dotb.gif

„TP”, Nr 17 (2807), 27 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2807/religia01.php

XVIII Światowy Dzień Młodzieży



Biedny Kościół

Jacek Kubiak z Rennes


Wydawało się, że Kościół katolicki we Francji żyje skromnie. Komisja ekonomiczna tamtejszego Episkopatu zwołała pod koniec marca sesję w Valpré pod Lyonem, na którą przyjechało ponad 70 ekonomów z diecezji. Okazało się, że francuski Kościół nie tyle żyje skromnie, ale jest wręcz biedny.

Zestawienie wyników ekonomicznych zaledwie 30 proc. diecezji (30 z 95) nie napawa otuchą. Tylko jedna ma dodatni bilans finansowy, reszta przynosi straty. Średnia kwota diecezjalnego długu wynosi 811 tys. euro rocznie. Diecezje funkcjonują dzięki - nieprzewidywalnym - datkom w postaci spadków i prywatnych zapisów. Od 1905 r., gdy zatwierdzono rozdział Kościoła od państwa, republika nie płaci na budowę i konserwację kościołów (poza tzw. diecezjami konkordatowymi: Alzacja-Mozela i Gujana). Państwo utrzymuje wyłącznie świątynie wybudowane przed 1905 r. Wbrew powszechnym we Francji opiniom także Watykan nie łoży na francuskie diecezje. Aż 75 proc. wydatków pochłaniają pensje i emerytury księży i laikatu.

Przychody Kościoła to głównie "taca" (180 mln euro w 2001 r.), różne zbiórki na cele parafialne (177 mln euro), datki "na Mszę" (średnio 14 euro za Mszę; w sumie 60 mln euro w 2001 r.). Jednak liczba rodzin płacących na Kościół stale maleje. W 1995 r. było ich 1,8 mln; w 2000 r. - już tylko 1,75 mln. Tym samym roczna suma płacona przez statystyczną rodzinę wzrosła z 91,5 do 99,1 euro.

Taki jest finansowy efekt "wyludnionych kościołów". Tylko parafianie w zachodniej Francji (tradycyjnie katolicka Bretania i Wandea), jak i wschodnich, górskich diecezji (np. Sabaudia) słyną z hojności.

W dużych miastach, np. w Paryżu, Bordeaux czy Tuluzie, datki są dość znaczne, ale w rolniczych i małomiasteczkowych regionach, czyli w większości kraju, Kościół nie może liczyć na wsparcie. W liczącej tysiąc mieszkańców miejscowości Villamblard (80 km od Bordeaux) kościół parafialny ożywia się tylko w lipcu i sierpniu, bo wtedy zjeżdżają tu na wakacje Paryżanie. Finanse parafii ratuje kilkanaście rodzin Portugalczyków, osiadłych w latach 70. i 80.

Episkopat od lat niepokoi się finansami. W 2001 r. na stanowisko generalnego ekonoma (zastępcy sekretarza Konferencji Biskupów Francji ds. finansowych) po raz pierwszy powołano świeckiego specjalistę - to właśnie 42-letni Olivier Lebel był inicjatorem spotkania z Valpré. Aby myśleć o poprawie, trzeba najpierw rozpoznać faktyczny stan finansów. A to niełatwe, bo każda diecezja jest niezależną jednostką finansową. Zaledwie 1/3 z nich zgodziła się na udział w sympozjum. By wyprowadzić Kościół z zależności od spadków i zapisów notarialnych, Lebel proponuje system "subskrypcji" docelowej: dobroczyńcy chętniej przekażą większe sumy, znając z góry ich przeznaczenie. Jednak za najważniejsze episkopalny ekonom uważa całkowitą przejrzystość finansową i wczesne przewidywanie zmian, np. demograficznych. "Dziś Kościół we Francji liczy 15 tys. księży, za 10 lat będzie ich 5 tys. Diecezje muszą się do tego zawczasu przygotować" - przestrzega Lebel.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl