adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 18 (2808)
4 maja 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

JAZZ W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


Prasa krajowa

Portret szmalcownika


Szantażowaniem i denuncjowaniem Żydów podczas okupacji niemieckiej zajmowali się w Warszawie nie tylko pojedynczy szmalcownicy - zarabiały na tym też zorganizowane gangi, bynajmniej nie złożone wyłącznie z zawodowych kryminalistów, mające też często "międzyetniczny" skład (z Niemcami i Polakami współpracowali niekiedy... Żydzi) - pisze w ZESZYTACH HISTORYCZNYCH (143) Jan Grabowski, profesor historii na Uniwersytecie w Ottawie.

Bazą źródłową do tych ustaleń stały się archiwa sądów okupowanej stolicy. Okazuje się bowiem, że okupanci nie wahali się karać tych szmalcowników, którzy podawali się za funkcjonariuszy Gestapo, próbowali korumpować urzędników niemieckich bądź szantażowali Polaków. Sporadycznie skutkowały nawet skargi na szantaż ze strony samych Żydów. W okresie 1939-42 przed stołecznym Sądem Specjalnym odbyło się 48 procesów przeciwko szmalcownikom (najwięcej w latach 1940-41, potem, co też znamienne, już tylko sporadycznie).

Wśród 114 oskarżonych ledwie 4 miało przeszłość kryminalną - wśród pozostałych są wykwalifikowani robotnicy, rzemieślnicy, chłopi, uczniowie szkół średnich, a także artyści i nauczyciel. Równie ciekawa jest analiza narodowościowa oskarżonych: większość (73 osoby) to - by odwołać się do terminologii tamtych czasów - "Polacy, wyznania rzymsko-katolickiego, aryjczycy". Ale przed sądem stawali też Niemcy (28 osób - tak Reichsdeutsche, jak Volksdeutsche) oraz Żydzi (13 osób).

Akta procesów ujawniają też inne znamienne fakty. Początki szmalcownictwa zbiegają się niemal z zajęciem Warszawy przez hitlerowców. Wzorem była stacjonująca w stolicy Einsatzgruppe, która zajęła się aresztowaniami osób, mogących uciec za granicę bądź mających majętnych krewnych, gotowych zapłacić okup za uwolnienie bliskich. Rychło pojawili się też wysłannicy niemieckich przedsiębiorstw, skorzy do przejmowania żydowskich firm. Równocześnie wprowadzenie antyżydowskiego ustawodawstwa dowodziło, że będzie to grupa wyjęta spod ochrony prawa. Nasilenie represji powodowało też, że szmalcowniczy proceder stawał się bardziej opłacalny: wraz ze wzrostem zagrożenia można było żądać wyższych okupów.

Panujący wśród okupujących Warszawę Niemców stereotyp Żyda wykreowany na podstawie propagandowych rysunków, niekoniecznie jednak odpowiadał rzeczywistości. Polakom, z racji bliskich kontaktów czy znajomości sąsiedzkich, łatwiej przychodziło rozpoznać osoby pochodzenia żydowskiego. A czasem i wskazać: w aktach znajduje się wiele relacji opisujących zatrzymania Żydów nie przez szmalcowników z chęci zysku, lecz przez zwykłych warszawiaków, wychowanych w duchu antysemickim i gotowych przyłożyć rękę do aresztowania "wroga rasowego".

Znamienne też, że już zimą 1939 r. przed sąd trafiły pierwsze zorganizowane szajki szmalcownicze - musiały zatem zacząć działać jeszcze wcześniej. Najpopularniejszym sposobem wymuszania okupu była metoda "na Niemca": (na 48 spraw objętych procesami dotyczyło jej 33). Polegała ona na wykorzystaniu podczas szantażu niemieckich żołnierzy bądź urzędników albo też podszywanie się pod nich. To dlatego szajki werbowały współpracowników w stacjonujących w stolicy jednostkach okupanta, policji (tak niemieckiej, jak ostatecznie "granatowej" - korupcja wśród policji osiągnęła taki stopień, że dla pokazu władze rozstrzelać musiały dwóch gestapowców za Judengeschäfte), wreszcie wśród Volksdeutschów. Z kolei Żydzi byli angażowani do współpracy, bo mogli łatwo wskazać szmalcownikom swoich zamożniejszych rodaków.

Ofiary szajek miały przy tym o wiele mniejszą szansę przeżycia niż Żydzi szantażowani przez szmalcowników działających w pojedynkę.

W lecie 1942 r. sądy Polskiego Państwa Podziemnego wydały pierwsze wyroki śmierci na szmalcowników.

KB


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny