dotb.gif

„TP”, Nr 18 (2808), 4 maja 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2808/kultura02.php

Pożegnanie Niny Simone


Czarna sąsiadka

Jacek Kubiak


Gdyby temperament mierzyć w dziesięciostopniowej (lecz otwartej, tzn. przewidującej większe wstrząsy niż obserwowane dotychczas) skali Richtera, to, jak twierdzą niektórzy, Eunice Kathleen Waynon, znana jako Nina Simone, chwilami dochodziłaby do 50!

Wybuchy gniewu i furii towarzyszyły gwieździe jazzu, rhythm & bluesa i soulu do końca jej dni. Przed kilku laty strzelała w nocy z dwururki do nazbyt hucznie świętujących sąsiadów, raniąc jednego z nich. Sąd skazał ją na 8 miesięcy w zawieszeniu. 21 kwietnia Nina Simone zmarła, ponoć we śnie, w swej posiadłości w Carry-le-Rouet koło Marsylii na południu Francji. Po gwałtownym i chaotycznym życiu 70-letnią artystkę, ciągle równie niepowtarzalną, co nieprzewidywalną, spotkała cicha i łagodna śmierć.

Francuzi, a zapewne i Belgowie, uwielbiali ją za szczególnie piękną i smutną wersję brelowskiej piosenki "Ne me quitte pas", którą śpiewała po francusku. Poza Francją najsłynniejsze standardy Niny Simone to "My Baby Just Cares for Me", "I Love You Porgy", "Mississippi Goddam". Choć szczyt jej kariery przypadł na lata 60., Nina Simone jeszcze do niedawna regularnie przyjeżdżała do paryskiej Olympii, aby śpiewać i grać na fortepianie dla nostalgicznej paryskiej publiczności.

Po raz ostatni słuchałem jej na żywo przed 10 laty. Gorący, chwilami męski, a chwilami tkliwie kobiecy głos już nie był tak pewny jak na dawnych płytach, ale ciągle wyczuwało się wyjątkowy temperament Niny. Zwracając się do publiczności powiedziała: "Co? Wiem, na jaką piosenkę czekacie. OK. Zaśpiewam ją dziś wyjątkowo dla was". I usłyszeliśmy "My Baby Just Cares for Me", której publicznego wykonywania odmawiała od roku 1987. Wówczas to, w kilka lat po odsprzedaniu przez autorkę za marne grosze praw do tej piosenki, firma Chanel użyła jej w swej kampanii reklamowej. Zyski przeszły Ninie Simone koło nosa. Choć nie grzeszyła wtedy biedą, potencjalna strata wywołała jeden z jej słynnych ataków furii. Paradoksalnie jednak wskrzeszenie szlagieru przez Chanel zapoczątkowało nową falę zainteresowania artystką.

*

Urodziła się 21 lutego 1933 roku w Tryon, w Północnej Karolinie, w ubogiej rodzinie murzyńskich metodystów. Talenty wokalne Eunice ujawniły się, gdy śpiewała w kościelnym chórze w swym rodzinnym miasteczku. Jej marzeniem jednak była kariera pianistki klasycznej. Dzięki specjalnie dla niej założonej przez mieszkańców Tryon fundacji wyjechała na stypendium do Asheville w Północnej Karolinie. Następnie dostała się do słynnej nowojorskiej Julliard School of Music. Jednak na początku lat 50. nie zdała egzaminów do prestiżowego filadelfijskiego Curtis Institute of Music. Przekreśliło to jej karierę zawodowej pianistki.

Przekonana, że powodem niepowodzeń jest kolor jej skóry, młoda Eunice nabiera nienawiści do rasizmu. Po latach nienawiść ta zaowocuje zaangażowaniem w walkę o równouprawnienie Czarnych i współpracą z Malcolmem X.

Ale zanim przyjdą dni sławy, Eunice musi zarobić na życie. Gra więc na pianinie w barach jazzowych Atlantic City w stanie New Jersey pod pseudonimem Nina Simone. Niną - czyli "Malutką" - nazywał ją jej hispanojęzyczny przyjaciel, imię Simone wybrała z podziwu dla francuskiej aktorki Simone Signoret. Pewnego razu właściciel baru, w którym grała Nina, zaproponował, by zaśpiewała dla publiczności. Odważyła się - i w ten sposób zaczęła się jej światowa kariera "kapłanki soulu".

Porównywano ją często do Billie Holliday, choć, jak z dumą twierdziła, różniło je wszystko... poza kolorem skóry. W roku 1959 nagrywa "My Baby Just Cares for Me" i ten przebój otwiera przed nią najsłynniejsze sceny świata. W latach 60. odbywa liczne zagraniczne tournées. Dzięki sławie może dać upust swej frustracji z dawnych lat, kiedy to przekreślono jej karierę pianistki, i bez reszty angażuje się w ruch na rzecz równouprawnienia Czarnych. W roku 1963 komponuje "Mississippi Goddam" w proteście przeciwko spaleniu przez Ku-Klux-Klan czwórki murzyńskich dzieci w kościele w Birmingham w Alabamie. W roku 1968, po zastrzeleniu pastora Martina Lutera Kinga, pisze "Why? The King of Love is Dead", a jej "Young, Gifted and Black" staje się kultową pieśnią Czarnych walczących o równe z Białymi prawa. Jednak nie zawsze znajduje zrozumienie nawet u swoich. "Four Women" - wzruszającą i niezwykle smutną historię czterech murzyńskich kobiet, których los zależy od odcienia ich czarnej skóry - uznano za obraźliwą dla Afroamerykanów.

Zawiedziona Ameryką Nina Simone postanawia porzucić ojczyznę i osiedla się w roku 1974 na Trynidadzie, a następnie w Liberii. Po kilku latach przenosi się do Szwajcarii, następnie do Londynu i do Holandii, aby w roku 1993, już na stałe, osiąść na południu Francji. W wywiadzie dla londyńskiego "The Daily Telegraph" przed czterema laty przyznała, że najlepiej czuła się w Afryce, gdzie "ludzie są najbardziej przyjaźni i intuicyjni". Tam odnalazła swe prawdziwe korzenie. O powrocie do Stanów nie było już mowy.

Ekstrawagancką i arogancką diwą jazzową pozostała do końca. Miała w nosie swój stary kraj. Wybrała "Starą Europę" i sąsiadów, którzy jej nie rozumieli i których ona też nie starała się nawet zrozumieć. Mieszkańcy Carry-le-Rouet, gdzie kazała się pochować, mogą teraz spokojnie balować bez obawy o następstwa 50-stopniowego w 10--stopniowej skali Richtera napadu furii ich słynnej czarnej sąsiadki.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl