adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 20 (2810)
18 maja 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej

  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet

5. Niedziela Wielkanocna


Niezawiniona wina

Ks. Jan Słomka


Kiedy ludzie nas niesłusznie oskarżają, mamy ucieczkę w przeświadczeniu, że ich oskarżenia są niesprawiedliwe, bo jesteśmy niewinni. Ale przecież nie zawsze tak jest, że jesteśmy zupełnie niewinni. Nie chodzi tutaj o czyny popełnione ze złą wolą, z zamysłem, aby kogoś skrzywdzić, cudzym koszem się wzbogacić. Chodzi o coś innego: otóż chyba nie jest możliwe całkowite uniknięcie sytuacji, kiedy łączy się zbieg okoliczności, nasza nieuwaga, zaniedbanie, ewentualnie brak przysłowiowego łutu szczęścia i w efekcie dzieje się krzywda mała, a czasem wielka i nieodwracalna. Wtedy do oskarżeń ludzi dołączają się oskarżenia serca i nasza ostoja - poczucie własnej niewinności - upada. Taka sytuacja jest trudna do zniesienia, bo jednocześnie jesteśmy winni i niewinni: niewinni, bo przecież nie mieliśmy złej woli, ale i winni, bo to z naszego powodu stała się krzywda, ktoś cierpi. Trudno wtedy uciec od rozważań typu: "ile bym dał, aby się ta chwila wróciła". Ale czas się nie cofa, a to, co się stało, jest nieodwracalne. Można także usiłować z całej siły wmawiać sobie, że jestem zupełnie niewinny, bo nie chciałem. Mimo pozorów racjonalności niestety w wielu sytuacjach to po prostu nie jest prawdą. Brak złej woli nie zmienia faktu, że stało się coś złego z moim udziałem - człowiek odpowiada za to, co zrobił, nieraz bardzo konkretnie - prawnie i materialnie. Stwierdzenie "ja nie chciałem" nie wystarcza. Samousprawiedliwienie nie usprawiedliwia. Wręcz przeciwnie - samousprawiedliwienie zatwardza serce. Bardzo ważne w takich sytuacjach jest wsparcie innych ludzi - gdy wszyscy wokoło oskarżają, trudno jest nieść ciężar niezawinionej winy. Ale ta pomoc nie zawsze jest dana. Ale nawet, gdy mamy takie wsparcie, to i tak usprawiedliwienie udzielone przez innych nie wystarcza, bo sądy ludzkie są zmienne i zawodne, a nadmiar solidarności może prowadzić do moralności klanowej stawiającej ponad wszystko ochronę swoich. Najważniejszy jest osąd i usprawiedliwienie dane przez Boga. Czytamy w 1 Liście św. Jana: "A jeżeli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko".

Bardzo ważne jest zaufanie, że Bóg jest większy nie tylko od przypadkowych osądów ludzkich, ale także jest większy od osądu własnego serca, od tego, co czasem nazywamy poczuciem winy. Z tego zaufania rośnie wiara w Boże miłosierdzie i Boże przebaczenie. Ono jest fundamentem, na którym możemy się oprzeć. Wiara w nie daje siłę do niesienia ciężaru win, jakie zaciągamy w takich sytuacjach. Ale jeżeli nie prowadzi ona do ufnego i cierpliwego czynienia dobra, to nie jest wiara w miłosierdzie, a tylko szukanie łatwego sposobu na wyzbycie się kłopotów z osądami innych i swoimi wewnętrznymi niewygodami.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny