dotb.gif

„TP”, Nr 20 (2810), 18 maja 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2810/kraj07.php



Irak po Husajnie

Wojciech Pięciak


Największy rabunek w - i tak już zdewastowanym ekonomicznie - Iraku zdarzył się nie po zakończeniu wojny, ale na kilka godzin przed jej rozpoczęciem.


To Kusaj Husajn, syn i desygnowany następca Saddama, wywiózł nocą z banku centralnego trzy przyczepy traktorowe, a na nich worki banknotów: ok. 900 milionów dolarów i 100 milionów euro. Były to pieniądze obywateli, a nie rodziny Husajnów - o wartości większej niż wynoszą straty spowodowane tą wojną i rabunkami po rozpadzie reżimu. Zapobiegliwość Kusaja nie była jednorazowa. Był to symboliczny punkt kulminacyjny tego, co działo się od lat: rządzący klan systematycznie "wyprowadzał" pieniądze z gospodarki i umieszczał na prywatnych kontach za granicą - szacunkowo kilka miliardów dolarów, pochodzących z eksportu ropy.

Irak ma, po Arabii Saudyjskiej, największe jej złoża na świecie - od 97 do 114 mld baryłek. To ogromny potencjał, który mógłby stworzyć w Iraku równie dobre warunki życia jak w pozostałych krajach Zatoki Perskiej. Do 1990 r. to właśnie eksport ropy był głównym źródłem dochodów budżetu; wydobywano wtedy 3,5 miliona baryłek dziennie. Irak mógł w latach 70. i 80. zatrudniać kilkadziesiąt tysięcy polskich specjalistów, którzy budowali nowoczesną jak na owe czasy infrastrukturę: drogi, mosty, cementownie czy fabryki, w tym zbrojeniowe.

Dziś iracka gospodarka niemal nie funkcjonuje; zadanie jej odbudowy jest tyleż ambitne, co gigantyczne. Winę za to ponosi upadły reżim i jego rabunkowa polityka gospodarcza oraz ogromne zadłużenie zagraniczne: 60 mld dolarów, głównie długi z lat 80. za import broni w czasie wojny z Iranem. To właśnie wojny z Iranem i Kuwejtem i będące skutkiem tej ostatniej sankcje ONZ dopełniły reszty.

Sankcje przewidywały zakaz wywozu ropy poza kontyngentem eksportowanym pod nadzorem ONZ, z którego zysk miał być przeznaczany za zakup żywności. Niemniej reżim znajdował sposób na ich obejście: nielegalny eksport ropy (do Syrii, Jordanii i Turcji) dawał rocznie 3 mld dolarów, które szły do kieszeni rodziny rządzącej, na budowę rezydencji Husajnów, siedziby partii Baas i przywileje dla kasty rządzącej; np. rodzinne miasteczko Husajna, Tikrit, składa się w większości z ekskluzywnych willi.

Natomiast infrastruktura - drogi, sieci energetyczne, elektrownie, wodociągi - jest w stanie katastrofalnym. Brak mechanizmów rynkowych: w ostatnich latach gospodarka przybrała niemal naturalno-czarnorynkowy i rozdzielczy charakter - całe grupy ludności żywiły się z racji otrzymywanych z programu "ropa za żywność" (przewidywał on pokrycie 2200 kalorii dziennie dla każdego Irakijczyka). Produkcje przemysłowa i rolna stanowią ułamek tego, co kilkanaście lat temu. I instalacje wydobywcze, i ropociągi są przestarzałe.

Jednak odbudowa Iraku musi opierać się, przynajmniej początkowo, na ropie: Thamir Ghadban, świeżo mianowany iracki pełnomocnik ds. jej wydobycia, ma nadzieję, że do końca maja sięgnie ono 1,5 mln baryłek dziennie i pokryje zapotrzebowanie energetyczno-przemysłowe Iraku. Zachodni eksperci szacują, że w krótkim czasie i przy wsparciu z zewnątrz na modernizację instalacji Irak jest w stanie osiągnąć wydobycie rzędu 5 mln baryłek dziennie.

Problemem będzie także brak elit społecznych: mimo że irackie społeczeństwo należy do najlepiej wykształconych w świecie arabskim, elity "wykrwawiły się" w minionych dekadach, także przez emigrację. Nie tylko arabską: z 300 tys. irackich Żydów, którzy żyli tu jeszcze 50 lat temu - ich historia sięgała starożytności - i współtworzyli iracką elitę i ruch niepodległościowy (kiedyś przeciw Anglikom, potem autorytarnej władzy), pozostało dziś kilkudziesięciu. Masowa emigracja ze wsi do miast wytworzyła, przy kiepskiej kondycji ekonomicznej kraju, nową klasę społeczną: lumpenproletariat, charakterystyczny dla wielu krajów Trzeciego Świata. To głównie on rabował po upadku reżimu urzędy i muzea.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl