|
3. Niedziela Wielkanocna
Spotkania po Zmartwychwstaniu
Ks. Jan Słomka
Uczniowie słuchający opowieści o spotkaniu z Jezusem w Emaus, nie spodziewali się, że
właśnie w tym momencie Jezus przyjdzie także i do nich. Byli zaskoczeni i wystraszeni.
Podobny scenariusz powtarza się właściwie podczas wszystkich spotkań Jezusa z uczniami
po zmartwychwstaniu. Mają one zresztą jeszcze jedną cechę: nie tylko są
niespodziewane, ale także uczniowie mają kłopoty z rozpoznaniem Jezusa. On to rozumie:
pokazuje swoje rany, pozwala się dotknąć, je wraz z uczniami. Oświeca także ich umysły,
aby zrozumieli Pisma.
Jednak to spotkanie, choć tak bliskie i radosne, było krótkie. Zaraz potem Jezus
odchodzi, a uczniowie nawet nie próbują Go zatrzymać. Czas stałego przebywania z
Mistrzem skończył się bezpowrotnie i, jak wynika z opisów w Dziejach Apostolskich,
uczniowie są tego świadomi: jeszcze nie są gotowi, aby iść i głosić Ewangelię o
Jezusie - Mesjaszu, ale już wiedzą, że nie ma powrotu do czasu sprzed śmierci Jezusa.
Zmartwychwstanie nie cofnęło wydarzeń. Dzieje się coś zupełnie nowego.
Skoro jesteśmy uczniami Jezusa, to w naszym życiu dzieje się podobnie. Tak, jak wtedy
do uczniów, również i do nas Jezus przychodzi ciągle na nowo: niespodziewany i zwykle
trudny do rozpoznania. On się nie powtarza. Co prawda liturgia wyznacza doroczny rytm świąt,
w tym i tego najważniejszego: Zmartwychwstania, ale nasze życie wiary nie zamyka się w
takim kolistym cyklu. To jest po prostu życie: ciągle przychodzą nowe sytuacje, nie można
się zatrzymać. Nawet najpiękniejsze, najbardziej poruszające przeżycia Bożej obecności
nie są ostateczne, nie mogą stać się punktem odniesienia, do którego przez resztę życia
będziemy starali się powrócić. Minione doświadczenia wiary są naszym bogactwem, ale
nie mogą stać się czymś, co wspominamy - jak niektórzy minioną młodość - jako
bezpowrotnie utracony raj. To bywa trudne, łatwiej jest żyć wspomnieniami: to, co już
się wydarzyło, jest bezpieczne, nasze własne.
A jednak chrześcijanin to człowiek nadziei, a nie wspomnień. Wspominamy
Zmartwychwstanie, bo jest ono fundamentem naszej wiary, ale aby spotkać Jezusa, trzeba
nam przede wszystkim spoglądać przed siebie. To dotyczy codzienności naszego życia,
ale przede wszystkim taka jest podstawowa perspektywa naszej wiary: kieruje ona nasz wzrok
na to, co przed nami, na ostateczne przyjście Jezusa na końcu czasów. "Wspominamy
śmierć Twoją Panie Jezu, wyznajemy Twoje zmartwychwstanie i oczekujemy Twego przyjścia
w chwale".
|