adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 18 (2808)
4 maja 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

JAZZ W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet


Notatki


Czego od krytyków oczekują artyści?


Kwietniowy zeszyt "Więzi" przynosi obszerny blok wypowiedzi na temat relacji: artysta - krytyk. Zabiera głos 26 przedstawicieli zawodów twórczych: pisarzy, aktorów, reżyserów teatralnych i filmowych, malarzy, choreografów i tancerzy. Pytanie, które zadała redakcja, sprowadza się do zagadnienia: czego artyści oczekują od krytyki? Większość spostrzeżeń jest krytyczna. Wyjątkiem jest wypowiedź Stefana Chwina, który jest zadowolony z tego, co krytycy o nim piszą i jak go oceniają. Podaje długą listę krytyków inteligentnych, chwalących jego dzieło literackie i nazwisko jednego (Tomasza Burka), któremu tej kwalifikacji raczej odmawia.

Artyści oczekują od krytyka: profesjonalizmu (wiedzy o tym, o czym pisze), dialogu z twórcami, troski o nich. "Krytyk powinien przede wszystkim być dobrym czytelnikiem - zauważa Włodzimierz Odojewski - kimś, kto potrafi czytać książki. To powinien być człowiek książce życzliwy". Rolą krytyki - opiniuje Jarosław Modzelewski - jest pośredniczenie między odbiorcą a artystą. Krytyk powinien przybliżać pracę artysty, przeprowadzać publiczność przez jego świat". W podobnym tonie utrzymana jest wypowiedź Joanny Szczepkowskiej: "A więc chyba najważniejszą rzeczą, jakiej oczekiwałabym od krytyki, jest właśnie atmosfera szeroko pojętej przyjaźni".

Andrzej Seweryn: "Chciałbym, aby krytycy udowodnili nam zatroskanie światem, krajem i naszą sztuką z większej perspektywy". Podobne myśli snuł sto lat temu Stanisław Brzozowski pisząc, że krytyk powinien być "świadomością moralną epoki". Dla krytyka "błąd artysty powinien być powodem troski i próby wnikliwej oceny, a nie okazją do wylewania własnej żółci i poczucia władzy" (Joanna Szczepkowska). Podobnie Mariusz Treliński: "Krytycy stają się obecnie kimś w rodzaju żonglerów, robią uniki, stają się cyniczni, zgryźliwi, pełni żółci dlatego właśnie, że ich rola i sens tego, co robią, kompletnie zanika".

Krytyk nie powinien być tubą jednej opcji politycznej, jednej ideologii, jednego środowiska. Nieszczęściem krytyki są koleżeńskie układy i koterie. Ważna jest etyka piszącego, uczciwość intelektualna wobec artysty i odbiorcy. Karol L. Koniński nazwał ongiś tę postawę "etyzmem w krytyce". Zobowiązuje on piszącego do ostrożności w ferowaniu wyroków, a także do pokory, uświadomienia sobie skali wysiłku, który twórca włożył w swoje dzieło: książkę, spektakl teatralny czy obraz.

Krytyka - zdaniem większości wypowiadających się w ankiecie - powinna być partnerką w stosunku do twórcy. Żyjemy w epoce kryzysu krytyki: plastycznej, literackiej, muzycznej, filmowej. Nie ma (lub szukać trzeba ze świecą) krytyków, których czytelnik, widz, słuchacz obdarzałby pełnym zaufaniem. Zniknęły stare autorytety, nowe się nie pojawiły. W latach międzywojennych takim autorytetem był Karol Irzykowski. Wystarczy przywołać jego "Walkę o treść" - summę intelektualnych sporów z Witkacym, arcydzieło zmysłu krytycznego.

Idealny krytyk, mówi Marcel Łoziński, ma "mocny kręgosłup, własne zdanie, poglądy, gust. Jest niesterowalny, wrażliwy, uczciwy i odpowiedzialny za każde słowo. Jest subiektywny, ale ma świadomość, że dysponuje bronią o potężnej sile kaleczenia". Najbardziej utalentowanego twórcę krytyk może zniszczyć, a grafomana czy pacykarza wynieść na poziom, do którego dochodzą po wielu latach najlepsi.

Po Październiku 1956 literacką prasę zdominowali młodzi, zdolni, wrażliwi i uczciwi krytycy: Jerzy Kwiatkowski, Jan Błoński, Andrzej Kijowski, Konstanty Puzyna, Ludwik Flaszen. Suwerenni w myśleniu, nie tylko analizowali, oceniali produkt twórcy, ale potrafili wskazywać drogę, po której idzie się bezpiecznie do celu. Dziś krytyka - ubolewa Julia Hartwig - "przestała być sztuką, a także nie stawia sobie zadań postulatywnych. Katastrofą było wycofanie się Jana Błońskiego z rozpatrywania i oceniania współczesnej literatury, zwłaszcza poezji".

Najkrótsza wypowiedź pochodzi od Antoniego Libery. Oczekuje on od krytyki, "żeby nie szkodziła". To ważny, choć minimalistyczny postulat. Dla artysty może cenniejszą od wyroku krytyka jest opinia czytelnika, widowni. "Czasami czuję - mówi Krystian Lupa - że wrażliwy widz widzi w teatrze więcej niż krytyk, jest mniej obarczony przesądami i dogmatyzmem".

Minorowy jest ton wszystkich wypowiedzi. Sprowadza się do tezy: krytyka umiera. Nie można temu zaradzić, póki zamknięte środowiska i niechętne sobie grupki literackie nie podejmą rzeczywistego dialogu. Recenzenci "Gazety Wyborczej" będą nadal pisać o "swoich", a dziennikarze "Gazety Polskiej" o "swoich". I nie będzie między nimi porozumienia.

(m)


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny