|
Barbara Skarga: ratunek dla myślenia
Tadeusz Sławek
W przedmowie do "Śladu i obecności" Barbara Skarga kilkakrotnie mówi o swoim
zbiorze jako o "książeczce". Co więcej, aby do końca zawieść oczekiwania
czytelnika przygotowanego do czytania filozofa, rozpoczyna od wyznania przypadkowej
proweniencji swoich tekstów.
Zdanie rozpoczynające ten zbiór esejów - "Książeczka ta powstała
przypadkowo" - budzi nasze zdziwienie: jakże "książeczka", gdy od
filozofa spodziewamy się "księgi", jakże "przypadkowo", skoro
filozof winien być stróżem celowych poczynań? W jakim sensie "Ślad i obecność"
jest "książeczką"? Zapewne w takim, jaki wprowadza sama Autorka, kiedy
ostrzega nas, iż problemy, których dotyka, wymagają dalszych "solidnych
analiz", a nie "luźnego w swej stylistyce eseju", iż to, co czytamy, to
ledwie "tropy jeszcze niezrealizowanego projektu".
Ale dzieło, które trzymamy w ręce, jest "książeczką" w jeszcze innym, ważniejszym
sensie. W przeciwieństwie do "księgi", która trzyma nas na dystans i onieśmiela,
której mądrość zdaje się nie przystawać do mojego życia, "książeczka"
jest tym, co "po(d)ręczne", a co potrafi swoją interwencją uratować życie i
nadzieję. Nowa książka Barbary Skargi jest "książeczką" w takim właśnie
sensie. Bliska czytelnikowi nie tylko rozmiarem, lecz przede wszystkim tym, iż przychodzi
nam w sukurs w opresji, jaką pod wieloma względami jest dzisiejsza rzeczywistość. Tak
jak należycie rozumiana "książeczka do modlenia" (to nie tylko przywiązanie
i sentymentalny obyczaj kazał nam tak nazywać książkę całkiem pokaźnych rozmiarów,
"książeczka" ta jest bowiem ratunkiem i z tych samych względów nie może być
"książką", z jakich ratunkowy nie jest statek, lecz jedynie "łódź")
przynosi ratunek naszemu sumieniu, tak "książeczka" Barbary Skargi ratuje
nasze myślenie.
Na czym polega siła owego ratunku? Na rozpoznaniu ograniczeń właściwych człowiekowi,
o których nauka często zapomina, na sprowadzeniu ambicji do stosownej miary, zwykle
przekraczanej w spektaklu próżności i pychy, jakim bywa nasze życie, a także,
niestety, nasze myślenie. Jeśli dobrze rozumiem przesłanie książki, myślenie jest
mozolnym ruchem po śladach i równie pracowitym śladów pozostawianiem. Problem w tym,
aby tropy nie miały charakteru plamy, przy pomocy której oznaczam moje terytorium
"niczym hiena zostawiająca swe odchody obok naszego ogniska" (s. 84).
Myślenie, a także nasza rzeczywistość, winny być wolne od mechanizmu skażenia, śladu
jako piętna lub zmazy, której działanie ma to do siebie, iż nigdy nie zawęża się do
jednostek, lecz zakaża swoim wyziewem całe grupy i społeczeństwa. Jakże celna i
gorzko prawdziwa jest diagnoza Barbary Skargi wskazująca na to, iż myślenie i działanie
chore na próżność owocującą przeświadczeniem o własnej racji dotyka nas
wszystkich, nawet tych, którzy dalecy są od bezpośredniego z nim związku: "Ta
plama, ta zmaza, choć nie przyłożyliśmy do niej ręki i nie zaistniała ona z naszej
winy, ma źródło, o czym dobrze wiemy, w postawach i działaniach innych ludzi, niekiedy
całych grup społecznych. Nasz opór, nasz niesmak dzielimy także nieraz z innymi.
Znajduje on wyraz w języku, w którym pojawiają się słowa o brudzie, o bagnie, o zaraźliwej
moralnej gangrenie, o panującym szeroko bezwstydzie itd." (s. 83).
Ratunek, z którym spieszy "książeczka" profesor Skargi, polega zatem na
przypomnieniu o naszej odpowiedzialności za czystość myślenia, czyli za to, aby swoją
postawą nie poszerzać kręgu "bezwstydu" i "moralnej gangreny".
Niemodność tej książeczki, o której pisze Autorka w przedmowie, polega mniej na tym,
że broni takich pojęć jak metafizyka czy obecność, a bardziej na tym, iż wskazuje na
obowiązek zachowania przyzwoitości stanowiącej wyznacznik człowieka myślącego, czyli
takiego, który nie "posługuje się" myślą dla własnych jedynie celów, lecz
uważa się za tego, którego trosce myślenie powierzono.
Jest więc "książeczka" Barbary Skargi oczyszczeniem myśli. Jeśli zaś tak,
przeto - i tutaj akcent polemiczny - moglibyśmy zapytać, dlaczego w szkicu poświęconym
pustyni Autorka odczytuje ową rozbrzmiewającą symbolicznymi echami przestrzeń jedynie
jako obszar, z którego wiatr "zwiał wszystkie tradycje, filozofie, teologie i
ontoteologie, religie, nawyki myślenia, przesądy i wartości, właściwą kulturę"
(s. 165). Bronię pustyni nie tylko jako miejsca oczyszczenia, zdzierającego z nas pozory
wielkości i wszelkiego samozadowolenia, lecz także domeny, w której człowiek otwarcie
i jawnie (bez uciekania się do iluzorycznego bezpieczeństwa oazy) zmaga się z tym, co
demoniczne, a zatem z radykalnie obcym. Katharsis myślenia i działania to przejście
przez noc pustyni właśnie. "Książeczka" Barbary Skargi przez taką pustynię
nas prowadzi; nawet gnany wiatrem piasek zachowuje tutaj wciąż zarysy śladów
poprzednich wędrowców.
Barbara Skarga, "Ślad i obecność", Warszawa 2002, Wydawnictwo Naukowe PWN.
|