dotb.gif

„TP”, Nr 19 (2809), 11 maja 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2809/felkromar.php




O psuciu

Michał Komar


O rybach da się powiedzieć wiele dobrego.

Pomijając jednak to, co o rybach da się powiedzieć dobrego, musimy pamiętać, że ryba psuje się od głowy.

Ryba zatem psuje się od głowy, a czyniąc to wydziela zapach wprawiający człowieka i obywatela w konsternację, pomieszanie, obrzydzenie i oburzenie. Obraz ryby psującej się od głowy przywoływany jest często dla zobrazowania myśli, wedle której naród jest jak ryba, i gdy dzieje się z nim niedobrze, to dlatego, że głowa mu się zepsuła i śmierdzi, głowa zaś symbolizuje władze centralne w całości i zgodnie z Konstytucją.

Nie mam nic przeciwko rybom, ale gdybym był narodem, to za porównywanie z rybą z pewnością bym się obraził. Joseph Conrad, który spędził pół życia na morzach i oceanach pełnych ryb, twierdził, że każdy naród zasługuje na swój rząd i odwrotnie, ale - prawdę mówiąc - Conrad był zgorzknialcem i śledziennikiem.

Spotkałem ostatnio kilku zamożnych przedsiębiorców, którzy są gotowi do zainwestowania w Polsce znacznych pieniędzy. Idzie im, między innymi, o inwestycje w ochronę środowiska. Ciekawe, że żaden z nich nie utyskiwał na Pana Prezydenta, Pana Prezesa Rady Ministrów, Sejm, Senat, Najwyższe Sądy, Najwyższe Trybunały oraz Ministrów (wraz z Podsekretarzami Stanu), znaczną natomiast nerwowość zaobserwowałem w chwili, gdy przedmiotem rozmowy stawały się władze wojewódzkie i lokalne.

Jeden z rozmówców opowiedział mi o swej wizycie na Śląsku. Pojechał tam w sprawie utylizacji hałd kopalnianych. Negatywny wpływ tychże na jakość życia jest oczywisty. Korzyści z tytułu odzysku cennych pierwiastków - także. Korzyści z tytułu zatrudnienia przy takiej działalności - też. Potrzebne są pieniądze i technologie. Państwo ich nie ma, kopalnie też nie. Aby jednak doszło do uruchomienia środków na przykład z UE czy innych źródeł - niezbędne jest ustalenie statusu prawnego gruntów, na których znajdują się hałdy. I to jest granica, której nie można przekroczyć. Po prostu nie daje się ustalić, co do kogo należy. Mur. Czy z braku wiedzy i kompetencji miejscowych urzędników? Czy z ich ideologicznej niechęci do przedsiębiorczości prywatnej? Czy wreszcie z obojętności, która jest pochodną rozkładu państwa i władzy? Nie wiem. Nie mnie dochodzić. Ja tylko o fakcie.

Potwierdzając zatem, że ryba psuje się od głowy, chciałbym dodać, że człowiek - wedle zapewnień grabarzy - psuje się od środka.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl