem, aby kogoś skrzywdzić, cudzym koszem się wzbogacić. Chodzi o coś innego: otóż
chyba nie jest możliwe całkowite uniknięcie sytuacji, kiedy łączy się zbieg
okoliczności, nasza nieuwaga, zaniedbanie, ewentualnie brak przysłowiowego łutu szczęścia
i w efekcie dzieje się krzywda mała, a czasem wielka i nieodwracalna. Wtedy do oskarżeń
ludzi dołączają się oskarżenia serca i nasza ostoja - poczucie własnej niewinności
- upada. Taka sytuacja jest trudna do zniesienia, bo jednocześnie jesteśmy winni i
niewinni: niewinni, bo przecież nie mieliśmy złej woli, ale i winni, bo to z naszego
powodu stała się krzywda, ktoś cierpi. Trudno wtedy uciec od rozważań typu: "ile
bym dał, aby się ta chwila wróciła". Ale czas się nie cofa, a to, co się stało,
jest nieodwracalne. Można także usiłować z całej siły wmawiać sobie, że jestem
zupełnie niewinny, bo nie chciałem. Mimo pozorów racjonalności niestety w wielu
sytuacjach to po prostu nie jest prawdą. Brak złej woli nie zmienia faktu, że stało się
coś złego z moim udziałem - człowiek odpowiada za to, co zrobił, nieraz bardzo
konkretnie - prawnie i materialnie. Stwierdzenie "ja nie chciałem" nie
wystarcza. Samousprawiedliwienie nie usprawiedliwia. Wręcz przeciwnie -
samousprawiedliwienie zatwardza serce. Bardzo ważne w takich sytuacjach jest wsparcie
innych ludzi - gdy wszyscy wokoło oskarżają, trudno jest nieść ciężar niezawinionej
winy. Ale ta pomoc nie zawsze jest dana. Ale nawet, gdy mamy takie wsparcie, to i tak
usprawiedliwienie udzielone przez innych nie wystarcza, bo sądy ludzkie są zmienne i
zawodne, a nadmiar solidarności może prowadzić do moralności klanowej stawiającej
ponad wszystko ochronę swoich. Najważniejszy jest osąd i usprawiedliwienie dane przez
Boga. Czytamy w 1 Liście św. Jana: "A jeżeli nasze serce oskarża nas, to Bóg
jest większy od naszego serca i zna wszystko".
Bardzo ważne jest zaufanie, że Bóg jest większy nie tylko od przypadkowych osądów
ludzkich, ale także jest większy od osądu własnego serca, od tego, co czasem nazywamy
poczuciem winy. Z tego zaufania rośnie wiara w Boże miłosierdzie i Boże przebaczenie.
Ono jest fundamentem, na którym możemy się oprzeć. Wiara w nie daje siłę do
niesienia ciężaru win, jakie zaciągamy w takich sytuacjach. Ale jeżeli nie prowadzi
ona do ufnego i cierpliwego czynienia dobra, to nie jest wiara w miłosierdzie, a tylko
szukanie łatwego sposobu na wyzbycie się kłopotów z osądami innych i swoimi wewnętrznymi
niewygodami.
|