|
Źle by się stało, gdyby uwaga mediów skupiła się
na "dyscyplinarnej" warstwie nowej encykliki Papieża
Dar i tajemnica
Ks. Adam Boniecki
"W tym roku, dwudziestym piątym mojego pontyfikatu, chcę w sposób szczególny
zaprosić cały Kościół do refleksji eucharystycznej i wezwać do dziękczynienia Panu
za dar Eucharystii i Kapłaństwa: "Dar i Tajemnicę"". Tak powstała
czternasta encyklika Jana Pawła II, "Ecclesia de Eucharistia vivit" (Kościół
żyje dzięki Eucharystii). Ogłoszona w Wielki Czwartek, zastąpiła doroczny list do kapłanów.
Papież kieruje ją także do katolików świeckich oraz do wszystkich ludzi dobrej woli.
Ostatnia wieczerza: Chrystus bierze chleb, łamie go, rozdaje uczniom: "Bierzcie i
jedzcie, to jest bowiem Ciało moje, które za was będzie wydane". Potem kielich
napełniony winem: "Bierzcie i pijcie, to jest bowiem kielich Krwi mojej nowego i
wiecznego przymierza, która za was i za wielu będzie wylana na odpuszczenie grzechów.
To czyńcie na moją pamiątkę"... Czy obecni wiedzieli, co oznaczają te słowa?
Chyba nie... Dopiero potem, w pierwszych relacjach o życiu wspólnot Jego uczniów
czytamy, że "trwali oni w nauce Apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w
modlitwach". Łamanie chleba oznacza Eucharystię.
Sakrament obecności, wyjście poza czas, poza przemijanie: ustanowienie Eucharystii
uprzedzało w sposób sakramentalny wydarzenia, które dopiero miały nastąpić.
Wydarzenie wieczernika przełamuje bariery czasu. "Wczoraj" sprzed dwóch tysięcy
lat jest obecne, kiedy dziś "czynimy to" na Jego pamiątkę. I przestrzeń:
"Eucharystia, nawet gdy jest celebrowana na małym ołtarzu wiejskiego kościoła,
jest - pisze Papież - wciąż sprawowana na ołtarzu świata. Jednoczy niebo z ziemią".
Tajemnica wiary - zdumienie
Jan Paweł II wprawdzie wspomina, że tajemnica Eucharystii "przez wieki inspirowała
teologię do mozolnych wysiłków zmierzających ku jej zrozumieniu", ale w te
"mozolne wysiłki" się nie wdaje; zaledwie wspomina o Tomaszowej formule
transsubstancjacji. Istotne, że "Eucharystia jest mysterium fidei, tajemnicą wiary,
przerasta nasze myśli i może być przyjęta tylko w wierze".
Zamiast o zrozumieniu, Papież woli mówić o zdumieniu: "Myśl ta rodzi w nas
uczucia wielkiego i wdzięcznego zdumienia". "Pisząc tę Encyklikę pragnę to
eucharystyczne "zdumienie" rozbudzić".
Jesteśmy więc w świecie wiary. Kontemplację Eucharystii - tak można określić styl,
w jakim przemawia pierwsza (i końcowa) część encykliki - Jan Paweł II wspiera świadectwem
własnego zdumienia: "Gdy myślę o Eucharystii, patrząc na moje życie kapłana,
biskupa i Następcy Piotra, wspominam spontanicznie wiele chwil i miejsc, w których dane
mi było ją sprawować. Pamiętam kościół parafialny w Niegowici, gdzie spełniałem
moją pierwszą posługę duszpasterską, kolegiatę św. Floriana w Krakowie, katedrę na
Wawelu, bazylikę św. Piotra oraz wiele bazylik i kościołów w Rzymie i na całym świecie.
Dane mi ją było również sprawować w wielu miejscach na górskich szlakach, nad
jeziorami i na brzegach morskich; sprawowałem ją na ołtarzach zbudowanych na
stadionach, na placach miast... Ta różnorodna sceneria moich Mszy św. sprawia, iż doświadczam
bardzo mocno uniwersalnego - można wręcz powiedzieć kosmicznego charakteru celebracji
euchrystycznej. Tak, kosmicznego!".
(I myśl na marginesie: tym sposobem mała Niegowić i krakowski św. Florian znalazły się
w dokumencie papieskiego magisterium dla całego Kościoła).
Wszyscy bierzemy z tego samego chleba
Eucharystia - obecność Jezusa we wspólnocie wiernych, duchowy pokarm, antycypacja
rajskiego obcowania z Bogiem, źródło jedności Kościoła ("Spraw, abyśmy
posileni Ciałem i Krwią Twojego Syna i napełnieni Duchem Świętym, stali się jednym
ciałem i jedną duszą w Chrystusie") jest najcenniejszym skarbem, jaki posiada Kościół.
Stąd troska, jaką zawsze otaczał tę tajemnicę.
Bo sposób traktowania Eucharystii jest wyrazem wiary. Także sposób życia powinien z
niej wyrastać. Umycie nóg apostołom, poprzedzające jej ustanowienie - to znak, że
Jezus jest nauczycielem służby i komunii. Tu Papież odsyła czytelnika do pięknego
tekstu św. Jana Chryzostoma (IV/V w.): "Pragniesz czcić ciało Chrystusa? Nie
lekceważ go, gdy jest nagie. Nie oddawaj mu czci tu, w świątyni, suknem z jedwabiu, aby
lekceważyć je potem na zewnątrz, gdzie doświadcza zimna i nagości. Ten, który
powiedział: "To jest Ciało moje", jest tym samym, który rzekł: "Byłem
głodny, a nie daliście Mi jeść" i "Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych
braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili" (...) Po co stół eucharystyczny
zastawiony złotymi kielichami, kiedy On umiera z głodu? Zacznij karmić Go głodnego, a
potem z tego, co zostanie, będziesz mógł ozdobić również ołtarz".
Ale nowy dokument nie występuje przeciw wspaniałości kościołów. W krótkim rozdziale
na temat piękna celebracji eucharystycznej Papież wspomina o kobiecie, która w Betanii
wylała na głowę Jezusa drogocenny olejek: "Kościół nie obawiał się
"marnować", poświęcając najlepsze swoje zasoby, aby wyrażać pełne
adoracji zdumienie wobec niezmierzonego daru Eucharystii".
Ostatnia Wieczerza to fundament nowej wspólnoty. "Chleb, który łamiemy, czyż nie
jest udziałem w Ciele Chrystusa? Ponieważ jeden jest chleb, przeto my, liczni, tworzymy
jedno Ciało. Wszyscy bowiem bierzemy z tego samego chleba" - napisze św. Paweł w
liście do Koryntian.
Przeciw banalizowaniu tajemnicy
Zachwyt i świadomość znaczenia Eucharystii dla Kościoła mają ważne konsekwencje:
"Nawet jeżeli logika "uczty" budzi rodzinny klimat, Kościół nigdy nie
uległ pokusie zbanalizowania tej "zażyłości" ze swym Oblubieńcem i nie
zapominał, iż to On jest także jego Panem, a "uczta" pozostaje zawsze ucztą
ofiarną, naznaczoną krwią przelaną na Golgocie. (...) Kościół zawsze sprawowanie
Eucharystii traktował z największą powagą". Każde sprawowanie, bo Eucharystia
celebrowana w lokalnej wspólnocie, nigdy nie jest celebracją tylko tej wspólnoty, ale
"jednego, świętego, powszechnego i apostolskiego Kościoła".
W rozdziałach III i IV ("Apostolski charakter Eucharystii i Kościoła" i
"Eucharystia a komunia kościelna") tonacja tekstu się zmienia. Medytacja
przechodzi w wykład zasad, można rzec, "dyscyplinarnych", chociaż nie ujętych
w paragrafy. Odnajdujemy tu znamienny rys papieża, którego już w roku 1980 nazwano
"Papa della certezza" (papieżem pewności). Jan Paweł II nie dopuszcza możliwości,
że przekaz wiary może być dwuznaczny.
Logika wywodu jest nie do podważenia. Jeśli Kościół katolicki jest
"apostolski", znaczy to, że "na przestrzeni wieków sprawując Eucharystię,
zachowuje ciągłość działania Apostołów, posłusznych zaleceniu Pana".
Apostolski - bo "Eucharystia jest apostolska, jest sprawowana zgodnie z wiarą Apostołów".
Na przestrzeni dwutysiącletniej historii Magisterium przy różnych okazjach określiło
dokładnie doktrynę eucharystyczną, również w zakresie terminologii, właśnie w celu
zachowania wiary apostolskiej w tę najwyższą Tajemnicę. Wiara ta pozostaje
niezmieniona, i "jest dla Kościoła rzeczą istotną, aby taką była
zachowana". Apostolski, bo "aż do powrotu Chrystusa jest nauczany, uświęcany
i prowadzony przez Apostołów dzięki tym, którzy są ich następcami w misji
pasterskiej, to znaczy Kolegium Biskupów; którzy są w tym wspomagani przez kapłanów w
jedności z następcą Piotra, Najwyższym Pasterzem Kościoła. Sukcesja apostolska w
misji pasterskiej zakłada koniecznie sakrament święceń, czyli wywodzącą się od
samych początków nieprzerwaną ciągłość ważnych święceń biskupich. Sukcesja ta
jest niezbędna, aby Kościół istniał w sensie właściwym i pełnym".
Konkluzje "dyscyplinarne"
Z tych przesłanek Autor wyprowadza konkretne wnioski. "Szanując przekonania
religijne braci odłączonych, katolicy winni się powstrzymać od uczestnictwa w Komunii
rozdzielanej podczas ich celebracji, ażeby nie czynić wiarygodną dwuznaczności dotyczącej
natury Eucharystii i w konsekwencji nie zaniedbać obowiązku jasnego świadczenia o
prawdzie". Twardo, choć jakby dla złagodzenia Papież przytacza fragment soborowego
Dekretu o ekumenizmie: "Chociaż odłączonym od nas Wspólnotom kościelnym brakuje
wypływającej ze chrztu pełnej jedności z nami, i choć w naszym przekonaniu nie
zachowały one autentycznej i całej istoty eucharystycznego Misterium, głównie przez
brak sakramentu Kapłaństwa, to jednak sprawując w świętej Uczcie pamiątkę śmierci
i zmartwychwstania Pańskiego, wyznają, że oznacza ona życie w łączności z
Chrystusem i oczekują Jego chwalebnego przyjścia".
Kolejny wniosek: "Nie można myśleć o zastąpieniu Mszy św. niedzielnej
ekumenicznymi celebracjami Słowa Bożego lub spotkaniami modlitewnymi razem z chrześcijanami
należącymi do wspomnianych wyżej Wspólnot kościelnych czy też uczestnictwem w ich służbie
liturgicznej".
Przestroga dla księży: "Zakres działalności duszpasterskiej kapłana jest
szeroki... i prezbiterom może zagrażać niebezpieczeństwo rozproszenia pośród wielu różnorakich
zadań. [Jednak to] Eucharystia "jest główną i centralną racją bytu sakramentu
Kapłaństwa, który definitywnie począł się w momencie ustanowienia Eucharystii i wraz
z nią", a "miłość pasterska - jak głosi Sobór - wypływa głównie z
Ofiary eucharystycznej, ponieważ całe życie prezbitera jest w niej zakorzenione"
(...) zatem, kapłan ma się zastosować do soborowego zalecenia codziennej celebracji
Eucharystii, która "jest zawsze czynnością Chrystusa i Kościoła, nawet jeżeli
wierni nie mogliby być przy tym obecni"".
I jeszcze: "Kiedy wspólnota jest pozbawiona kapłana, słusznie poszukuje się
jakiejś sposobności, aby były kontynuowane niedzielne celebracje, a osoby konsekrowane
i świeccy, którzy przewodniczą swoim braciom i siostrom w modlitwie, wypełniają w
sposób godny pochwały powszechne kapłaństwo wszystkich wiernych, oparte na łasce
Chrztu św. Takie jednak rozwiązania należy uznawać jedynie za prowizoryczne, na czas,
w którym wspólnota oczekuje kapłana".
Wszystkie wskazane tu sytuacje wystepują w krajach, gdzie brakuje księży, a rozwiązania
krytykowane przez Papieża, bywają przedstawiane jako "rozwiązania soborowe".
Znak komunii zakłada komunię
Druga seria szczegółowych zaleceń dotyczy komunii Kościoła. Tu punktem wyjścia jest
cytat z listu Kongregacji Nauki Wiary "Communionis notio" (z r. 1992):
"Sprawowanie Eucharystii nie może być punktem wyjścia komunii, którą zakłada
jako już istniejącą... Sakrament wyraża tę więź komunii zarówno w wymiarze
niewidzialnym, który w Chrystusie jednoczy nas za sprawą Ducha Świętego z Ojcem i między
nami, jak też w wymiarze widzialnym, obejmującym komunię w zakresie nauczania Apostołów,
sakramentów i porządku hierarchicznego. Ścisły związek, jaki zachodzi między
elementami niewidzialnymi i widzialnymi komunii eklezjalnej, jest zasadniczy dla Kościoła
jako sakramentu zbawienia".
Mówiąc prościej, Eucharystia, choć buduje komunię - jednocześnie już ja zakłada i
istniejącą wyraża, umacnia i doskonali. Tak więc warunkiem przyjęcia Eucharystii jest
życie w łasce: "Jeśli ktoś ma świadomość grzechu ciężkiego, przed przyjęciem
Komunii powinien przystąpić do sakramentu Pojednania" (to przepis Soboru
Trydenckiego). Natomiast "w przypadkach zachowania, które na forum zewnętrznym, w
sposób poważny, oczywisty i stały jest przeciwne normom moralnym, (...) w sytuacji
jawnego braku dyspozycji moralnej [Kościół] winien stosować normę Kodeksu Prawa
Kanonicznego, mówiącą o możliwości niedopuszczenia do Komunii eucharystycznej tych,
którzy "trwają z uporem w jawnym grzechu ciężkim"". Do Eucharystii
przystepować mogą tylko ci, "którzy mając Ducha Chrystusa, przyjmują całą jego
strukturę i wszystkie ustanowione w nim środki zbawienia oraz w jego widzialnym
organizmie pozostają z Chrystusem, który rządzi nim przez papieża i biskupów, złączeni
więzami wyznania wiary, sakramentów i kościelnego zwierzchnictwa oraz komunii".
Przyjmowanie Eucharystii "wymaga zachowania rzeczywistych więzów komunii w
odniesieniu do sakramentów, zwłaszcza Chrztu i sakramentu Święceń. Nie jest możliwe
udzielenie Komunii osobie, która nie byłaby ochrzczona lub która odrzucałaby pojmowaną
integralnie prawdę wiary o tajemnicy Eucharystii. Chrystus jest prawdą i daje świadectwo
prawdzie".
Na polu ekumenicznym obowiązują dwie zasady. Pierwsza o niedopuszczalności
koncelebrowania liturgii Eucharystycznej przez kapłanów różnych wyznań chrześcijańskich
(interkomunia): "Ponieważ właśnie jedność Kościoła, którą Eucharystia
urzeczywistnia przez ofiarę i komunię z Ciałem i Krwią Pana, koniecznie domaga się pełnej
komunii w zakresie wyznania wiary, sakramentów i władzy kościelnej, nie jest możliwe
koncelebrowanie tej samej liturgii eucharystycznej, dopóki nie będzie na nowo przywrócona
w pełni ta więź. Tego rodzaju koncelebracja nie byłaby ważnym środkiem, a wręcz mogłaby
okazać się przeszkodą do osiągnięcia pełnej komunii, pomniejszając poczucie
dystansu dzielącego nas od celu, i wprowadzając lub uwiarygodniając nieścisłości w
rozumieniu takiej czy innej prawdy wiary". Papież robi tu zastrzeżenie: "Nie
dotyczy to jednak w szczególnych przypadkach pojedynczych osób przyjmujących Eucharystię,
a należących do Kościołów lub Wspólnot kościelnych nie pozostających w pełnej
jedności z Kościołem katolickim. W tym przypadku bowiem celem jest zaspokojenie poważnej
potrzeby duchowej dla zbawienia wiecznego poszczególnych wiernych". Natomiast
"wierny katolik nie będzie mógł przyjąć Komunii św. we wspólnocie, w której
brak ważnego sakramentu Święceń".
Dyscyplina liturgiczna
"Począwszy od czasów posoborowej reformy liturgicznej, z powodu źle pojmowanego
poczucia kreatywności i przystosowania, nie brakowało nadużyć, które dla wielu były
przyczyną cierpienia. Pewna reakcja na "formalizm" prowadziła niekiedy, zwłaszcza
w niektórych regionach, do uznania za nieobowiązujące "formy" obrane przez
wielką tradycję liturgiczną Kościoła i jego Magisterium, i do wprowadzenia innowacji
nieupoważnionych i często całkowicie nieodpowiednich". Czasem też zacierała się
świadomość pełnego wymiaru Eucharystii, traktowanej tylko jako symboliczny znak wspólnoty:
"Ogołocona z wymiaru ofiarniczego, jest przeżywana w sposób nie wykraczający poza
sens i znaczenie zwykłego braterskiego spotkania".
Dwukrotnie wraca motyw zaniku adoracji eucharystycznej. Papież pisze o tym bardzo osobiście:
"Jeżeli chrześcijaństwo ma się wyróżniać w naszych czasach przede wszystkim
"sztuką modlitwy", to jak nie odczuwać odnowionej potrzeby dłuższego
zatrzymania się przed Chrystusem obecnym w Najświętszym Sakramencie na duchowej
rozmowie, na cichej adoracji w postawie pełnej miłości? Ileż to razy, moi drodzy
Bracia i Siostry, przeżywałem to doświadczenie i otrzymałem dzięki niemu siłę,
pociechę i wsparcie!".
W sprawie zachowania dyscypliny liturgicznej Papież jest stanowczy: kieruje "gorący
apel, ażeby podczas sprawowania Ofiary eucharystycznej normy liturgiczne były
zachowywane z wielką wiernością", ponieważ "są one konkretnym wyrazem
autentycznej eklezjalności Eucharystii... Liturgia nie jest nigdy prywatną własnością
kogokolwiek, ani celebransa, ani wspólnoty, w której jest sprawowana tajemnica". I
zapowiada przygotowanie przez "odpowiednie dykasteria Kurii Rzymskiej" szczegółowego
dokumentu, z odniesieniami o charakterze prawnym, bo "nikomu nie można zezwolić na
niedocenianie powierzonej nam tajemnicy: jest ona zbyt wielka, ażeby ktoś mógł pozwolić
sobie na traktowanie jej wedle własnej oceny, która nie szanowałaby jej świętego
charakteru i jej wymiaru powszechnego".
W pokornym znaku chleba
Jan Paweł II zwykł kończyć encykliki akcentem maryjnym. Tak jest i tym razem. Papież
ukazuje "Niewiastę Eucharystii" - Matkę Bożą, która pierwsza w zwiastowaniu
przyjęła ciało i krew Syna Bożego, antycypując to, co w jakiejś mierze realizuje się
sakramentalnie. Zakończenie encykliki znów wprowadza nas w ton medytacji:
"W pokornym znaku chleba i wina, przemienionych w Jego Ciało i Jego Krew, Chrystus wędruje
razem z nami, jako nasza moc i nasz wiatyk, i czyni nas świadkami nadziei dla wszystkich.
Jeżeli wobec tej tajemnicy rozum doświadcza własnych ograniczeń, to serce oświecone
łaską Ducha Świętego dobrze wie, jaką przyjąć postawę, zatapiając się w adoracji
i w miłości bez granic".
Jan Paweł II wzywa do "wdzięczności i zdumienia" wobec tajemnicy Eucharystii.
Czym ona jest? "W Eucharystii, w odróżnieniu od każdego innego sakramentu,
tajemnica [komunii] jest tak doskonała, iż prowadzi do szczytu wszelkich dóbr: to tu
znajduje swój kres wszelkie ludzkie pragnienie, ponieważ tu otrzymujemy Boga i Bóg
wchodzi w doskonałe zjednoczenie z nami". Ten tekst Papież zapożyczył od bizantyńskiego
teologa z XV wieku Nicolasa Cabasilasa. Tu nawias: Kabezilasa zacytował także, w
wywiadzie udzielonym ostatnio "Tygodnikowi" ks. Tomasz Węcławski. Zaskakujące,
bo tego teologa tak znów czesto się nie cytuje, nawet w tekstach papieskich.
Jakie mogą sie okazać efekty "zdumienia"
Źle by się stało, gdyby uwaga mediów skupiła się na tej warstwie Encykliki, którą
określiłem jako wskazania "dyscyplinarne". Dokument stanowi bowiem organiczną
całość. Wielkość i absolutna niezwykłość daru budzi cześć i wymaga największej
uwagi.
Może jednak po lekturze ktoś zrobi rachunek sumienia i przeżyje radość odkrycia, czym
jest Msza św. "na którą" chodzimy, która jest "nakazana w niedziele i
święta", która się dłuży, w której jedynym momentem godnym uwagi jest
(kiepskie lub dobre) kazanie. Może odkryjemy, że Eucharystii nie trzeba uatrakcyjniać
wokalną tandetą, "ożywiać" improwizowanymi dodatkami, bo jest ona - bliską
na wyciągniecie ręki - wielka tajemnicą wiary, momentem naszego wejścia w boski wymiar
wieczności. Może przestaniemy traktować Eucharystię jako element uświetniania państwowych
świąt czy jakichś festiwali, bo ona nie jest do uświetniania czegokolwiek. Może pod
warstwą bezmyślnego nawyku odnajdziemy zagubione gdzieś - zdumienie i wdzięczność.
|