|
Po co są siostry?
Józefa Hennelowa
Pytanie jest oczywiście naiwne. W Polsce nie ma człowieka, który by nie potrafił
udzielić na nie natychmiastowej i to bardzo obszernej odpowiedzi. A jednak nad przedświątecznym
dodatkiem "Gazety Wyborczej", zatytułowanym "Wielkanocny stół siostry
Anastazji", doznałam uczucia nie tylko zaskoczenia, ale zwyczajnie zazdrości.
Zazdrości wobec krakowskiego klasztoru księży jezuitów, którym, jak się okazuje,
jedna skromna zakonnica potrafi stwarzać dom rodzinny w jego wymiarze najbardziej niby
prozaicznym, a tak ważnym i głębokim. Osiemnastu księży ma stół współtworzący
wspólnotę, doznaje troski właściwie macierzyńskiej, która chce i potrafi zadbać o
spracowanych i głodnych po trudzie duszpasterskim - nie byle jak, na model stołówkowy,
tylko właśnie po domowemu: żeby było naprawdę dobrze, zdrowo, przytulnie, na miarę
nawet i zachcianek, do jakich zazwyczaj traci się prawo od razu gdy tylko przestało się
być dzieckiem. Może to luksus odrobinę nadmierny, na pewno raczej rzadki, może
niekoniecznie aż zasłużony, skoro w świecie tylu duszpasterzy ani marzyć o nim nie może
- ale jak miło pomyśleć, że geniusz kobiecy także w klasztornym powołaniu krzewi się
tak bujnie, choć równocześnie tak pokornie, ogrzewając tym pokornym a umiejętnym
zatroskaniem tylu ludzi potrzebujących ciepła na chwilę przynajmniej w ciągu dnia.
Dobrze się przeglądało "Wielkanocny stół", mimo uczucia zazdrości, bo
zaraz obok pojawiało się pytanie: a może jednak i ja potrafię?
Ale tak czy owak, inne siostry zaprzątają teraz moją uwagę o wiele bardziej. A stało
się to za sprawą krótkiej notatki w moim własnym "Tygodniku" sprzed paru
numerów. Oto ona: "Arcybiskup Józef Życiński powierzył posługę nadzwyczajnych
szafarzy Komunii św. siedemnastu siostrom zakonnym. Będą mogły we własnych wspólnotach
wystawiać Najświętszy Sakrament do adoracji, udzielać Komunii podczas Mszy oraz zanosić
ją chorym. Posługę sióstr jako nadzwyczajnych szafarzy zainicjował poprzednik
arcybiskupa Życińskiego, abp Bolesław Pylak".
Tylko tyle. A przecież jest to wiadomość w Polsce wręcz sensacyjna i winna być
przywitana słowem : nareszcie! I pytaniem: dlaczego tylko tam, w Lubelskiem? I radością:
tak więc już w tegoroczny Wielki Czwartek i w tegoroczną Wielkanoc chorzy i starzy w
domach archidiecezji nie byli pozbawieni Eucharystii i odtąd już nigdy nie będą. A
siostry na oczach wszystkich wiernych (i nie tylko) uszanowane zostają w swojej
oczywistej przecież równości z szafarzami Komunii św. płci męskiej, dotąd
powszechnie w Polsce - nie wiadomo dlaczego - wyróżnianymi. Niby oczywistość, a jak
jeszcze daleka od realizacji - poza tym jednym jedynym skrawkiem Polski. Skromna wiadomość
(której zresztą w ogóle nie znalazłam w niejednym tytule katolickim) ma dla mnie wagę
właściwie niewymierną.
|