dotb.gif

„TP”, Nr 18 (2808), 4 maja 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2808/felszumanska.php




Pytania

Ewa Szumańska


Pytania

Im dłużej trwały debaty nad datą, długością trwania i brzmieniem pytań w nadchodzącym referendum, tym bardziej rosło moje zdziwienie i irytacja. Jeden czy dwa dni - żeby nie przeszkodzić w wyjeździe na weekend? Jakie pytanie, żeby głosujący nie znudził się jego długością i w ogóle je zrozumiał? Per ty, czy per pan - żeby jedni nie poczuli się obrażeni, a inni rozśmieszeni? Trzeba by było jeszcze w lokalu każdej komisji wyborczej zorganizować promocję, a w kilku wybranych rozlosować pralkę, samochód i domek jednorodzinny.

Jeżeli skłonienie do zabrania głosu w jednej z najważniejszych spraw dla kraju, jego rozwoju i losów przyszłych pokoleń musi być połączone z nadskakiwaniem, schlebianiem, zaglądaniem w oczy, odgadywaniem nastroju albo umiejętności czytania i myślenia - to straszne! Może politycy postępują w myśl starego powiedzonka: każdy sądzi według siebie? Może mają z gruntu fałszywą i niesprawiedliwą opinię o społeczeństwie? A może - co byłoby najgorsze - jesteśmy rzeczywiście społeczeństwem bardzo marnym, pomimo wygłaszanych przy każdej okazji frazesów o polskim patriotyzmie?


Komisje

Przyznam, że już mnie śmiertelnie znudziły przesłuchania przed Komisją Sejmową. Od początku zresztą oglądałam je wyrywkowo, a teraz to już najwyżej dwie, trzy minuty w tygodniu. Pewnie dlatego, że właściwie wszystko już wiem. Po pierwsze, że obnażyła się i obnaża złowroga sieć układów, powiązań, wzajemnego krycia i poczucia pełnej bezkarności (chwała za to Komisji, a raczej kilku jej członkom). Po drugie, że nic z tego nie wynikło i nie wyniknie; żadna decyzja, dymisja, próba oczyszczenia atmosfery.

Czekałabym teraz na powołanie innej Komisji. Takiej, która publicznie przesłuchiwałaby autorów największych afer, przekrętów, nadużyć, przyznawania sobie nawzajem kosmicznych nagród i premii, trwonienia publicznego grosza. Autorów już osądzonych i skazanych (po to, żeby poznać mechanizmy ich działania) oraz tych, którzy wciąż działają (żeby zapobiec kolejnym aferom).

Nie sądzę, aby powołanie takiej Komisji było w świetle obowiązującego prawa możliwe - ale pomarzyć wolno.


Epizod

Każde kolejne wystąpienie pana Leppera (i paru innych panów) - przerywane czasem cichym i nieśmiałym: panie pośle... panie pośle... - podnosi wyżej i wyżej poprzeczkę dozwolonej arogancji i chamstwa. Czy jeszcze to się uda i pozostanie bezkarne? Udało się! No to jazda wyżej!

Mam wielu znajomych, którzy z nostalgią wspominają Sejm Kontraktowy. Może to była u wielu kwestia onieśmielenia i zachwianej nagle pewności siebie, ale tamten Sejm przypominał jakoś jedną z najważniejszych instytucji w państwie. Poważny, czujący odpowiedzialność stanowienia prawa, wykazujący troskę o dobro publiczne.

Teraz, w galopującym tempie, następuje degradacja. Awantury, blokady, cyrkowe popisy, debaty przypominające pyskówki, rozbuchana prywata i partyjniactwo, głosowanie na cztery ręce... To już karykatura Sejmu. Zawstydzający, ponury epizod w historii polskiego parlamentaryzmu.

Czy aby tylko epizod?

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl