|
„TP”, Nr 17 (2807), 27 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2807/kultura04.php
Kwietniowy numer Znaku
Chrześcijaństwo w globalnej wiosce
Jarosław Makowski
Proces globalizacji wiąże się z przemianami niemal wszystkich przejawów ludzkiego
życia: od ekonomii i gospodarki poczynając, na kulturze i religii kończąc. Nie kieruje
nim jednak złowrogi demiurg, którego jedynym celem jest zwodzić człowieka. Dlatego
trzeba pytać: jaką rolę w czasach globalizacji ma pełnić chrześcijaństwo?
Odpowiedzi szukają autorzy kwietniowego "Znaku".
Poczynając od II Soboru Watykańskiego chrześcijaństwo kładzie mocny akcent na
odczytywanie "znaków czasu". Kościół zdaje sobie sprawę, że - by
skutecznie głosić Dobrą Nowinę - musi rozpoznać świadomość i nastroje, jakie
charakteryzują nowoczesne społeczeństwa. O mentalności ludzi początku nowego stulecia
pisze ks. Tomáš Halík. Czeski filozof i teolog przywołuje opinię wybitnego socjologa
amerykańskiego, Petera L. Bergera, który twierdzi, że kluczowym słowem określającym
przyszłość religii nie będzie sekularyzm, ale pluralizm.
Nie ulega wątpliwości, że różnorodność postaw, wierzeń i przekonań religijnych
jest konsekwencją tego, że żyjemy w globalnej wiosce. Dziś w poszukiwaniu przeżyć
duchowych nie trzeba przemierzać tysięcy kilometrów, by uczyć się medytacji od
mistrza zen czy benedyktyńskiego mnicha. Wystarczy komputer i łącze internetowe. Jak żyć,
co zasługuje na miano prawdy, a co jest tylko jej złudzeniem i mydleniem oczu - w sieci
bez żadnych barier czy kryteriów mieszają się poglądy, które, co tu dużo mówić,
mogą przyprawić o zawrót głowy.
Pod koniec 2002 roku świat obiegła rewelacja: raelianie - wspólnota religijna, założona
przez francuskiego dziennikarza, który utrzymuje, że miał kontakt z istotami
pozaziemskimi - ogłosili, że sklonowali człowieka. Mimo zapewnień, że "nowy człowiek"
zostanie pokazany milionom ludzi na całym świecie, nic takiego nie miało miejsca, a
sekta, tak jak niespodziewanie pojawiła się w świadomości milionów, tak też
niespodziewanie zniknęła. Nic nie stoi na przeszkodzie, by z dnia na dzień stać się
guru: jeden z biskupów katolickich, którego Watykan pozbawił funkcji, powołał do życia
dynamiczną, internetową "diecezję wirtualną". Te i wiele innych przykładów
pokazuje, że - jak pisze Halík - "człowiek duchowo niespokojny czy socjolog
religii znaleźli się na targowisku, gdzie oferuje się różnego rodzaju religie i gdzie
nie ma nikogo, kto doradziłby im, z czego mogą zrezygnować". Oto paradoks: zamiast
braku możliwości i ofert, także w zakresie wierzeń religijnych i duchowości, mamy
radykalny nadmiar. Czy chrześcijaństwo, ta "stara" religia o zasięgu światowym,
gotowa jest stawić czoło narastającym wyzwaniom? Czy chrześcijanie gotowi są
skutecznie pokazywać wyjątkowość swojej wiary?
Tak, o czym przekonuje esej ks. Tomasza Węcławskiego ("Chrześcijańska
odpowiedzialność w dobie globalizacji"). Wobec globalizacji - czytamy - trzeba
zachować umiar: ani nie demonizować, ani też gloryfikować. Chrześcijański realizm
podpowiada, by skoncentrować się na głoszeniu tego, co jest sednem naszej wiary: śmierci
i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Bo to wydarzenie, tak wyjątkowe i charakterystyczne
tylko dla chrześcijaństwa, stanowi o jego nieustannej witalności, także w erze
globalizacji. To natomiast, co się kończy - pisze ks. Halík - "to współczesna
forma chrześcijaństwa jako "światopoglądu" wśród innych światopoglądów
- podobnie jak kiedyś skończyła się średniowieczna forma chrześcijaństwa, jako
christianitas, "chrześcijańskiego imperium"".
Innymi słowy: głosząc prawdę Chrystusowego przesłania nie można jej ideologizować,
sugerować, że jest to jedna z wielu współczesnych ideologii, którą współczesny człowiek
może sobie wybrać, i z którą może się utożsamić. Nowa misja chrześcijaństwa
polega na umożliwieniu komunikacji dwóm światom, które w dobie globalizacji zaczynają
się przenikać: z jednej strony zlaicyzowana cywilizacja Zachodu, z drugiej tradycyjne
religie, w tym także islam. Co ważne, taki proces zdaje się już mieć miejsce: pokazują
to choćby dwukrotnie już zwoływane przez Papieża międzyreligijne spotkania w Asyżu
(1996 i 2001), wspólne - przywódców politycznych i religijnych - apele o pokój i
solidarność z tymi, którzy cierpią głód i ubóstwo (pisze m.in. o tym prof. Aniela
Dylus). Jeśli chrześcijanom, kończy swój esej Halík, udałoby się zmusić do dialogu
obie strony i stać się czymś w rodzaju łącznika między nimi, oznaczałoby to istotny
wkład w kulturę porozumienia we współczesnym świecie i, być może, przemianę
procesu globalizacji w proces komunikacji.
© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl
|