adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 19 (2809)
11 maja 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

JAZZ W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



O psuciu

Michał Komar


O rybach da się powiedzieć wiele dobrego.

Pomijając jednak to, co o rybach da się powiedzieć dobrego, musimy pamiętać, że ryba psuje się od głowy.

Ryba zatem psuje się od głowy, a czyniąc to wydziela zapach wprawiający człowieka i obywatela w konsternację, pomieszanie, obrzydzenie i oburzenie. Obraz ryby psującej się od głowy przywoływany jest często dla zobrazowania myśli, wedle której naród jest jak ryba, i gdy dzieje się z nim niedobrze, to dlatego, że głowa mu się zepsuła i śmierdzi, głowa zaś symbolizuje władze centralne w całości i zgodnie z Konstytucją.

Nie mam nic przeciwko rybom, ale gdybym był narodem, to za porównywanie z rybą z pewnością bym się obraził. Joseph Conrad, który spędził pół życia na morzach i oceanach pełnych ryb, twierdził, że każdy naród zasługuje na swój rząd i odwrotnie, ale - prawdę mówiąc - Conrad był zgorzknialcem i śledziennikiem.

Spotkałem ostatnio kilku zamożnych przedsiębiorców, którzy są gotowi do zainwestowania w Polsce znacznych pieniędzy. Idzie im, między innymi, o inwestycje w ochronę środowiska. Ciekawe, że żaden z nich nie utyskiwał na Pana Prezydenta, Pana Prezesa Rady Ministrów, Sejm, Senat, Najwyższe Sądy, Najwyższe Trybunały oraz Ministrów (wraz z Podsekretarzami Stanu), znaczną natomiast nerwowość zaobserwowałem w chwili, gdy przedmiotem rozmowy stawały się władze wojewódzkie i lokalne.

Jeden z rozmówców opowiedział mi o swej wizycie na Śląsku. Pojechał tam w sprawie utylizacji hałd kopalnianych. Negatywny wpływ tychże na jakość życia jest oczywisty. Korzyści z tytułu odzysku cennych pierwiastków - także. Korzyści z tytułu zatrudnienia przy takiej działalności - też. Potrzebne są pieniądze i technologie. Państwo ich nie ma, kopalnie też nie. Aby jednak doszło do uruchomienia środków na przykład z UE czy innych źródeł - niezbędne jest ustalenie statusu prawnego gruntów, na których znajdują się hałdy. I to jest granica, której nie można przekroczyć. Po prostu nie daje się ustalić, co do kogo należy. Mur. Czy z braku wiedzy i kompetencji miejscowych urzędników? Czy z ich ideologicznej niechęci do przedsiębiorczości prywatnej? Czy wreszcie z obojętności, która jest pochodną rozkładu państwa i władzy? Nie wiem. Nie mnie dochodzić. Ja tylko o fakcie.

Potwierdzając zatem, że ryba psuje się od głowy, chciałbym dodać, że człowiek - wedle zapewnień grabarzy - psuje się od środka.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny