dotb.gif

„TP”, Nr 17 (2807), 27 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2807/main01.php

Źle by się stało, gdyby uwaga mediów skupiła się
na "dyscyplinarnej" warstwie nowej encykliki Papieża


Dar i tajemnica

Ks. Adam Boniecki


"W tym roku, dwudziestym piątym mojego pontyfikatu, chcę w sposób szczególny zaprosić cały Kościół do refleksji eucharystycznej i wezwać do dziękczynienia Panu za dar Eucharystii i Kapłaństwa: "Dar i Tajemnicę"". Tak powstała czternasta encyklika Jana Pawła II, "Ecclesia de Eucharistia vivit" (Kościół żyje dzięki Eucharystii). Ogłoszona w Wielki Czwartek, zastąpiła doroczny list do kapłanów. Papież kieruje ją także do katolików świeckich oraz do wszystkich ludzi dobrej woli.


Ostatnia wieczerza: Chrystus bierze chleb, łamie go, rozdaje uczniom: "Bierzcie i jedzcie, to jest bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane". Potem kielich napełniony winem: "Bierzcie i pijcie, to jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów. To czyńcie na moją pamiątkę"... Czy obecni wiedzieli, co oznaczają te słowa? Chyba nie... Dopiero potem, w pierwszych relacjach o życiu wspólnot Jego uczniów czytamy, że "trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach". Łamanie chleba oznacza Eucharystię.

Sakrament obecności, wyjście poza czas, poza przemijanie: ustanowienie Eucharystii uprzedzało w sposób sakramentalny wydarzenia, które dopiero miały nastąpić. Wydarzenie wieczernika przełamuje bariery czasu. "Wczoraj" sprzed dwóch tysięcy lat jest obecne, kiedy dziś "czynimy to" na Jego pamiątkę. I przestrzeń: "Eucharystia, nawet gdy jest celebrowana na małym ołtarzu wiejskiego kościoła, jest - pisze Papież - wciąż sprawowana na ołtarzu świata. Jednoczy niebo z ziemią".


Tajemnica wiary - zdumienie

Jan Paweł II wprawdzie wspomina, że tajemnica Eucharystii "przez wieki inspirowała teologię do mozolnych wysiłków zmierzających ku jej zrozumieniu", ale w te "mozolne wysiłki" się nie wdaje; zaledwie wspomina o Tomaszowej formule transsubstancjacji. Istotne, że "Eucharystia jest mysterium fidei, tajemnicą wiary, przerasta nasze myśli i może być przyjęta tylko w wierze".

Zamiast o zrozumieniu, Papież woli mówić o zdumieniu: "Myśl ta rodzi w nas uczucia wielkiego i wdzięcznego zdumienia". "Pisząc tę Encyklikę pragnę to eucharystyczne "zdumienie" rozbudzić".

Jesteśmy więc w świecie wiary. Kontemplację Eucharystii - tak można określić styl, w jakim przemawia pierwsza (i końcowa) część encykliki - Jan Paweł II wspiera świadectwem własnego zdumienia: "Gdy myślę o Eucharystii, patrząc na moje życie kapłana, biskupa i Następcy Piotra, wspominam spontanicznie wiele chwil i miejsc, w których dane mi było ją sprawować. Pamiętam kościół parafialny w Niegowici, gdzie spełniałem moją pierwszą posługę duszpasterską, kolegiatę św. Floriana w Krakowie, katedrę na Wawelu, bazylikę św. Piotra oraz wiele bazylik i kościołów w Rzymie i na całym świecie. Dane mi ją było również sprawować w wielu miejscach na górskich szlakach, nad jeziorami i na brzegach morskich; sprawowałem ją na ołtarzach zbudowanych na stadionach, na placach miast... Ta różnorodna sceneria moich Mszy św. sprawia, iż doświadczam bardzo mocno uniwersalnego - można wręcz powiedzieć kosmicznego charakteru celebracji euchrystycznej. Tak, kosmicznego!".

(I myśl na marginesie: tym sposobem mała Niegowić i krakowski św. Florian znalazły się w dokumencie papieskiego magisterium dla całego Kościoła).


Wszyscy bierzemy z tego samego chleba

Eucharystia - obecność Jezusa we wspólnocie wiernych, duchowy pokarm, antycypacja rajskiego obcowania z Bogiem, źródło jedności Kościoła ("Spraw, abyśmy posileni Ciałem i Krwią Twojego Syna i napełnieni Duchem Świętym, stali się jednym ciałem i jedną duszą w Chrystusie") jest najcenniejszym skarbem, jaki posiada Kościół. Stąd troska, jaką zawsze otaczał tę tajemnicę.

Bo sposób traktowania Eucharystii jest wyrazem wiary. Także sposób życia powinien z niej wyrastać. Umycie nóg apostołom, poprzedzające jej ustanowienie - to znak, że Jezus jest nauczycielem służby i komunii. Tu Papież odsyła czytelnika do pięknego tekstu św. Jana Chryzostoma (IV/V w.): "Pragniesz czcić ciało Chrystusa? Nie lekceważ go, gdy jest nagie. Nie oddawaj mu czci tu, w świątyni, suknem z jedwabiu, aby lekceważyć je potem na zewnątrz, gdzie doświadcza zimna i nagości. Ten, który powiedział: "To jest Ciało moje", jest tym samym, który rzekł: "Byłem głodny, a nie daliście Mi jeść" i "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (...) Po co stół eucharystyczny zastawiony złotymi kielichami, kiedy On umiera z głodu? Zacznij karmić Go głodnego, a potem z tego, co zostanie, będziesz mógł ozdobić również ołtarz".

Ale nowy dokument nie występuje przeciw wspaniałości kościołów. W krótkim rozdziale na temat piękna celebracji eucharystycznej Papież wspomina o kobiecie, która w Betanii wylała na głowę Jezusa drogocenny olejek: "Kościół nie obawiał się "marnować", poświęcając najlepsze swoje zasoby, aby wyrażać pełne adoracji zdumienie wobec niezmierzonego daru Eucharystii".

Ostatnia Wieczerza to fundament nowej wspólnoty. "Chleb, który łamiemy, czyż nie jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba" - napisze św. Paweł w liście do Koryntian.


Przeciw banalizowaniu tajemnicy

Zachwyt i świadomość znaczenia Eucharystii dla Kościoła mają ważne konsekwencje: "Nawet jeżeli logika "uczty" budzi rodzinny klimat, Kościół nigdy nie uległ pokusie zbanalizowania tej "zażyłości" ze swym Oblubieńcem i nie zapominał, iż to On jest także jego Panem, a "uczta" pozostaje zawsze ucztą ofiarną, naznaczoną krwią przelaną na Golgocie. (...) Kościół zawsze sprawowanie Eucharystii traktował z największą powagą". Każde sprawowanie, bo Eucharystia celebrowana w lokalnej wspólnocie, nigdy nie jest celebracją tylko tej wspólnoty, ale "jednego, świętego, powszechnego i apostolskiego Kościoła".

W rozdziałach III i IV ("Apostolski charakter Eucharystii i Kościoła" i "Eucharystia a komunia kościelna") tonacja tekstu się zmienia. Medytacja przechodzi w wykład zasad, można rzec, "dyscyplinarnych", chociaż nie ujętych w paragrafy. Odnajdujemy tu znamienny rys papieża, którego już w roku 1980 nazwano "Papa della certezza" (papieżem pewności). Jan Paweł II nie dopuszcza możliwości, że przekaz wiary może być dwuznaczny.

Logika wywodu jest nie do podważenia. Jeśli Kościół katolicki jest "apostolski", znaczy to, że "na przestrzeni wieków sprawując Eucharystię, zachowuje ciągłość działania Apostołów, posłusznych zaleceniu Pana".

Apostolski - bo "Eucharystia jest apostolska, jest sprawowana zgodnie z wiarą Apostołów". Na przestrzeni dwutysiącletniej historii Magisterium przy różnych okazjach określiło dokładnie doktrynę eucharystyczną, również w zakresie terminologii, właśnie w celu zachowania wiary apostolskiej w tę najwyższą Tajemnicę. Wiara ta pozostaje niezmieniona, i "jest dla Kościoła rzeczą istotną, aby taką była zachowana". Apostolski, bo "aż do powrotu Chrystusa jest nauczany, uświęcany i prowadzony przez Apostołów dzięki tym, którzy są ich następcami w misji pasterskiej, to znaczy Kolegium Biskupów; którzy są w tym wspomagani przez kapłanów w jedności z następcą Piotra, Najwyższym Pasterzem Kościoła. Sukcesja apostolska w misji pasterskiej zakłada koniecznie sakrament święceń, czyli wywodzącą się od samych początków nieprzerwaną ciągłość ważnych święceń biskupich. Sukcesja ta jest niezbędna, aby Kościół istniał w sensie właściwym i pełnym".


Konkluzje "dyscyplinarne"

Z tych przesłanek Autor wyprowadza konkretne wnioski. "Szanując przekonania religijne braci odłączonych, katolicy winni się powstrzymać od uczestnictwa w Komunii rozdzielanej podczas ich celebracji, ażeby nie czynić wiarygodną dwuznaczności dotyczącej natury Eucharystii i w konsekwencji nie zaniedbać obowiązku jasnego świadczenia o prawdzie". Twardo, choć jakby dla złagodzenia Papież przytacza fragment soborowego Dekretu o ekumenizmie: "Chociaż odłączonym od nas Wspólnotom kościelnym brakuje wypływającej ze chrztu pełnej jedności z nami, i choć w naszym przekonaniu nie zachowały one autentycznej i całej istoty eucharystycznego Misterium, głównie przez brak sakramentu Kapłaństwa, to jednak sprawując w świętej Uczcie pamiątkę śmierci i zmartwychwstania Pańskiego, wyznają, że oznacza ona życie w łączności z Chrystusem i oczekują Jego chwalebnego przyjścia".

Kolejny wniosek: "Nie można myśleć o zastąpieniu Mszy św. niedzielnej ekumenicznymi celebracjami Słowa Bożego lub spotkaniami modlitewnymi razem z chrześcijanami należącymi do wspomnianych wyżej Wspólnot kościelnych czy też uczestnictwem w ich służbie liturgicznej".

Przestroga dla księży: "Zakres działalności duszpasterskiej kapłana jest szeroki... i prezbiterom może zagrażać niebezpieczeństwo rozproszenia pośród wielu różnorakich zadań. [Jednak to] Eucharystia "jest główną i centralną racją bytu sakramentu Kapłaństwa, który definitywnie począł się w momencie ustanowienia Eucharystii i wraz z nią", a "miłość pasterska - jak głosi Sobór - wypływa głównie z Ofiary eucharystycznej, ponieważ całe życie prezbitera jest w niej zakorzenione" (...) zatem, kapłan ma się zastosować do soborowego zalecenia codziennej celebracji Eucharystii, która "jest zawsze czynnością Chrystusa i Kościoła, nawet jeżeli wierni nie mogliby być przy tym obecni"".

I jeszcze: "Kiedy wspólnota jest pozbawiona kapłana, słusznie poszukuje się jakiejś sposobności, aby były kontynuowane niedzielne celebracje, a osoby konsekrowane i świeccy, którzy przewodniczą swoim braciom i siostrom w modlitwie, wypełniają w sposób godny pochwały powszechne kapłaństwo wszystkich wiernych, oparte na łasce Chrztu św. Takie jednak rozwiązania należy uznawać jedynie za prowizoryczne, na czas, w którym wspólnota oczekuje kapłana".

Wszystkie wskazane tu sytuacje wystepują w krajach, gdzie brakuje księży, a rozwiązania krytykowane przez Papieża, bywają przedstawiane jako "rozwiązania soborowe".


Znak komunii zakłada komunię

Druga seria szczegółowych zaleceń dotyczy komunii Kościoła. Tu punktem wyjścia jest cytat z listu Kongregacji Nauki Wiary "Communionis notio" (z r. 1992): "Sprawowanie Eucharystii nie może być punktem wyjścia komunii, którą zakłada jako już istniejącą... Sakrament wyraża tę więź komunii zarówno w wymiarze niewidzialnym, który w Chrystusie jednoczy nas za sprawą Ducha Świętego z Ojcem i między nami, jak też w wymiarze widzialnym, obejmującym komunię w zakresie nauczania Apostołów, sakramentów i porządku hierarchicznego. Ścisły związek, jaki zachodzi między elementami niewidzialnymi i widzialnymi komunii eklezjalnej, jest zasadniczy dla Kościoła jako sakramentu zbawienia".

Mówiąc prościej, Eucharystia, choć buduje komunię - jednocześnie już ja zakłada i istniejącą wyraża, umacnia i doskonali. Tak więc warunkiem przyjęcia Eucharystii jest życie w łasce: "Jeśli ktoś ma świadomość grzechu ciężkiego, przed przyjęciem Komunii powinien przystąpić do sakramentu Pojednania" (to przepis Soboru Trydenckiego). Natomiast "w przypadkach zachowania, które na forum zewnętrznym, w sposób poważny, oczywisty i stały jest przeciwne normom moralnym, (...) w sytuacji jawnego braku dyspozycji moralnej [Kościół] winien stosować normę Kodeksu Prawa Kanonicznego, mówiącą o możliwości niedopuszczenia do Komunii eucharystycznej tych, którzy "trwają z uporem w jawnym grzechu ciężkim"". Do Eucharystii przystepować mogą tylko ci, "którzy mając Ducha Chrystusa, przyjmują całą jego strukturę i wszystkie ustanowione w nim środki zbawienia oraz w jego widzialnym organizmie pozostają z Chrystusem, który rządzi nim przez papieża i biskupów, złączeni więzami wyznania wiary, sakramentów i kościelnego zwierzchnictwa oraz komunii".

Przyjmowanie Eucharystii "wymaga zachowania rzeczywistych więzów komunii w odniesieniu do sakramentów, zwłaszcza Chrztu i sakramentu Święceń. Nie jest możliwe udzielenie Komunii osobie, która nie byłaby ochrzczona lub która odrzucałaby pojmowaną integralnie prawdę wiary o tajemnicy Eucharystii. Chrystus jest prawdą i daje świadectwo prawdzie".

Na polu ekumenicznym obowiązują dwie zasady. Pierwsza o niedopuszczalności koncelebrowania liturgii Eucharystycznej przez kapłanów różnych wyznań chrześcijańskich (interkomunia): "Ponieważ właśnie jedność Kościoła, którą Eucharystia urzeczywistnia przez ofiarę i komunię z Ciałem i Krwią Pana, koniecznie domaga się pełnej komunii w zakresie wyznania wiary, sakramentów i władzy kościelnej, nie jest możliwe koncelebrowanie tej samej liturgii eucharystycznej, dopóki nie będzie na nowo przywrócona w pełni ta więź. Tego rodzaju koncelebracja nie byłaby ważnym środkiem, a wręcz mogłaby okazać się przeszkodą do osiągnięcia pełnej komunii, pomniejszając poczucie dystansu dzielącego nas od celu, i wprowadzając lub uwiarygodniając nieścisłości w rozumieniu takiej czy innej prawdy wiary". Papież robi tu zastrzeżenie: "Nie dotyczy to jednak w szczególnych przypadkach pojedynczych osób przyjmujących Eucharystię, a należących do Kościołów lub Wspólnot kościelnych nie pozostających w pełnej jedności z Kościołem katolickim. W tym przypadku bowiem celem jest zaspokojenie poważnej potrzeby duchowej dla zbawienia wiecznego poszczególnych wiernych". Natomiast "wierny katolik nie będzie mógł przyjąć Komunii św. we wspólnocie, w której brak ważnego sakramentu Święceń".


Dyscyplina liturgiczna

"Począwszy od czasów posoborowej reformy liturgicznej, z powodu źle pojmowanego poczucia kreatywności i przystosowania, nie brakowało nadużyć, które dla wielu były przyczyną cierpienia. Pewna reakcja na "formalizm" prowadziła niekiedy, zwłaszcza w niektórych regionach, do uznania za nieobowiązujące "formy" obrane przez wielką tradycję liturgiczną Kościoła i jego Magisterium, i do wprowadzenia innowacji nieupoważnionych i często całkowicie nieodpowiednich". Czasem też zacierała się świadomość pełnego wymiaru Eucharystii, traktowanej tylko jako symboliczny znak wspólnoty: "Ogołocona z wymiaru ofiarniczego, jest przeżywana w sposób nie wykraczający poza sens i znaczenie zwykłego braterskiego spotkania".

Dwukrotnie wraca motyw zaniku adoracji eucharystycznej. Papież pisze o tym bardzo osobiście: "Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede wszystkim "sztuką modlitwy", to jak nie odczuwać odnowionej potrzeby dłuższego zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej rozmowie, na cichej adoracji w postawie pełnej miłości? Ileż to razy, moi drodzy Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę, pociechę i wsparcie!".

W sprawie zachowania dyscypliny liturgicznej Papież jest stanowczy: kieruje "gorący apel, ażeby podczas sprawowania Ofiary eucharystycznej normy liturgiczne były zachowywane z wielką wiernością", ponieważ "są one konkretnym wyrazem autentycznej eklezjalności Eucharystii... Liturgia nie jest nigdy prywatną własnością kogokolwiek, ani celebransa, ani wspólnoty, w której jest sprawowana tajemnica". I zapowiada przygotowanie przez "odpowiednie dykasteria Kurii Rzymskiej" szczegółowego dokumentu, z odniesieniami o charakterze prawnym, bo "nikomu nie można zezwolić na niedocenianie powierzonej nam tajemnicy: jest ona zbyt wielka, ażeby ktoś mógł pozwolić sobie na traktowanie jej wedle własnej oceny, która nie szanowałaby jej świętego charakteru i jej wymiaru powszechnego".


W pokornym znaku chleba

Jan Paweł II zwykł kończyć encykliki akcentem maryjnym. Tak jest i tym razem. Papież ukazuje "Niewiastę Eucharystii" - Matkę Bożą, która pierwsza w zwiastowaniu przyjęła ciało i krew Syna Bożego, antycypując to, co w jakiejś mierze realizuje się sakramentalnie. Zakończenie encykliki znów wprowadza nas w ton medytacji:
"W pokornym znaku chleba i wina, przemienionych w Jego Ciało i Jego Krew, Chrystus wędruje razem z nami, jako nasza moc i nasz wiatyk, i czyni nas świadkami nadziei dla wszystkich. Jeżeli wobec tej tajemnicy rozum doświadcza własnych ograniczeń, to serce oświecone łaską Ducha Świętego dobrze wie, jaką przyjąć postawę, zatapiając się w adoracji i w miłości bez granic".

Jan Paweł II wzywa do "wdzięczności i zdumienia" wobec tajemnicy Eucharystii. Czym ona jest? "W Eucharystii, w odróżnieniu od każdego innego sakramentu, tajemnica [komunii] jest tak doskonała, iż prowadzi do szczytu wszelkich dóbr: to tu znajduje swój kres wszelkie ludzkie pragnienie, ponieważ tu otrzymujemy Boga i Bóg wchodzi w doskonałe zjednoczenie z nami". Ten tekst Papież zapożyczył od bizantyńskiego teologa z XV wieku Nicolasa Cabasilasa. Tu nawias: Kabezilasa zacytował także, w wywiadzie udzielonym ostatnio "Tygodnikowi" ks. Tomasz Węcławski. Zaskakujące, bo tego teologa tak znów czesto się nie cytuje, nawet w tekstach papieskich.


Jakie mogą sie okazać efekty "zdumienia"

Źle by się stało, gdyby uwaga mediów skupiła się na tej warstwie Encykliki, którą określiłem jako wskazania "dyscyplinarne". Dokument stanowi bowiem organiczną całość. Wielkość i absolutna niezwykłość daru budzi cześć i wymaga największej uwagi.

Może jednak po lekturze ktoś zrobi rachunek sumienia i przeżyje radość odkrycia, czym jest Msza św. "na którą" chodzimy, która jest "nakazana w niedziele i święta", która się dłuży, w której jedynym momentem godnym uwagi jest (kiepskie lub dobre) kazanie. Może odkryjemy, że Eucharystii nie trzeba uatrakcyjniać wokalną tandetą, "ożywiać" improwizowanymi dodatkami, bo jest ona - bliską na wyciągniecie ręki - wielka tajemnicą wiary, momentem naszego wejścia w boski wymiar wieczności. Może przestaniemy traktować Eucharystię jako element uświetniania państwowych świąt czy jakichś festiwali, bo ona nie jest do uświetniania czegokolwiek. Może pod warstwą bezmyślnego nawyku odnajdziemy zagubione gdzieś - zdumienie i wdzięczność.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl