adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 17 (2807)
27 kwietnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

JAZZ W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz



O skakaniu na drzewo

Michał Komar


Zatelefonowała do mnie pani o miłym głosie z pytaniem co sądzę o muzyce w programach polskich stacji radiowych. Odpowiedziałem, że słabo sądzę. Dzisiaj rżysko, jutro sanfrancisko, albo odwrotnie, już sam nie wiem. Na to pani powiedziała, że dzwoni w imieniu agencji badania opinii publicznej i zanim przedstawi mi długą, szczegółową, ułożoną przez specjalistów listę pytań, chciałaby się dowiedzieć ile mam lat, jakie wykształcenie i tym podobne. Kiedy odpowiedziałem, że starszy ze mnie człowiek z wykształceniem wyższym podziękowała mi ze współczuciem za rozmowę, ponieważ ani wiek, ani wykształcenie nie predestynują mnie do zajęcia miejsca w grupie poddawanej badaniom, a więc tej, której poglądy i opinie mają znaczenie. Poczułem się nieswojo. Poczułem się tknięty bolesnym ciosem w serce, oślepiony nagłym rozbłyskiem okrutnego słońca, nagi i bezbronny w poczuciu tragizmu istnienia, niczym Edyp po szczerej rozmowie z Jokastą. Był że bym człowiekiem zbędnym? Spojrzałem w lustro. Czy te oczy mogą kłamać? A gdyby tak zacząć od nowa? Mieć dwadzieścia pięć lat, wykształcenie podstawowe lub średnie zawodowe, zmieścić się w ten sposób w grupie interesującej bezlitosnych badaczy opinii publicznej - by dać wreszcie wyraz swym poglądom, wiedzy i prawdzie?!

Parę dni po tym bolesnym wydarzeniu dowiedziałem się z Telewizji, że wedle przeprowadzonych właśnie badań x% Polaków uważa, że Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji dobrze spełnia wyznaczone obowiązki ustawowe, y% Polaków ma zdanie przeciwne, reszta zaś (30%) powstrzymała się od wyrażenia opinii. O KRRiTV jest ostatnio głośno w związku ze znaną powszechnie aferą oraz wypowiedziami Juliusza Brauna i Włodzimierza Czarzastego. W jakiej jednak mierze te wypowiedzi przedstawiają przedmiot i istotę działań Rady? Ja wiem z ekranu telewizora tyle, że każdy członek Rady jest ministrem, ma służbowy samochód z kierowcą, dostaje zaproszenia na koncerty popularnych artystów estradowych i tak to lubi, że choćby nie wiem co, to nie poda się do dymisji.

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji jest organem państwa zajmującym się sprawami radiofonii i telewizji, powołanym ustawą z 1992 w celu ochrony wolności słowa, samodzielności nadawców programów i interesów odbiorców oraz zapewnienia otwartego i pluralistycznego charakteru radiofonii i telewizji. Do zadań Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji należy m.in. projektowanie, w porozumieniu z prezesem Rady Ministrów, kierunków polityki państwa w dziedzinie radiofonii i telewizji, określenie zasad i warunków prowadzenia działalności przez nadawców oraz sprawowanie nad nią kontroli, decydowanie w sprawach koncepcji na rozpowszechnianie i rozprowadzanie programów, wyznaczanie wysokości opłat abonamentowych. Wiąże się to, miedzy innymi, z takimi sprawami jak podział i użytkowanie częstotliwości radiowych i telewizyjnych naziemnych oraz satelitarnych, funkcjonowanie platform cyfrowych, budowa i utrzymanie sieci kablowych, szczegółowe określenie sposobów utrwalania i przechowywania przez nadawców audycji, reklam i innych przekazów, prowadzenie działalności reklamowej i telesprzedaży, nieodpłatne przedstawianie w programach informacji, wyjaśnień i komunikatów Państwowej Komisji Wyborczej. Są to dziedziny skomplikowane, wymagające wiedzy przekraczającej erudycję nie tylko większości senatorów oraz posłów ale też i próbki reprezentatywnej poddawanej analizom przez badaczy opinii społecznej. A jednak ktoś takie badania przeprowadził!

Odczułem ulgę. Bo skoro ktoś takie badania przeprowadził, to z pewnością nie za darmo. A skoro nie za darmo, to już dobrze. Niby zbędny jestem, ale może nie do końca. Nie wszystko stracone! Jeszcze do czegoś się przydam. Na przykład do pogłębiania wiedzy o stanie świadomości naszego społeczeństwa. Siedzę więc teraz przy telefonie, wybieram numery na chybił trafił i pytam respondentów. Najpierw pytam o płeć, wiek, wykształcenie, miejsce zamieszkania, zatrudnienie, a potem walę po prostu:

- Czy pani/pana zdaniem tworzywa syntetyczne otrzymywane w procesie polikondensacji fenoli z aldehydami, głównie zaś z formaldehydami, spełniają pozytywne funkcje w pani/pana życiu?
-
Póki co rozkład odpowiedzi jest następujący: tak - x%, nie - y%, pozostali respondenci (30%) wyrazili zaś życzenie bym, ujmując rzecz delikatnie, skoczył na drzewo.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny