|
Po podpisaniu Traktatu w Atenach: co możemy dać wspólnej Europie?
Papież, Polska i europejskość
Sławomir Sowiński
Kto śledzi europejskie przesłanie Jana Pawła II, nie może mieć wątpliwości:
Papież jest zwolennikiem zarówno rozszerzenia Unii Europejskiej, jak i rychłego przystąpienia
doń Polski. Sprawą otwartą i wymagającą przemyślenia jest natomiast - w papieskiej
perspektywie - przyszły kształt Unii, pozycja nowych członków i rola, jaką powinna w
niej odgrywać chrześcijańska tradycja.
Polaków intryguje tu przede wszystkim papieska nadzieja, że "społeczeństwo
polskie - które od wieków przynależy do Europy - znajdzie właściwe sobie miejsce w
strukturach wspólnoty europejskiej i nie tylko nie zatraci własnej tożsamości, ale
ubogaci swą tradycją ten kontynent i cały świat" (z przemówienia pożegnalnego w
Balicach, 19 sierpnia 2002). Nadzieja ta wynika z przekonania, że "Polska kultura
chrześcijańska, etos religijny i narodowy są cennym rezerwuarem energii, których
Europa dziś potrzebuje" (przemówienie do trzeciej grupy biskupów polskich podczas
wizyty ad limina Apostolorum, Rzym, 14 lutego 1998). Warto się wsłuchać w te papieskie
nadzieje i oczekiwania. Są przykładem poważnego namysłu nad tym, kim jesteśmy jako
naród, kim być możemy i co mamy do powiedzenia innym.
Przedmurze i pomost
Jeśli w historii Polski przyglądamy się jej różnym odniesieniom do Europy i
europejskości, wyróżnić można co najmniej dwa dominujące punkty widzenia. Jak
twierdził prof. Andrzej Mencwel, z jednej strony jest nurt, który sławi rolę Polski
jako europejskiego "przedmurza", z drugiej zaś jest Polska jako europejski
"pomost".
Tradycja Polski jako antemurale odwołuje się do przekonania o historycznej misji naszego
kraju jako obrońcy chrześcijaństwa i Europy przed naporem ze Wschodu. Roli, jaką pełniła
Rzeczpospolita od wieku XV do wieku XVII; roli, której apogeum była wiktoria wiedeńska,
a dramatycznym dopełnieniem powstania XIX wieku. XX-wieczną kontynuacją tej tradycji ma
być także bitwa warszawska, II wojna i zryw "Solidarności". Z kolei tradycja
sławiąca Polskę jako europejski "pomost" sięga samych korzeni polskiego
milenium, do średniowiecza i epoki Jagiellonów. Jej zwolennicy podkreślają, że siłą
Polski w Europie była zdolność do "zapładniania" kultur narodów sąsiednich,
bycie "pomostem" między Zachodem i Wschodem. Tak można interpretować chrzest
Polski i Zjazd Gnieźnieński oraz otwarcie na wpływy cywilizacji zachodniej w wiekach
XI-XV.
Każdy z tych dwóch sposobów rozumienia europejskości Polski związany jest z innym
wzorcem narodowej kultury. W przypadku pierwszym mamy do czynienia ze świadomością, w
którą wpisany jest paradygmat bohaterski i obronny. Przekonanie, że szczególnym losem,
powinnością i chlubą Polaków była zawsze wierność i obrona. W przypadku drugim sławi
się kulturową asymilację, dzięki której w Rzeczypospolitej żyć mogli obok siebie
ludzie różnych kultur, języków i wyznań. Można przywołać w tym kontekście np.
oryginalną autoprezentację jednego z kanoników krakowskich z Rzeczypospolitej Obojga
Narodów: Canonicus cracoviensis, natione Polonus, gente Ruthenus, origine Judaeus. Z
kolei Janusz A. Majcherek przypominał kiedyś, że "pierwszy historyk Polski był
(...) przybyszem, prawdopodobnie z Galii, rodzina największego polskiego uczonego przybyła
zapewne z Niemiec, ojciec największego polskiego kompozytora narodowego z Alzacji,
przodkowie największego polskiego malarza historyczno-narodowego z Czech, a największy
polski poeta wywodził się z rodziny białorusko-litewskiej".
Wedle tradycji "przedmurza" uważa się, że naród i jego los - niczym wielka
rodzina - wybierają nas w momencie narodzin, zaś w tradycji "pomostu"
akcentuje się raczej, że - jak pisał ks. Józef Tischner - "nikt nie rodzi się
Polakiem, Niemcem, Francuzem. Człowiek staje się Polakiem, Niemcem, Francuzem, gdy
wchodzi w historyczną "rzeczywistość" swego "narodu"".
Tych dwu tradycji niepodobna sobie przeciwstawiać. Każda z nich rodziła się w innej
epoce i odpowiadała na inne potrzeby. Z drugiej jednak strony stając wobec nowych wyzwań,
wobec perspektywy integracji z UE dokonać trzeba ich interpretacji i wyboru. Raz jeszcze
odpowiedzieć na pytanie, kim właściwie jesteśmy i kim jako Polacy chcemy być we współczesnej
Europie. Czym jest polska kultura i jej wartości, które - jak wierzy Papież - mogą być
dla Europy rezerwuarem duchowej energii?
Kościół o podpisaniu Traktatu Akcesyjnego:
PRYMAS POLSKI, KARD. JÓZEF GLEMP: - Kościół docenia to, że w dziedzinie
integracji Europy dokonuje się pewien postęp. Dzisiejsze podpisy i deklaracje wyrażają
zgodę na propozycję większej współpracy państw europejskich i są osiągnięciem po
długich negocjacjach. Kościół to docenia i pragnie pogratulować osiągnięcia, które
wyraża się w formie tej umowy międzynarodowej.
Jestem przekonany, że teraz Polaków czeka wielka praca, aby rzetelnie i sumiennie wypełnić
podjęte zobowiązania. Podpisana umowa pociąga przecież za sobą wiele zobowiązań.
Trzeba pracować dalej, aby zrealizowany został ten ideał, o którym marzymy. A tym ideałem
nie jest tylko unia ekonomiczno-finansowa Europy, ale prawdziwa integracja, która uwzględnia
także sprawy ducha i kultury. (...)
- A jak Ksiądz Prymas zagłosuje w referendum?
- Oddam głos na "TAK". Na podstawie tej analizy, którą jestem w stanie dokonać,
odpowiadam: "TAK". Jest to moje prywatne, a zarazem obywatelskie stanowisko.
Rozmawiał Marcin Przeciszewski
*
Sekretarz Generalny Konferencji Episkopatu, bp Piotr Libera: - Podpisanie Traktatu
Akcesyjnego w Atenach jest zakończeniem długiego i mozolnego procesu negocjacyjnego,
prowadzonego przez kolejne ekipy negocjatorów. W takim dniu warto wszystkim tym osobom
podziękować i wyrazić uznanie.
To, co dzisiaj się dokonało, ma wymiar polityczny i gospodarczy. Wiadomo, że po
podpisaniu Traktatu otwiera się przed nami droga do strefy euro, do grupy Schengen, do
unii celnej itd. Z podpisaniem Traktatu Akcesyjnego wiążą się konkretne zadania i
wyzwania, przed jakimi staje dziś Polska. Myślę np. o przygotowaniu kilku tysięcy
odpowiednio wykształconych, kompetentnych osób, które będą reprezentowały nasz kraj
w strukturach Unii Europejskiej. Życzyłbym Polsce, Polakom, sobie, by integracja owocowała
wzrostem poziomu życia materialnego w naszym kraju. (...)
Dzisiejsze wydarzenie, jak i cały proces integracji z UE, oznacza dla Kościoła wzmożenie
i spotęgowanie codziennej "harówki", która prowadzona jest na różnych
odcinkach w parafiach, diecezjach, ruchach kościelnych. Jest to praca, która zmierza do
kształtowania chrześcijan dojrzałych, żyjących Ewangelią. Jeśli zaś ktoś żyje
Ewangelią, to potrafi prowadzić dialog, jest otwarty na innych i nie lęka się ich. Żyje
w Polsce i w Europie bez kompleksów.
(KAI) |
|
Tradycja i nowoczesność
Jan Paweł II akcentuje tu przede wszystkim wymiar duchowy i religijny. Współczesnym
Polakom i Europie chce pokazać żywą chrześcijańskość polskiej kultury. Jak
stwierdził w 1991 r.: dialog, który w swych sumieniach i kulturze Polacy prowadzili z
Bogiem "wskazywał i nadal wskazuje drogę ku naszej polskiej tożsamości w Europie:
tożsamości jako społeczeństwa i jako wspólnoty politycznej" (przemówienie
podczas spotkania z władzami państwowymi, Warszawa, 6 czerwca 1991). Swą myślą i pamięcią
Jan Paweł II sięga zatem do obu wspomnianych polskich tradycji, wydobywając z nich
przykłady tych, którzy apostolską gorliwość łączyć umieli z bezinteresowną służbą
narodowi i społeczeństwu. Z jednej strony przywołuje wzorce narodowych zesłańców, męczenników
i żołnierzy: abpa Felińskiego, ks. Popiełuszki czy brata Alberta. Z drugiej zaś
wskazuje postaci świętych Wojciecha i Jadwigi, którzy polskość wzbogacali o najlepsze
wartości narodów sąsiednich. Z dumą mówi zarówno o wielkich kulturowych i
ewangelizacyjnych dziełach Polski Jagiellonów, jak i o bohaterskiej tradycji "Bóg,
Honor, Ojczyzna", która przejawiała się w zrywach wieku XIX, podczas wojny w 1920
r. czy "Solidarności".
Tym jednak, co spaja i wyostrza ten szeroki ewangeliczny ogląd narodowej kultury, jest
akcent uniwersalizujący. Z tego, co w polskiej tradycji niepowtarzalnie i wpisane w
konkret narodowej sytuacji, Papież chce wydobyć to, co chrześcijańskie, a zatem
nadprzyrodzone i uniwersalne, rozpoznawalne i aktualne w Europie i na całym świecie. I właśnie
perspektywę uniwersalnej otwartości, która otwiera i spaja różne horyzonty ludzkiej
egzystencji, uznać możemy za klucz do papieskiej wizji polskości i misji polskiej
kultury w zjednoczonej Europie.
Owa otwartość ma charakter przede wszystkim religijny, a więc w jakimś sensie
zanurzony w tradycji. Trzeba jednak od razu podkreślić, że nie oznacza to, iż polskiej
kulturze w zjednoczonej Europie Papież przypisuje misję konserwującą czy konserwatywną.
Przeciwnie, jej szczególnym walorem ma być wydobycie prawdy, że poprawnie rozumiana
tradycja, także ta religijna, wchodzi zawsze w twórczy dialog z nowoczesnością. Warto
w tym miejscu zacytować dłuższy nieco fragment papieskiej wypowiedzi kończącej
pielgrzymkę do Polski w roku 1997: "Wierność korzeniom nie oznacza mechanicznego
kopiowania wzorów z przeszłości. Wierność korzeniom jest zawsze twórcza, gotowa do pójścia
w głąb, otwarta na nowe wyzwania, wrażliwa na "znaki czasu". Wyraża się ona
także w trosce o rozwój rodzimej kultury, w której wątek chrześcijański obecny był
od samego początku. Wierność korzeniom oznacza nade wszystko umiejętność budowania
organicznej więzi między odwiecznymi wartościami, które tyle razy sprawdziły się w
historii, a wyzwaniami świata współczesnego, między wiarą a kulturą, między
Ewangelią a życiem. Życzę moim rodakom i życzę Polsce, aby właśnie w ten sposób
umiała być wierna sobie i tym korzeniom, z których wyrosła. Polska wierna swym
korzeniom. Europa wierna swym korzeniom".
Za wzór takiej otwartej na nowoczesność polskiej religijności Jan Paweł II uważa św.
Jadwigę, fundatorkę Akademii Krakowskiej. Podczas pielgrzymki do Polski w 1997 r. (trzy
dni po słynnym przemówieniu w Gnieźnie, w którym Papież zachęcał do podjęcia
politycznych działań na rzecz integracji Europy) w królewskim Krakowie tak mówił o
Jadwidze: "To właśnie głębi jej umysłu i serca zawdzięczasz, królewska
stolico, że stałaś się znaczącym ośrodkiem myśli, kolebką kultury polskiej i
pomostem między Wschodem i Zachodem chrześcijaństwa, wnosząc niezbywalny wkład w
kształt europejskiego ducha. Na Uniwersytecie Jagiellońskim kształcili się i wykładali
ci, którzy na cały świat rozsławiali imię Polski i tego miasta, ze znawstwem włączając
się w najważniejsze debaty swojej epoki. Dość wspomnieć wielkiego rektora krakowskiej
Wszechnicy - Pawła Włodkowica, który już na początku XV wieku kładł podwaliny pod
nowożytną teorię praw człowieka, czy Mikołaja Kopernika, którego odkrycia dały początek
nowemu spojrzeniu na kształt stworzonego kosmosu".
Słowa te wyraźnie ilustrują przekonanie, że polska kultura w zjednoczonej Europie stać
się może impulsem dla łączenia tego, co nowoczesne, z tym, co tradycyjne. I na ten właśnie
walor i misję polskiej kultury w zjednoczonej Europie Papież kładzie szczególny
nacisk. Mówił o tym już w 1991 r., cytując wielkiego przyjaciela Polski, wybitnego włoskiego
filozofa i polityka Rocco Buttiglione: "Polacy - pisze on [Buttiglione] - mogą albo
wejść po prostu do społeczeństwa konsumpcyjnego, zajmując w nim - jeśli się im
powiedzie - ostatnie miejsce, zanim nie zamknie ono definitywnie swych bram dla nowych
przybyszy, albo też przyczynić się do ponownego odkrycia wielkiej, głębokiej,
autentycznej tradycji Europy, proponując jej jednocześnie przymierze: wolnego rynku i
solidarności".
Patriotyzm otwarty
Podkreślić trzeba jednak, że mimo wiary w misję i walor polskiej kultury Jan Paweł II
daleki jest od narodowego snobizmu czy narcyzmu. W przywołanym już fragmencie homilii poświęconej
św. Jadwidze wyraźnie podkreślał, że ówczesna świetność kraju i jego kultury brała
się także z tego, że Polska była wtedy pomostem między Wschodem a Zachodem. Wprost mówił
o tym w 1991 r.: "Polska była zawsze otwarta na wartości kultury innych narodów,
przejmowała je, wzbogacała nimi polską obyczajowość i następnie wartości te
przekazywała dalej swoim pobratymcom. W tej otwartości i funkcji kulturowego pomostu
pomocne było centralne położenie Polski, między Wschodem i Zachodem, Południem i Północą"
(audiencja z okazji 10-lecia Fundacji Jana Pawła II, Rzym, 26 września 1991).
Ta perspektywa kulturowej otwartości stanowi w papieskiej nauce zachętę do refleksji
nad wartością patriotyzmu. Refleksji, która łączy wierność własnej tradycji z
ufnym spojrzeniem na innych. Jan Paweł II podkreśla, że wchodząc do UE Polacy powinni
zachować przywiązanie do narodowej tradycji, wartości i symboli. Z drugiej jednak
strony zaznacza, że ten współczesny polski patriotyzm winien być "zdrowy", a
więc taki, który pozwoli młodym Polakom "z pełnym otwarciem, ale bez poczucia
zagubienia, czerpać z bogatego dziedzictwa kultury europejskiej i światowej" (przemówienie
do delegacji UKSW, Watykan, 15 grudnia 2001). "Prawdziwy patriota - wyjaśnia Papież
- nie zabiega nigdy o dobro własnego narodu kosztem innych. To bowiem przyniosłoby
ostatecznie szkody także własnemu krajowi" (przemówienie do Zgromadzenia Ogólnego
ONZ, Nowy Jork, 5 października 1995).
Warto wspomnieć, że jako symbol heroicznej, ale zarazem otwartej polskości w jednoczącej
się Europie, Jan Paweł II przywołuje postać kapelana "Solidarności", ks.
Popiełuszki, a jego życie i męczeńską śmierć przeciwstawia XX-wiecznym ideologiom,
które głosiły, że "człowiek może odebrać życie drugiemu człowiekowi, tylko
dlatego, że jest innej rasy, ponieważ należy do takiej grupy etnicznej, ponieważ jest
Żydem, ponieważ jest Cyganem, ponieważ jest Polakiem" (homilia wygłoszona podczas
Mszy na lotnisku włocławskiego Aeroklubu, 7 czerwca 1991).
Lekcja "siły bezsilnych"
Ważnym przykładem tak rozumianej polskości i nowoczesnego patriotyzmu jest także
fenomen ruchu "Solidarność". W Trójmieście w 1999 r. Papież przypominał:
"W tym bowiem mieście przed dziewiętnastu laty narodziła się "Solidarność".
Było to przełomowe wydarzenie w historii naszego narodu, ale także w dziejach Europy.
"Solidarność" otworzyła bramy wolności w krajach zniewolonych systemem
totalitarnym, zburzyła Mur Berliński i przyczyniła się do zjednoczenia Europy,
rozdzielonej od czasów zjednoczenia na dwa bloki. Nie wolno nam tego nigdy zatrzeć w
pamięci".
Warto jednak przypomnieć, że do fenomenu "Solidarności" jako pewnego
uniwersalnego wzorca politycznego, społecznego i kulturowego Papież pośrednio nawiązał
też w przemówieniu w ONZ w 1995 r.: "Rewolucje roku 1989 stały się możliwe dzięki
działaniu ludzi odważnych, których natchnieniem była wizja odmienna i w ostatecznej
analizie głębsza i bardziej żywotna: wizja człowieka jako osoby rozumnej i wolnej,
noszącej w sobie tajemnicę, która wykracza poza nią (...). O powodzeniu tych
bezkrwawych rewolucji zadecydowało doświadczenie solidarności społecznej występującej
przeciw reżimom opartym na sile propagandy i terroru, solidarność ta stała się
moralnym jądrem "siły bezsilnych", była pierwszą zwiastunką nadziei i nadal
przypomina nam, że człowiek krocząc swym historycznym szlakiem, może wybrać drogę
najwyższych aspiracji ludzkiego ducha".
Określenie "siła bezsilnych" nawiązuje do tytułu słynnego eseju Václava
Havla z 1978 r., zadedykowanego wybitnemu czeskiemu filozofowi i sygnatariuszowi Karty 77
Janowi Patočce, który zmarł 13 marca 1977 r. po kilkugodzinnym przesłuchaniu przez Służbę
Bezpieczeństwa. Esej Havla stał się nieformalnym programem dysydentów ze Wschodu.
Poprzez nawiązanie do tego tekstu Papież zdaje się sugerować, że doświadczeniem, które
narody Europy Środkowo-Wschodniej wnieść mogą do jednoczącej się Europy, jest lekcja
społecznej solidarności - pozapaństwowego samoorganizowania się społeczeństwa, nie
tyle dla takiego lub innego grupowego interesu, ale w imię wolności i podmiotowości.
Mówiąc inaczej: Papież zdaje się podpowiadać, że dzięki doświadczeniu
"Solidarności" Polacy mogą dać zjednoczonej Europie nowy impuls dla rozwoju
społeczeństwa obywatelskiego.
Sławomir Sowiński jest doktorem socjologii, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Kardynała
Stefana Wyszyńskiego i sekretarzem Studium Generale Europa. Współautor książki
"Dzieci Soboru zadają pytania", publicysta "Więzi". Tekst jest skróconym
fragmentem książki "Europa drogą Kościoła. Zjednoczona Europa w nauczaniu Jana
Pawła II", która ukazała się właśnie nakładem wydawnictwa Ossolineum.
|