adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 17 (2807)
27 kwietnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

JAZZ W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz

Kwietniowy numer Znaku


Chrześcijaństwo w globalnej wiosce

Jarosław Makowski


Proces globalizacji wiąże się z przemianami niemal wszystkich przejawów ludzkiego życia: od ekonomii i gospodarki poczynając, na kulturze i religii kończąc. Nie kieruje nim jednak złowrogi demiurg, którego jedynym celem jest zwodzić człowieka. Dlatego trzeba pytać: jaką rolę w czasach globalizacji ma pełnić chrześcijaństwo? Odpowiedzi szukają autorzy kwietniowego "Znaku".

Poczynając od II Soboru Watykańskiego chrześcijaństwo kładzie mocny akcent na odczytywanie "znaków czasu". Kościół zdaje sobie sprawę, że - by skutecznie głosić Dobrą Nowinę - musi rozpoznać świadomość i nastroje, jakie charakteryzują nowoczesne społeczeństwa. O mentalności ludzi początku nowego stulecia pisze ks. Tomáš Halík. Czeski filozof i teolog przywołuje opinię wybitnego socjologa amerykańskiego, Petera L. Bergera, który twierdzi, że kluczowym słowem określającym przyszłość religii nie będzie sekularyzm, ale pluralizm.

Nie ulega wątpliwości, że różnorodność postaw, wierzeń i przekonań religijnych jest konsekwencją tego, że żyjemy w globalnej wiosce. Dziś w poszukiwaniu przeżyć duchowych nie trzeba przemierzać tysięcy kilometrów, by uczyć się medytacji od mistrza zen czy benedyktyńskiego mnicha. Wystarczy komputer i łącze internetowe. Jak żyć, co zasługuje na miano prawdy, a co jest tylko jej złudzeniem i mydleniem oczu - w sieci bez żadnych barier czy kryteriów mieszają się poglądy, które, co tu dużo mówić, mogą przyprawić o zawrót głowy.

Pod koniec 2002 roku świat obiegła rewelacja: raelianie - wspólnota religijna, założona przez francuskiego dziennikarza, który utrzymuje, że miał kontakt z istotami pozaziemskimi - ogłosili, że sklonowali człowieka. Mimo zapewnień, że "nowy człowiek" zostanie pokazany milionom ludzi na całym świecie, nic takiego nie miało miejsca, a sekta, tak jak niespodziewanie pojawiła się w świadomości milionów, tak też niespodziewanie zniknęła. Nic nie stoi na przeszkodzie, by z dnia na dzień stać się guru: jeden z biskupów katolickich, którego Watykan pozbawił funkcji, powołał do życia dynamiczną, internetową "diecezję wirtualną". Te i wiele innych przykładów pokazuje, że - jak pisze Halík - "człowiek duchowo niespokojny czy socjolog religii znaleźli się na targowisku, gdzie oferuje się różnego rodzaju religie i gdzie nie ma nikogo, kto doradziłby im, z czego mogą zrezygnować". Oto paradoks: zamiast braku możliwości i ofert, także w zakresie wierzeń religijnych i duchowości, mamy radykalny nadmiar. Czy chrześcijaństwo, ta "stara" religia o zasięgu światowym, gotowa jest stawić czoło narastającym wyzwaniom? Czy chrześcijanie gotowi są skutecznie pokazywać wyjątkowość swojej wiary?

Tak, o czym przekonuje esej ks. Tomasza Węcławskiego ("Chrześcijańska odpowiedzialność w dobie globalizacji"). Wobec globalizacji - czytamy - trzeba zachować umiar: ani nie demonizować, ani też gloryfikować. Chrześcijański realizm podpowiada, by skoncentrować się na głoszeniu tego, co jest sednem naszej wiary: śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Bo to wydarzenie, tak wyjątkowe i charakterystyczne tylko dla chrześcijaństwa, stanowi o jego nieustannej witalności, także w erze globalizacji. To natomiast, co się kończy - pisze ks. Halík - "to współczesna forma chrześcijaństwa jako "światopoglądu" wśród innych światopoglądów - podobnie jak kiedyś skończyła się średniowieczna forma chrześcijaństwa, jako christianitas, "chrześcijańskiego imperium"".

Innymi słowy: głosząc prawdę Chrystusowego przesłania nie można jej ideologizować, sugerować, że jest to jedna z wielu współczesnych ideologii, którą współczesny człowiek może sobie wybrać, i z którą może się utożsamić. Nowa misja chrześcijaństwa polega na umożliwieniu komunikacji dwóm światom, które w dobie globalizacji zaczynają się przenikać: z jednej strony zlaicyzowana cywilizacja Zachodu, z drugiej tradycyjne religie, w tym także islam. Co ważne, taki proces zdaje się już mieć miejsce: pokazują to choćby dwukrotnie już zwoływane przez Papieża międzyreligijne spotkania w Asyżu (1996 i 2001), wspólne - przywódców politycznych i religijnych - apele o pokój i solidarność z tymi, którzy cierpią głód i ubóstwo (pisze m.in. o tym prof. Aniela Dylus). Jeśli chrześcijanom, kończy swój esej Halík, udałoby się zmusić do dialogu obie strony i stać się czymś w rodzaju łącznika między nimi, oznaczałoby to istotny wkład w kulturę porozumienia we współczesnym świecie i, być może, przemianę procesu globalizacji w proces komunikacji.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny