|
"Realność bogów" Wiesława Juszczaka
Pytania o "rzeczy pierwsze"
Lech Trzcionkowski
Władając światem, cali w piękna blasku
Wiedliście ludy żyjące bez waśni
Szczęsne, za sobą na radości pasku,
Cudne istoty, wyłonione z baśni
Friedrich Schiller, "Bogowie Grecji"
(tłum. Wł. Słobodnik)
Spotkanie Wiesława Juszczaka z Walterem F. Ottem jest niezwykłą propozycją wędrówki
do tradycji intelektualnej, której zasadniczą cechą jest głębokość myślenia i próba
odnowienia języka namysłu nad religią.
 |
 WIESŁAW JUSZCZAK PANI NA ŻUŁAWACH, t.1. REALNOŚĆ BOGÓW |
|
Już w swoich poprzednich książkach, "Zasłonie w rajskie ptaki",
"Faktach i wyobraźni", a przede wszystkim we "Fragmentach", Wiesław
Juszczak poszukiwał własnej ścieżki w poprzek głównego szlaku wytyczonego przez
pozytywistycznie zorientowane nauki humanistyczne. Owa ścieżka prowadziła poza
"dziedziny", pola badawcze uprawiane przez specjalistów "nauk o
duchu". U podłoża tych intelektualnych poszukiwań leżała nostalgia za Absolutem,
za rzeczywistością "totalną", a zarazem za sztuką, która wyłania się z
tej rzeczywistości, a nie jest li tylko ludzkim dziełem. Nostalgia za Absolutem była
zarazem tęsknotą za wielką humanistyką, która mogłaby ogarnąć całość tajemnicy
ludzkiego bycia, tajemnicy objawiającej się u początków. "Realność bogów",
tom pierwszy zamierzonej tetralogii "Pani na żurawiach", pokazuje, że wielka
humanistyka jest możliwa.
Otrzymujemy książkę bardzo osobistą, świadomie przełamująca to, co sam Autor określiłby
jako widmo "obiektywizmu" krążące wśród "nauk o duchu". O źródłach
inspiracji mówi sam Autor: oto pielgrzymka do sanktuarium Demeter i Kore w Eleusis,
opisana w "Dzienniku apokryficznym" i zobrazowana zdjęciami, znalazła przedłużenie
w medytacyjnym wytyczeniu dalszego szlaku, swoistej rozprawie o metodzie. Podróż do
Eleusis przywiodła na myśl opowiadanie Jana Parandowskiego "Max von Trott", którego
bohater zmaga się z problemem tajemnicy misteriów i nie mogąc jej rozwikłać, popełnia
samobójstwo. Podpowiedź przyjaciela, Włodzimierza Legnauera, któremu "Realność
bogów" jest dedykowana, wskazała na prawdopodobny pierwowzór tytułowej postaci
prozy Parandowskiego w osobie Waltera Friedricha Otto.
Tytuł całości - "Pani na żurawiach" - odsyła do Demeter, chociaż
"Wprowadzenie" podpowiada, że to jej córka, Kore-Persefona, znajdzie główne
miejsce w przyszłych rozważaniach. I chociaż książka jest pierwszym tomem tetralogii
poświęconej misteriom Demeter i Kore z Eleusis, to bogiem patronującym pierwszemu
tomowi zdaje się być Hermes, Hermes z przydomkiem Logios, Mowny. Otrzymaliśmy bowiem
dzieło humanisty pięknie piszącego o sprawach najważniejszych. Hermes jest także
bogiem wytyczającym nowe szlaki, który pozostawił ślad swego imienia w hermeneutyce.
Moce czy Osoby?
Wkroczenie Wiesława Juszczaka w dziedzinę badań nad antykiem zaowocowało swoistym
traktatem de natura deorum. Jego przewodnikiem w dziedzinę mitu i kultu starożytnych
Greków jest zmarły w 1957 roku niemiecki filolog klasyczny i badacz religii, Walter
Friedrich Otto. Podążanie za osamotnioną i tak bardzo odmienną myślą Otta prowadzi
bez wątpienia poza pole zmagań współczesnego sporu o naturę bogów, na którym dwa głosy
brzmią szczególnie donośnie: pierwszy stwierdza: bogowie to Moce, drugi: bogowie to
Osoby.
Pierwszy dobiega z Paryża i należy do Jean-Pierre'a Vernanta cum suis. Jego korzenie
tkwią we francuskiej refleksji o strukturalistycznej proweniencji. Model nauk
humanistycznych zbudowany na metodach badania języka pozwolił paryskim badaczom opisać
grecki panteon w kategoriach "systemu religijnego" na podobieństwo
"systemu językowego". W wielu pracach, z których nieliczne przetłumaczono na
język polski, paryscy badacze malują obraz sfery boskości jako całości podzielonej
pomiędzy poszczególne Moce określane przez Greków mianem bogów, bogiń i herosów.
Vernant w "Micie i religii w starożytnej Grecji" (Aletheia 1997) i w
"Mitach greckich" (Ossolineum 2002) pisze o panteonie greckim jako
hierarchicznej społeczności, w ramach której poszczególnym bogom-
-Mocom przydzielano kompetencje i przywileje tworzące sieć wzajemnych ograniczeń i
uzupełnień. Nie można, zdaniem paryskich badaczy, mówić o bogach jako o Osobach o
wyraźnie zarysowanych indywidualnych cechach. Innymi słowy, bez uwzględnienia
wzajemnych związków i ograniczeń, bóg nic nie znaczy, tak jak dźwięk jest pozbawiony
znaczenia poza systemem języka.
Drugi głos w dyskusji nad naturą greckich bogów zajmuje stanowisko przeciwne: bogowie są
przede wszystkim Osobami. Obrony takiego stanowiska podjął się Walter Burkert, twórca
drugiej, obok paryskiej, ważnej szkoły namysłu nad religią grecką, znany w Polsce z
niedawno opublikowanej pracy "Starożytne religie misteryjne" (Homini 2001). W
swoim fundamentalnym podręczniku religii greckiej szwajcarski badacz wielekroć podejmuje
otwartą polemikę z pracami équipe parisienne i stwierdza: Greccy bogowie są osobami,
nie abstrakcjami, ideami lub pojęciami. Nie można pomijać faktu antropomorficznego
charakteru bóstw greckich, tak silnie obecnego w dziełach poetów oraz posągach
kultowych. Bogowie myślą i czują jak ludzie, mają ludzką postać i wchodzą w relacje
podobne do związków międzyludzkich: tworzą patriarchalną rodzinę z Zeusem,
"ojcem bogów i ludzi" na czele. W odróżnieniu od ludzi są nieśmiertelni,
nie znają starości, nie ponoszą odpowiedzialności za swoje czyny. Oczywiście pod
koniec epoki archaicznej ten skrajny antropomorfizm spotkał się z zarzutami filozofów.
Dlatego myślenie religijne w kategoriach Mocy stanie się z czasem domeną refleksji
intelektualnej.
Prezentowana przez Burkerta koncepcja bogów nie ogranicza się do pars destruens
francuskiego strukturalizmu. W swej ostatniej książce, "Creation of the
Sacred", tworzy podwaliny pod nową teologię naturalną opartą na współczesnych
teoriach biologicznych. Ewolucyjno-funkcjonalne analizy Burkerta i strukturalistyczny
produkt paryskiego esprit wyznaczają zatem ramy naszego myślenia o religii greckiej. Na
tym tle spotkanie Wiesława Juszczaka z Walterem F. Ottem jest niezwykłą propozycją wędrówki
do innej tradycji intelektualnej, której zasadniczą cechą jest głębokość myślenia
i próba odnowienia języka namysłu nad religią.
Ścieżka Hölderlina
Postać Waltera F. Otta jest w Polsce właściwie nieznana, a dzieło, poza fragmentem
opublikowanym w nieistniejącym już "Piśmie artystyczno-literackim", nie zostało
spolszczone. Szkoda, gdyż zarówno sama postać, jak i dzieło w dwudziestowiecznej
refleksji nad antykiem zajmują miejsce szczególne. Czytelnicy Ksenofonta czy Diogenesa
Laertiosa dobrze wiedzą, że w antycznej tradycji filozoficznej wspominania mogły
przybierać formę anegdot, memorabiliów. Nie inaczej dzieje się i w świecie nowożytnego
Uniwersytetu. Do Waltera F. Otta na stałe przylgnęła anegdota, od imienia rozmówcy
nazywana z czasem "Karl-
-Reinhardt-Anekdote". Znajdujemy ją także w "Realności bogów":
przyjaciel Otta Karl Reinhardt, jeden z najwybitniejszych filologów niemieckich, miał go
zapytać, czy wierzy w Zeusa? Otrzymawszy odpowiedź twierdzącą, spytał go, czy do
niego się modli? Ponieważ i tym razem odpowiedź brzmiała "tak", Reinhardt
podsumował credo Otta stwierdzeniem, że w takim razie powinien złożyć swemu bogu
ofiarę z byków.
Jednak nie specyficzna forma prywatnej religii sprawia, że wznowienia książek
urodzonego w 1874 roku Otta wciąż są dostępne w księgarniach nie tylko niemieckich,
lecz także w tłumaczeniach włoskich, francuskich i angielskich, a jego imię pojawia się
w indeksie wielu prac poświęconych religii greckiej (choć pojawienie się w indeksie
oznacza częstokroć umieszczenie "na indeksie", gdyż wizja bogów greckich
przedstawiona przez Otta budziła i budzi sprzeciw). Dzieła Otta mają siłę przyciągania,
której źródeł dopatrywałbym się w tym, że myśli w nim zawarte są tak bardzo inne
od znanego nam, bezpiecznego horyzontu intelektualnego.
Walter F. Otto jest znany przede wszystkim z dwóch prac. Pierwsza nosi tytuł zapożyczony
z wiersza młodego Schillera, "Bogowie Grecji", i ukazała się w 1927 roku,
druga to wydany w 1933 roku "Dionizos". Czy napisany w 1788 roku wiersz
Schillera został przywołany programowo czy prowokacyjnie? Odkrycie greckich bogów jako
postaci godnych uwagi ze względu na organiczność ich kształtów, jako świata znaczącego
całym swym istnieniem, jest dziełem niemieckiego neohumanizmu. Oznaczało to zerwanie z
dotychczasowymi poszukiwaniami alegorii, budowanego przez poetów i filozofów świata mitów
utkanego z ukrytych znaczeń. Oczywiście nie byłoby to możliwe bez Winckelmannowej
kontemplacji greckiej sztuki. Idee Winckelmanna podjęli poeci. Zmagania Goethego, a
przede wszystkim Hölderlina z językiem greckim miały doprowadzić do bezpośredniego
spotkania z mitem, aby w dziele Homera, Pindara i Sofoklesa spotkać świat bogów.
"Bogowie Grecji" Schillera wyrażali nostalgiczną tęsknotę za utraconymi na
zawsze pięknymi istotami ze "świata baśni". Po raz pierwszy został
postawiony problem utraty świata bogów, ich oddalenia, a tym samym położone podwaliny
współczesnej refleksji religioznawczej, która w rygorach metody naukowej podejmuje próbę
zrozumienia natury bogów. Przywołane przez Schillera obrazy nimf, herosów i bogów
wywodzą się z "Metamorfoz" Owidiusza i humanistycznej tradycji Renesansu.
Szczególnie wyraźnie widać to w strofie poświęconej Dionizosowi, który nadal jest
tradycyjnym bogiem pijaństwa i zabawy z obrazów bachanaliów. Na Dionizosa mrocznego,
boga tajemnicy egzystencji, pana grup misteryjnych musimy jeszcze poczekać.
Zaludniających naturę bogów Grecji wygnało z naszego świata chrześcijaństwo i nowożytna
wizja przyrody. W nowożytnej nauce nie ma miejsca na bóstwa zaludniające kosmos, rydwan
Heliosa przemienił się w bezduszną, lśniącą kulę.
Bogowie powrócili do domostwa
Biorąc ze sobą życia wzniosłość całą.
Ni kolor po nich, ni dźwięk pozostał,
Nam tylko słowo bezduszne zostało.
Bunt przeciwko nowożytnemu rozumowi jest obecny u Otta; jego monachijskie związki z
ezoteryczną grupą zwaną "Kosmiker" skupioną wokół Ludwiga Klugesa i związaną
z kręgiem Stefana Georgego odegrały tu pewną rolę. Dionizos Otta będzie Dionizosem
Nietzschego. I chociaż "Bogowie Grecji" Otta tytułem odwołują się do
Schillera, to podążają ścieżką wytyczoną wizją Hölderlina, poety, który żył w
przekonaniu o realnym istnieniu bogów i o ich rychłym powrocie.
*
W "Realności bogów" obecność Hölderlina czytanego przez Heideggera nie jest
dziełem przypadku. W ten sposób Wiesław Juszczak powraca do pytania o "rzeczy
pierwsze", o źródła sztuki będącej "sposobem zjawiania się prawdy". Wśród
autorów wyznaczających intelektualny horyzont "Realności bogów" nie można
pominąć także filozofii sztuki Schellinga i filozofii egzystencji Heideggera oraz
teologii Guardiniego. Wszystkich spaja niemiecka fascynacja nieprzetłumaczalnym
przedrostkiem Ur-, który odsyła do Pra-początków, Pra-fundamentu ezgzystencji. Lektura
ich dzieł tworzy ramy interpretacji wizji greckiej religii przedstawionej przez Otta:
bogowie greccy są postaciami bytu wyłaniającymi się przed nami, bez naszego udziału,
jako gotowe formy, uchwytne zmysłowo kształty tego, co duchowe.
Podtytuł "Bogów Grecji" Otta: "Obraz boskości w zwierciadle greckiego
ducha" odwołuje się do platońskiej metafory jaskini, a sami bogowie przybierają
postać wiecznych, pierwotnych idei. Wraz z pojawieniem się bogów, objawił się
pierwszy mit, który swą twórczością odsłaniają poeci obdarzając go słowem poezji.
Mit nie jest dziełem poetów, lecz nadaniem nazwy temu, co nam się objawia. Człowiek
odpowiada słowem, odpowiada gestem - kult jest pierwotną, bezpośrednią odpowiedzią
działaniem na objawienie się kształtów bytu. Wszystkie twórcze działania człowieka
powinny być zatem uznane za akty kultu.
W hermeneutycznym namyśle "Realności bogów" powraca do naszego języka
refleksji nad religią i kulturą Tajemnica, tajemnica objawienia się bytu w postaciach
bogów i tajemnica ludzkiej twórczości będącej na to objawienie odpowiedzią.
Irracjonalny wymiar ludzkiej egzystencji prowadzi nas do najbardziej autentycznych aktów
twórczości, niemożliwych bez przeczucia istnienia rzeczywistej obecności wyższego,
przyrastającego nas Bytu. "Skoro już nie potrafimy - pisze pod koniec Wiesław
Juszczak - brać inwokacji Homera i Hezjoda do boskich istot czuwających nad narodzinami
i życiem pieśni z należną temu czcią i upatrujemy w tym poetyckiej ozdoby, wytartej
tradycyjnej formuły bez głębszego uzasadnienia, spróbujmy wziąć na serio uwagę
Goethego, że nie ludzkim rękom winniśmy okazywać wdzięczność za ludzkie dzieła,
ponieważ tworzenie i twórczość mają być przyjmowane przez człowieka z takim
uczuciem, na jakie zasługuje łaska i dar". Spróbujmy.
|