|
„TP”, Nr 19 (2809), 11 maja 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2809/wiara02.php
Jaka Rosja przyjmie Papieża?
Rzym, Moskwa i Kazań
Grzegorz Przebinda
14 kwietnia 2003 "Tygodnik" podał, że Jan Paweł II, zamierzający pod koniec
sierpnia odwiedzić Mongolię, uda się "po drodze" do Kazania. W tym samym dniu
upewniłem się co do wagi sprawy dzięki depeszy Agencji Reuters. W dalekim mieście nad
Wołgą - 797 km na wschód od Moskwy, gdzie studiował języki orientalne i prawo Lew Tołstoj
- Papież ma przenocować, spotkać się z prezydentami Rosji i Republiki Tatarstanu: Władimirem
Putinem i Mintimirem Szajmijewem. Pragnąłby też przekazać prawosławnym cudowny obraz
Matki Boskiej Kazańskiej z końca XVI w.
Reuters i "Tygodnik" powoływały się na "źródła watykańskie".
Watykan naturalnie ani "nie potwierdzał", ani "nie zaprzeczał". Tak
samo tradycyjnie i dyplomatycznie nabrała wody w usta nuncjatura apostolska w Moskwie:
"Nic nam o tym nie wiadomo i nie ma czego komentować. Miejmy jednak nadzieję, że
wcześniej czy później wizyta Papieża w Rosji dojdzie do skutku".
Dyplomacja a przymus dziejowy
Nie milczała natomiast Rosyjska Cerkiew Prawosławna - protojerej Wsiewołod Czaplin,
wiceprzewodniczący Wydziału ds. Kontaktów Zewnętrznych przy Patriarchacie Moskiewskim,
powiedział w wywiadzie dla agencji ITAR-TASS: "Na ogół zgodnie z etykietą, gdy ma
mieć miejsce w jakimkolwiek kraju wizyta zagranicznego przywódcy religijnego, sprawa ta
jest wcześniej omówiona z najwyższymi zwierzchnikami religii przeważającej w kraju
odwiedzin". Czaplin wyrażał zdziwienie, że "kwestia wizyty Papieża jest
dzisiaj łączona przez dziennikarzy nie z realnym rozwiązywaniem problemów między
oboma Kościołami, lecz z oddawaniem jednej z wielu świętości, nielegalnie
wywiezionych z Rosji". Inny urzędnik Wydziału ds. Kontaktów Zewnętrznych, diakon
Igor Wyżanow dodawał: "Takie zakulisowe sprawy mogą tylko pogorszyć stosunki w
dalszej przyszłości. Mamy nadzieję, że strona katolicka, nastawiona na współpracę,
nie będzie działać jak walec, tak jak na Ukrainie".
Z kolei Katolicka Agencja Informacyjna zacytowała mało przemyślaną impresję ks.
Tomasza Grysy, sekretarza nuncjatury watykańskiej w Moskwie: "Wiadomość, że
Ojciec Święty podczas krótkiego postoju technicznego spotka się z prezydentem Władimirem
Putinem, trzeba potraktować jako żart... Po pierwsze, postój techniczny w drodze do
Mongolii nie będzie potrzebny, a po drugie - i najważniejsze - stosunki ze Stolicą
Apostolską są obecnie na tyle napięte, aby wykluczyć w tej chwili jakikolwiek pobyt w
Rosji Jana Pawła II". Jest to, na szczęście, tylko niefortunna przepowiednia -
nieuzasadniona, gdyż nie poparta faktami z ostatnich miesięcy. Sekretarz nuncjatury w
Moskwie uległ chyba ideologii historycznego determinizmu.
Rosyjski film o Karolu Wojtyle
Niedawno miałem okazję obejrzeć znakomitą rosyjską opowieść filmową o Janie Pawle
II, wyświetloną przez "moskiewską szóstkę", czyli telewizję TWS. Film
został nakręcony m.in. przez znanego dziennikarza Jewgienija Kisielowa latem minionego
roku - mamy tu barwne sceny z papieskiego Krakowa i solidarnościowego Gdańska, z
Warszawy wojennej i jej żydowskiego getta, z Wieliczki i Wadowic, z Lublina, Rzymu i
Castel Gandolfo. Przyjście na świat przyszłego Papieża - opowiada Kisielow - zbiegło
się z odrodzeniem Polski na gruzach imperium Habsburgów i Romanowów. Trzy miesiące po
narodzinach Karola Wojtyły miał miejsce "cud nad Wisłą", gdy Lenin postanowił
"pomacać Zachodnią Europę bagnetami Armii Czerwonej". Hymn Polski brzmi w
filmie o wiele głośniej aniżeli melodyjne pieśni budionowców. Opowieści o historii
Polski (sprawa św. Stanisława ze Szczepanowa, najazd Tatarów na Kraków, bitwa pod
Legnicą, Sobieski pod Wiedniem, Monte Cassino, tragedia Żydów w Auschwitz, postać o.
Maksymiliana Kolbego, "antysyjonistyczny" marzec 1968, "Solidarność")
przeplatają się z ekumenicznymi scenami papieskimi (Vaticanum II, Jan Paweł II pod ścianą
płaczu w Jerozolimie w 2000, na Filipinach w 1995, na Ukrainie w 2001).
Nazajutrz po projekcji, będąc pod wrażeniem kadrów ekumenicznych, rozmawiałem na
temat filmu i Papieża z wysokim przedstawicielem Federacji Rosyjskiej w Polsce, osobą
niesłychanie przyjaźnie nastawioną do Jana Pawła II. Zadałem pytanie: "Czy Jan
Paweł II ma szansę spotkać się jeszcze z patriarchą Aleksijem?". "Jest duża
szansa". "Gdzie, czy znowu w Austrii?" - pytałem w nawiązaniu do
planowanego już w 1997 roku spotkania obu hierarchów w dawnej stolicy Habsburgów.
"Może nawet w Rosji" - usłyszałem, więc dociekałem dalej: "Co można
zrobić, aby zwiększyć szanse na spotkanie?". "Nic, po prostu milczeć i czekać".
"Papieski szturm na Kazań"?
Czy moskiewska "Niezawisimaja Gazieta" to tytuł zawsze "lepiej wiedzący",
czy też może pragnie sprawiać takie wrażenie, aby przywabiać coraz większą liczbę
czytelników? Na pewno - mimo że posiada stały i interesujący dodatek
"Religie" - jest organem niechętnym tradycyjnej religii, a więc stara się, na
ile potrafi, aby nie doszło do odwiedzin Rosji przez Jana Pawła II. Opinie na temat
"NG" konstruuję w oparciu o wydarzenia z ostatnich sześciu miesięcy oraz ich
interpretację na łamach tejże gazety. Na marginesie dodam, że zbyt często pojawia się
ona w polskich mediach jako obiektywne źródło informacji, a w istocie często publikuje
kaczki dziennikarskie albo pragnie kształtować rzeczywistość w pożądanym dla siebie
duchu pseudowolteriańskim. 30 października 2002 r. pojawił się tam artykuł Władimira
Płatonowa, pt. ""Papież rzymski" w Moskwie", poświęcony
wspomnianemu filmowi Kisielowa. Czytając tekst - niesprawiedliwy i napastliwy zarówno
wobec bohatera, jak i wobec współautora filmu - miałem wrażenie, iż "NG"
opowiada o czymś, czego nigdy nie widziałem.
Dwa dni po informacji Reutersa "NG" publikuje tekst pt. "Rzymska wyprawa na
Kazań. Jan Paweł II może odwiedzić stolicę Tatarstanu" autorstwa Olega Niedumowa
i Giovanniego Bensi, długoletniego korespondenta radia "Swoboda" i włoskiego
pisma "L'Avvenire". Autorzy starają się przedstawić zalety i wady ewentualnej
wizyty Papieża. Oto zalety: "Wiadomość o możliwej wizycie Papieża w Kazaniu wygląda
jak "balon próbny", wypuszczony przez Watykan, aby zobaczyć, jak zareaguje
Moskwa. (...) W Watykanie liczą na pomoc Kremla w dziele urzeczywistnienia wizyty Jana
Pawła II w Rosji. Przecież Władimir Putin niejednokrotnie wypowiadał się bardziej
przyjaźnie niż Patriarcha na temat tej możliwości. W szczególności w znanym
wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" wyraził "zachwyt" dla Pontifexa i
powiedział, iż w "każdej chwili" jest gotów zaprosić go do Rosji. Szef państwa
rosyjskiego, jak widać, nie kieruje się motywami czysto religijnymi, lecz ma świadomość,
iż przybycie Papieża Rzymskiego do Moskwy podniosłoby prestiż międzynarodowy
Rosji".
Przeważają jednak wady. "NG" poucza Putina: "Kilka tygodni temu Jan Paweł
II po raz kolejny potwierdził zamiar zwrócenia ikony Matki Boskiej Kazańskiej.
Przepuszczając do prasy informacje o możliwości wizyty Papieża w Tatarstanie, Watykan
chciał tym samym zagrać na przeciwnościach między Kazaniem a Moskwą. Pytanie tylko,
czy podobna polityka będzie perspektywiczna dla dalszego rozwoju stosunków między Rosją
a Tatarstanem?".
"Piąta kolumna" z Zachodu
18 kwietnia "Niezawisimaja" publikuje artykuł "Szajmijew godzi Papieża z
Patriarchą. Tatarstan prowadzi rozmowy z Watykanem za plecami Moskwy". Z tekstu
wynika, że Putin sprzyjając odwiedzinom Papieża w Rosji miał na myśli Moskwę, a nie,
tak jak Mintimir Szajmijew, stolicę Republiki Tatarstanu Kazań: "Jak wiadomo -
pisze NG - Szajmijew chce przedstawić Tatarstan jako wzór do naśladowania w dziedzinie
stosunków międzyreligijnych. Prawosławni i muzułmanie, podług jego opinii, mogą w
przyjaźni i zgodzie współżyć ze sobą w republice". Tatarstan jest rzeczywiście
najbardziej samodzielny politycznie i religijnie wśród 89 podmiotów administracyjnych
Federacji Rosyjskiej.
Tytuł artykułu nie odpowiada w pełni jego treści. Te braki "NG" starała się
"nadrobić" 21 kwietnia, gdy informowała, że "Kasjanow i Berlusconi
przygotowują wizytę Papieża". "Namawiają Aleksija II, aby nie przeszkadzał
przyjazdowi naczelnego katolika do Moskwy". To zdumiewające, ale gazeta stwierdziła,
że Cerkiew może poprzeć przyjazd Jana Pawła II do Rosji z taktycznych względów...
ekonomicznych: "Po wejściu w życie ustawy o ziemi parafie i klasztory RCP znalazły
się na skraju kryzysu ekonomicznego. Jeżeli do ustawodawstwa nie będą w swoim czasie
wniesione odpowiednie poprawki, budżet Patriarchatu Moskiewskiego może bardzo ucierpieć.
Rozwiązać tego problemu Cerkiew bez pomocy państwa nie może. Możliwe przeto, że
spotkanie Patriarchy z Papieżem będzie traktowane przez władze jako warunek konieczny
dla rozwiązania kwestii cerkiewnej własności ziemskiej"...
Napisałem wyżej o "pseudowolteriańskim" charakterze tekstów z zakresu
religii, publikowanych w "Niezawisimej Gaziecie". Uważam, że Wolter - jako
autor "Traktatu
o tolerancji" - miałby dziś Papieżowi z Polski więcej do powiedzenia niż autorom
banalnych antypapieskich tekstów z "Niezawisimej". Jej pseudoliberalne opinie są
za to często zbieżne z antypapieskimi wypowiedziami publikowanymi w internecie przez
rosyjskoradiomaryjną grupę "Radoneż". Niesłychanie ostro krytykuje ona
Watykan i "liberalne skrzydło RCP", powołując się właśnie na artykuły z
"Niezawisimej Gaziety": "Synchroniczny nacisk Zachodu i "piątej
kolumny" wewnątrz Rosji na RCP za pomocą wtłaczania stereotypów: "Kościół
katolicki jest siostrą prawosławia" i "prawosławie to ostoja
totalitaryzmu" kwalifikują autorzy jako "demokratyczne polowanie na
czarownice"" (NG, 19.03.2002) - tę opinię przywołało w pozytywnym kontekście
właśnie pismo "Radoneż. Prawosławnoje Obozrienije" (nr 3/2002).
Rosja przyjazna Papieżowi
Znam parę osób, a i sam zaliczam się do ich grona, którzy kupują "Gazetę
Wyborczą" ze względu na jej profesjonalny "serwis rosyjski".
"Gazeta" jest przyjazna wschodniej polityce ekumenicznej Jana Pawła II i jego
idei Większej Europy, z której nikt w XXI wieku nie zdoła już wyłączyć Rosji,
Ukrainy, a nawet Białorusi. Szkoda jednak, że największy polski dziennik nie posiada
rubryki "Bełkot antypapieski z Rosji". Tam właśnie bowiem, a nie do rubryki
"Z Rosji o Rosji", winien trafić tekst Maksima Szewczenki, szefa klubu
prasowego "Polityka Wschodnia", pt. "Papież niepotrzebny" (25
kwietnia). Mamy tu kilka fałszywych tez. Po pierwsze, nie jest prawdą, iż "Papież
jest pewien, że prędzej czy później Rosja będzie katolicka". Trudno wymagać od
nieoczytanego autora, aby znał papieskie nauczanie dotyczące Rosji i prawosławia. Mógłby
jednak chociaż poczytać miesięcznik "Woprosy Fiłosofii" (nr 4/1996), gdzie
opublikowano rosyjski przekład listu apostolskiego "Orientale lumen". Siergiej
Chorużyj, dobry znawca prawosławia i duchowny Cerkwi, pisze we wstępie do listu:
"Ikona prawosławna, muzyka liturgiczna, tradycja ascetyczna są tu rozumiane jako
wartości zrozumiałe dla katolickiej świadomości i działające na nią ożywczo. Zbliżenie
nabiera charakteru wewnętrznego i musi prowadzić do uświadamiania sobie wspólnych
duchowych korzeni dwóch tradycji, do budowy jedności chrześcijan od wewnątrz";
"Sposób, w jaki przedstawiono tu tradycję prawosławną, w niczym się nie różni
od jej własnego pojmowania samej siebie".
Jest w tekście Szewczenki wiele fantazji, z którymi nie ma co polemizować (Papież jest
"fanatycznie wierzącym człowiekiem", "postępuje tak, jakby rzeźbił w
miękkim drewnie wzór zrozumiały tylko dla niego samego"). Skoro jednak autor mówi,
że Papież "jest w Rosji niepotrzebny", trzeba zadać pytanie, w imieniu której
Rosji przemawia? Na pewno nie w imieniu Dmitrija Lichaczowa, który w r. 1993 przybył do
Watykanu na audiencję: "Nigdy nie zapomnę, jak dwaj starcy ze łzami w oczach oglądali
unikatową książkę - członek Akademii, Dmitrij Lichaczow, przywiózł papieżowi
Janowi Pawłowi II swój album o Sołówkach, gdzie sam ongiś siedział za "religijną
propagandę", i pokazał mu na fotografii zakratowane okna cel klasztornych, które
stały się celami więziennymi dla licznych przedstawicieli duchowieństwa katolickiego.
Tych, których aresztowano po głośnej wypowiedzi oskarżyciela Nikołaja Krylenki:
"Kościół katolicki zawsze był wrogiem ludu"" (Aleksiej Bukałow,
"Skolko wiorst ot Pierwogo Rima do Trietjego? Moskwa slezam nie wierit",
"Nowoje Wriemia", nr 47, 2000, s. 36). Ani nie w imieniu słynnego teoretyka
literatury Jurija Łotmana, który na wieść o wyborze papieża-Polaka wykrzyknął:
"Habemus papam, nu zdorowo!".
Ani nie w imieniu Andrieja Sacharowa... Przypomnę, że 27 maja 1984 r. w Viterbo Jan Paweł
II wspomniał o wizycie Tatiany Bonner-Jankielewicz, przybranej córki więzionego w ZSRR
Sacharowa, który miał odwagę wyrazić protest przeciwko agresji wojsk Breżniewa na
Afganistan. "Polecam waszym modlitwom prośbę - mówił Papież - aby Bóg zechciał
wysłuchać oczekiwań i życzeń tych wszystkich osobistości oraz ludzi z różnych
narodów i każdego stanu, którzy lękają się o zdrowie i o wolność uczonego i jego
żony". W roku 1985 przyjął na audiencji Jelenę Bonner, której pozwolenie na
wyjazd za granicę dla operacji serca Sacharow okupił głodówką. W 1989 r. Sacharowowie
byli na audiencji u Jana Pawła II. Laureat pokojowej Nagrody Nobla zadał Papieżowi
pytanie: czy ma się zgodzić na uczestnictwo w pracach sowieckiej Rady Najwyższej,
reprezentującej interesy komunistów? Jan Paweł II nie oponował, dodając, że własne
sumienie podpowie mu, co i jak robić.
To prawda, że większość z wyżej wymienionych odeszła już do wieczności. Ale i dziś
w Rosji Jana Pawła II widzieliby chętnie np. Gorbaczow, Jelcyn, Putin, a także zapewne
Aleksij II, gdyby zdołał osłabić konserwatywne "prawe skrzydło" swojej
Cerkwi.
Matka Boska Kazańska
Rzecznik Stolicy Apostolskiej Joaquín Navarro-Valls w oficjalnym oświadczeniu mówił o
"pragnieniu Ojca Świętego, aby dać narodowi rosyjskiemu i Patriarchatowi
Moskiewskiemu św. Ikonę Kazańską, która od lat jest przechowywana w Watykanie".
Ikona została cudownie odnaleziona przez dziewięcioletnią dziewczynkę Matronę w
Kazaniu w 1579 r., peregrynowała potem po Moskwie i po Sankt-Petersburgu. W 1904 r. została
wykradziona z kazańskiej cerkwi Zwiastowania NMP. Na początku r. 1970 odnalazła się na
Zachodzie, aby trafić do Fatimy i wreszcie do Jana Pawła II, który chroni ją w
prywatnych apartamentach w Watykanie, a latem w prywatnej kaplicy w Castel Gandolfo. Teraz
Ojciec Święty pragnie ją oddać prawowitym właścicielom.
Rosjanie od dawna wątpili, czy ikona będąca w posiadaniu Papieża jest oryginałem.
Silvio Berlusconi, premier Włoch, zaręczył - w imieniu części ekspertów komisji powołanej
przez Watykan i Patriarchat Moskiewski do zbadania autentyczności ikony - że obraz jest
autentyczny. Ale na tę samą Komisję, a przynajmniej na jej prawosławną część, powołał
się Patriarchat, twierdząc, że obraz jest tylko XVIII-wieczną kopią. Nieoceniona
"Niezawisimaja Gazieta" opublikowała 25 kwietnia tekst "Watykan podsuwa
Patriarchatowi nieprawidłową ikonę" z nagłówkiem: "Opinia rosyjskich
ekspertów zagraża wizycie Papieża Rzymskiego w Rosji".
Otóż nic z tych rzeczy. Każdy, kto zna historię ikony, wie, iż Rosjanie od dawna
mieli kłopoty w ustaleniu losów oryginału. Jedni twierdzą, że ikona została
przeniesiona do Moskwy, a potem do Sankt-Petersburga (ostatecznie w 1811 do Soboru Kazańskiego).
Według innych - jak podaje np. Brockhaus i Efron, czyli rosyjska klasyczna encyklopedia z
początku XX wieku - ikona z Moskwy i Sankt-Petersburga była kopią, wykonaną dla Iwana
Groźnego, podczas gdy oryginał przebywał do 1904 w kazańskim soborze NMP. Ale
wszystkie obrazy przedstawiające Matkę Boską Kazańską zawsze były traktowane przez
RCP jako cudowne.
I ten fakt właśnie trzeba potraktować jako znak nadziei, być może nawet jako prolog
ważnych wydarzeń ekumenicznych pod koniec sierpnia Roku Pańskiego 2003.
© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl
|