dotb.gif

„TP”, Nr 17 (2807), 27 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2807/wiara01.php

Po podpisaniu Traktatu w Atenach: co możemy dać wspólnej Europie?


Papież, Polska i europejskość

Sławomir Sowiński


Kto śledzi europejskie przesłanie Jana Pawła II, nie może mieć wątpliwości: Papież jest zwolennikiem zarówno rozszerzenia Unii Europejskiej, jak i rychłego przystąpienia doń Polski. Sprawą otwartą i wymagającą przemyślenia jest natomiast - w papieskiej perspektywie - przyszły kształt Unii, pozycja nowych członków i rola, jaką powinna w niej odgrywać chrześcijańska tradycja.

Polaków intryguje tu przede wszystkim papieska nadzieja, że "społeczeństwo polskie - które od wieków przynależy do Europy - znajdzie właściwe sobie miejsce w strukturach wspólnoty europejskiej i nie tylko nie zatraci własnej tożsamości, ale ubogaci swą tradycją ten kontynent i cały świat" (z przemówienia pożegnalnego w Balicach, 19 sierpnia 2002). Nadzieja ta wynika z przekonania, że "Polska kultura chrześcijańska, etos religijny i narodowy są cennym rezerwuarem energii, których Europa dziś potrzebuje" (przemówienie do trzeciej grupy biskupów polskich podczas wizyty ad limina Apostolorum, Rzym, 14 lutego 1998). Warto się wsłuchać w te papieskie nadzieje i oczekiwania. Są przykładem poważnego namysłu nad tym, kim jesteśmy jako naród, kim być możemy i co mamy do powiedzenia innym.


Przedmurze i pomost

Jeśli w historii Polski przyglądamy się jej różnym odniesieniom do Europy i europejskości, wyróżnić można co najmniej dwa dominujące punkty widzenia. Jak twierdził prof. Andrzej Mencwel, z jednej strony jest nurt, który sławi rolę Polski jako europejskiego "przedmurza", z drugiej zaś jest Polska jako europejski "pomost".

Tradycja Polski jako antemurale odwołuje się do przekonania o historycznej misji naszego kraju jako obrońcy chrześcijaństwa i Europy przed naporem ze Wschodu. Roli, jaką pełniła Rzeczpospolita od wieku XV do wieku XVII; roli, której apogeum była wiktoria wiedeńska, a dramatycznym dopełnieniem powstania XIX wieku. XX-wieczną kontynuacją tej tradycji ma być także bitwa warszawska, II wojna i zryw "Solidarności". Z kolei tradycja sławiąca Polskę jako europejski "pomost" sięga samych korzeni polskiego milenium, do średniowiecza i epoki Jagiellonów. Jej zwolennicy podkreślają, że siłą Polski w Europie była zdolność do "zapładniania" kultur narodów sąsiednich, bycie "pomostem" między Zachodem i Wschodem. Tak można interpretować chrzest Polski i Zjazd Gnieźnieński oraz otwarcie na wpływy cywilizacji zachodniej w wiekach XI-XV.

Każdy z tych dwóch sposobów rozumienia europejskości Polski związany jest z innym wzorcem narodowej kultury. W przypadku pierwszym mamy do czynienia ze świadomością, w którą wpisany jest paradygmat bohaterski i obronny. Przekonanie, że szczególnym losem, powinnością i chlubą Polaków była zawsze wierność i obrona. W przypadku drugim sławi się kulturową asymilację, dzięki której w Rzeczypospolitej żyć mogli obok siebie ludzie różnych kultur, języków i wyznań. Można przywołać w tym kontekście np. oryginalną autoprezentację jednego z kanoników krakowskich z Rzeczypospolitej Obojga Narodów: Canonicus cracoviensis, natione Polonus, gente Ruthenus, origine Judaeus. Z kolei Janusz A. Majcherek przypominał kiedyś, że "pierwszy historyk Polski był (...) przybyszem, prawdopodobnie z Galii, rodzina największego polskiego uczonego przybyła zapewne z Niemiec, ojciec największego polskiego kompozytora narodowego z Alzacji, przodkowie największego polskiego malarza historyczno-narodowego z Czech, a największy polski poeta wywodził się z rodziny białorusko-litewskiej".

Wedle tradycji "przedmurza" uważa się, że naród i jego los - niczym wielka rodzina - wybierają nas w momencie narodzin, zaś w tradycji "pomostu" akcentuje się raczej, że - jak pisał ks. Józef Tischner - "nikt nie rodzi się Polakiem, Niemcem, Francuzem. Człowiek staje się Polakiem, Niemcem, Francuzem, gdy wchodzi w historyczną "rzeczywistość" swego "narodu"".

Tych dwu tradycji niepodobna sobie przeciwstawiać. Każda z nich rodziła się w innej epoce i odpowiadała na inne potrzeby. Z drugiej jednak strony stając wobec nowych wyzwań, wobec perspektywy integracji z UE dokonać trzeba ich interpretacji i wyboru. Raz jeszcze odpowiedzieć na pytanie, kim właściwie jesteśmy i kim jako Polacy chcemy być we współczesnej Europie. Czym jest polska kultura i jej wartości, które - jak wierzy Papież - mogą być dla Europy rezerwuarem duchowej energii?


Tradycja i nowoczesność

Jan Paweł II akcentuje tu przede wszystkim wymiar duchowy i religijny. Współczesnym Polakom i Europie chce pokazać żywą chrześcijańskość polskiej kultury. Jak stwierdził w 1991 r.: dialog, który w swych sumieniach i kulturze Polacy prowadzili z Bogiem "wskazywał i nadal wskazuje drogę ku naszej polskiej tożsamości w Europie: tożsamości jako społeczeństwa i jako wspólnoty politycznej" (przemówienie podczas spotkania z władzami państwowymi, Warszawa, 6 czerwca 1991). Swą myślą i pamięcią Jan Paweł II sięga zatem do obu wspomnianych polskich tradycji, wydobywając z nich przykłady tych, którzy apostolską gorliwość łączyć umieli z bezinteresowną służbą narodowi i społeczeństwu. Z jednej strony przywołuje wzorce narodowych zesłańców, męczenników i żołnierzy: abpa Felińskiego, ks. Popiełuszki czy brata Alberta. Z drugiej zaś wskazuje postaci świętych Wojciecha i Jadwigi, którzy polskość wzbogacali o najlepsze wartości narodów sąsiednich. Z dumą mówi zarówno o wielkich kulturowych i ewangelizacyjnych dziełach Polski Jagiellonów, jak i o bohaterskiej tradycji "Bóg, Honor, Ojczyzna", która przejawiała się w zrywach wieku XIX, podczas wojny w 1920 r. czy "Solidarności".

Tym jednak, co spaja i wyostrza ten szeroki ewangeliczny ogląd narodowej kultury, jest akcent uniwersalizujący. Z tego, co w polskiej tradycji niepowtarzalnie i wpisane w konkret narodowej sytuacji, Papież chce wydobyć to, co chrześcijańskie, a zatem nadprzyrodzone i uniwersalne, rozpoznawalne i aktualne w Europie i na całym świecie. I właśnie perspektywę uniwersalnej otwartości, która otwiera i spaja różne horyzonty ludzkiej egzystencji, uznać możemy za klucz do papieskiej wizji polskości i misji polskiej kultury w zjednoczonej Europie.

Owa otwartość ma charakter przede wszystkim religijny, a więc w jakimś sensie zanurzony w tradycji. Trzeba jednak od razu podkreślić, że nie oznacza to, iż polskiej kulturze w zjednoczonej Europie Papież przypisuje misję konserwującą czy konserwatywną. Przeciwnie, jej szczególnym walorem ma być wydobycie prawdy, że poprawnie rozumiana tradycja, także ta religijna, wchodzi zawsze w twórczy dialog z nowoczesnością. Warto w tym miejscu zacytować dłuższy nieco fragment papieskiej wypowiedzi kończącej pielgrzymkę do Polski w roku 1997: "Wierność korzeniom nie oznacza mechanicznego kopiowania wzorów z przeszłości. Wierność korzeniom jest zawsze twórcza, gotowa do pójścia w głąb, otwarta na nowe wyzwania, wrażliwa na "znaki czasu". Wyraża się ona także w trosce o rozwój rodzimej kultury, w której wątek chrześcijański obecny był od samego początku. Wierność korzeniom oznacza nade wszystko umiejętność budowania organicznej więzi między odwiecznymi wartościami, które tyle razy sprawdziły się w historii, a wyzwaniami świata współczesnego, między wiarą a kulturą, między Ewangelią a życiem. Życzę moim rodakom i życzę Polsce, aby właśnie w ten sposób umiała być wierna sobie i tym korzeniom, z których wyrosła. Polska wierna swym korzeniom. Europa wierna swym korzeniom".

Za wzór takiej otwartej na nowoczesność polskiej religijności Jan Paweł II uważa św. Jadwigę, fundatorkę Akademii Krakowskiej. Podczas pielgrzymki do Polski w 1997 r. (trzy dni po słynnym przemówieniu w Gnieźnie, w którym Papież zachęcał do podjęcia politycznych działań na rzecz integracji Europy) w królewskim Krakowie tak mówił o Jadwidze: "To właśnie głębi jej umysłu i serca zawdzięczasz, królewska stolico, że stałaś się znaczącym ośrodkiem myśli, kolebką kultury polskiej i pomostem między Wschodem i Zachodem chrześcijaństwa, wnosząc niezbywalny wkład w kształt europejskiego ducha. Na Uniwersytecie Jagiellońskim kształcili się i wykładali ci, którzy na cały świat rozsławiali imię Polski i tego miasta, ze znawstwem włączając się w najważniejsze debaty swojej epoki. Dość wspomnieć wielkiego rektora krakowskiej Wszechnicy - Pawła Włodkowica, który już na początku XV wieku kładł podwaliny pod nowożytną teorię praw człowieka, czy Mikołaja Kopernika, którego odkrycia dały początek nowemu spojrzeniu na kształt stworzonego kosmosu".

Słowa te wyraźnie ilustrują przekonanie, że polska kultura w zjednoczonej Europie stać się może impulsem dla łączenia tego, co nowoczesne, z tym, co tradycyjne. I na ten właśnie walor i misję polskiej kultury w zjednoczonej Europie Papież kładzie szczególny nacisk. Mówił o tym już w 1991 r., cytując wielkiego przyjaciela Polski, wybitnego włoskiego filozofa i polityka Rocco Buttiglione: "Polacy - pisze on [Buttiglione] - mogą albo wejść po prostu do społeczeństwa konsumpcyjnego, zajmując w nim - jeśli się im powiedzie - ostatnie miejsce, zanim nie zamknie ono definitywnie swych bram dla nowych przybyszy, albo też przyczynić się do ponownego odkrycia wielkiej, głębokiej, autentycznej tradycji Europy, proponując jej jednocześnie przymierze: wolnego rynku i solidarności".


Patriotyzm otwarty

Podkreślić trzeba jednak, że mimo wiary w misję i walor polskiej kultury Jan Paweł II daleki jest od narodowego snobizmu czy narcyzmu. W przywołanym już fragmencie homilii poświęconej św. Jadwidze wyraźnie podkreślał, że ówczesna świetność kraju i jego kultury brała się także z tego, że Polska była wtedy pomostem między Wschodem a Zachodem. Wprost mówił o tym w 1991 r.: "Polska była zawsze otwarta na wartości kultury innych narodów, przejmowała je, wzbogacała nimi polską obyczajowość i następnie wartości te przekazywała dalej swoim pobratymcom. W tej otwartości i funkcji kulturowego pomostu pomocne było centralne położenie Polski, między Wschodem i Zachodem, Południem i Północą" (audiencja z okazji 10-lecia Fundacji Jana Pawła II, Rzym, 26 września 1991).

Ta perspektywa kulturowej otwartości stanowi w papieskiej nauce zachętę do refleksji nad wartością patriotyzmu. Refleksji, która łączy wierność własnej tradycji z ufnym spojrzeniem na innych. Jan Paweł II podkreśla, że wchodząc do UE Polacy powinni zachować przywiązanie do narodowej tradycji, wartości i symboli. Z drugiej jednak strony zaznacza, że ten współczesny polski patriotyzm winien być "zdrowy", a więc taki, który pozwoli młodym Polakom "z pełnym otwarciem, ale bez poczucia zagubienia, czerpać z bogatego dziedzictwa kultury europejskiej i światowej" (przemówienie do delegacji UKSW, Watykan, 15 grudnia 2001). "Prawdziwy patriota - wyjaśnia Papież - nie zabiega nigdy o dobro własnego narodu kosztem innych. To bowiem przyniosłoby ostatecznie szkody także własnemu krajowi" (przemówienie do Zgromadzenia Ogólnego ONZ, Nowy Jork, 5 października 1995).

Warto wspomnieć, że jako symbol heroicznej, ale zarazem otwartej polskości w jednoczącej się Europie, Jan Paweł II przywołuje postać kapelana "Solidarności", ks. Popiełuszki, a jego życie i męczeńską śmierć przeciwstawia XX-wiecznym ideologiom, które głosiły, że "człowiek może odebrać życie drugiemu człowiekowi, tylko dlatego, że jest innej rasy, ponieważ należy do takiej grupy etnicznej, ponieważ jest Żydem, ponieważ jest Cyganem, ponieważ jest Polakiem" (homilia wygłoszona podczas Mszy na lotnisku włocławskiego Aeroklubu, 7 czerwca 1991).


Lekcja "siły bezsilnych"

Ważnym przykładem tak rozumianej polskości i nowoczesnego patriotyzmu jest także fenomen ruchu "Solidarność". W Trójmieście w 1999 r. Papież przypominał: "W tym bowiem mieście przed dziewiętnastu laty narodziła się "Solidarność". Było to przełomowe wydarzenie w historii naszego narodu, ale także w dziejach Europy. "Solidarność" otworzyła bramy wolności w krajach zniewolonych systemem totalitarnym, zburzyła Mur Berliński i przyczyniła się do zjednoczenia Europy, rozdzielonej od czasów zjednoczenia na dwa bloki. Nie wolno nam tego nigdy zatrzeć w pamięci".

Warto jednak przypomnieć, że do fenomenu "Solidarności" jako pewnego uniwersalnego wzorca politycznego, społecznego i kulturowego Papież pośrednio nawiązał też w przemówieniu w ONZ w 1995 r.: "Rewolucje roku 1989 stały się możliwe dzięki działaniu ludzi odważnych, których natchnieniem była wizja odmienna i w ostatecznej analizie głębsza i bardziej żywotna: wizja człowieka jako osoby rozumnej i wolnej, noszącej w sobie tajemnicę, która wykracza poza nią (...). O powodzeniu tych bezkrwawych rewolucji zadecydowało doświadczenie solidarności społecznej występującej przeciw reżimom opartym na sile propagandy i terroru, solidarność ta stała się moralnym jądrem "siły bezsilnych", była pierwszą zwiastunką nadziei i nadal przypomina nam, że człowiek krocząc swym historycznym szlakiem, może wybrać drogę najwyższych aspiracji ludzkiego ducha".

Określenie "siła bezsilnych" nawiązuje do tytułu słynnego eseju Václava Havla z 1978 r., zadedykowanego wybitnemu czeskiemu filozofowi i sygnatariuszowi Karty 77 Janowi Patočce, który zmarł 13 marca 1977 r. po kilkugodzinnym przesłuchaniu przez Służbę Bezpieczeństwa. Esej Havla stał się nieformalnym programem dysydentów ze Wschodu. Poprzez nawiązanie do tego tekstu Papież zdaje się sugerować, że doświadczeniem, które narody Europy Środkowo-Wschodniej wnieść mogą do jednoczącej się Europy, jest lekcja społecznej solidarności - pozapaństwowego samoorganizowania się społeczeństwa, nie tyle dla takiego lub innego grupowego interesu, ale w imię wolności i podmiotowości.

Mówiąc inaczej: Papież zdaje się podpowiadać, że dzięki doświadczeniu "Solidarności" Polacy mogą dać zjednoczonej Europie nowy impuls dla rozwoju społeczeństwa obywatelskiego.

Sławomir Sowiński jest doktorem socjologii, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i sekretarzem Studium Generale Europa. Współautor książki "Dzieci Soboru zadają pytania", publicysta "Więzi". Tekst jest skróconym fragmentem książki "Europa drogą Kościoła. Zjednoczona Europa w nauczaniu Jana Pawła II", która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Ossolineum.

Kościół o podpisaniu Traktatu Akcesyjnego:

PRYMAS POLSKI, KARD. JÓZEF GLEMP: - Kościół docenia to, że w dziedzinie integracji Europy dokonuje się pewien postęp. Dzisiejsze podpisy i deklaracje wyrażają zgodę na propozycję większej współpracy państw europejskich i są osiągnięciem po długich negocjacjach. Kościół to docenia i pragnie pogratulować osiągnięcia, które wyraża się w formie tej umowy międzynarodowej.

Jestem przekonany, że teraz Polaków czeka wielka praca, aby rzetelnie i sumiennie wypełnić podjęte zobowiązania. Podpisana umowa pociąga przecież za sobą wiele zobowiązań. Trzeba pracować dalej, aby zrealizowany został ten ideał, o którym marzymy. A tym ideałem nie jest tylko unia ekonomiczno-finansowa Europy, ale prawdziwa integracja, która uwzględnia także sprawy ducha i kultury. (...)

- A jak Ksiądz Prymas zagłosuje w referendum?

- Oddam głos na "TAK". Na podstawie tej analizy, którą jestem w stanie dokonać, odpowiadam: "TAK". Jest to moje prywatne, a zarazem obywatelskie stanowisko.

Rozmawiał Marcin Przeciszewski



Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu, bp Piotr Libera: - Podpisanie Traktatu Akcesyjnego w Atenach jest zakończeniem długiego i mozolnego procesu negocjacyjnego, prowadzonego przez kolejne ekipy negocjatorów. W takim dniu warto wszystkim tym osobom podziękować i wyrazić uznanie.

To, co dzisiaj się dokonało, ma wymiar polityczny i gospodarczy. Wiadomo, że po podpisaniu Traktatu otwiera się przed nami droga do strefy euro, do grupy Schengen, do unii celnej itd. Z podpisaniem Traktatu Akcesyjnego wiążą się konkretne zadania i wyzwania, przed jakimi staje dziś Polska. Myślę np. o przygotowaniu kilku tysięcy odpowiednio wykształconych, kompetentnych osób, które będą reprezentowały nasz kraj w strukturach Unii Europejskiej. Życzyłbym Polsce, Polakom, sobie, by integracja owocowała wzrostem poziomu życia materialnego w naszym kraju. (...)

Dzisiejsze wydarzenie, jak i cały proces integracji z UE, oznacza dla Kościoła wzmożenie i spotęgowanie codziennej "harówki", która prowadzona jest na różnych odcinkach w parafiach, diecezjach, ruchach kościelnych. Jest to praca, która zmierza do kształtowania chrześcijan dojrzałych, żyjących Ewangelią. Jeśli zaś ktoś żyje Ewangelią, to potrafi prowadzić dialog, jest otwarty na innych i nie lęka się ich. Żyje w Polsce i w Europie bez kompleksów.

(KAI)

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl