adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 16 (2806)
20 kwietnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.tygodnik.onet.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz

40. Targi Książki Dziecięcej w Bolonii


Targi Wyobraźni

Joanna Olech


Książka dla dzieci przestała być opowiastką powierzoną do zilustrowania grafikowi. "Nowa" książka jest stymulującym wyobraźnię dziecka konceptem. Autor to już nie miła ciocia wyposażona w ryzę papieru i wieczne pióro to raczej rodzaj iluzjonisty. W Bolonii czuje się, co znaczy prymat kultury obrazkowej nad słowem.


Miguel Calatayud
"El mundo al revés"
(Świat na opak)
wyd. Media Veca
Wczesnym rankiem wypijamy szybkie cappucino i maszerujemy przez miasto w kierunku Targów. Ciepło, wiecznie zielone drzewa i szpalery tui na tarasach sprawiają wrażenie, że wiosna w pełni, ale platany pokryte zaledwie bladozielonymi pączkami. Bolonia udekorowana jak na pacyfistyczny karnawał - w oknach tęczowe flagi z napisem "PACE", przechodnie noszą w klapach tęczowe wstążeczki... Mijamy osiedle betonowych mrówkowców i wkraczamy na tereny targowe. 16 ogromnych, parterowych hal zapełniono książkami. Wyłącznie dla dzieci.


Wilkoń i inni Polacy

W hali głównej powiększony plakat Józefa Wilkonia - biało-czerwony ptaszek przysiadł na zębatych flankach bolońskiej architektury. "Polonia a Bologna" głosi napis. Polska jest gościem honorowym Targów i rzeczywiście, polskiej obecności nie sposób nie zauważyć. Tuż przy wejściu - ekspozycja ilustracji polskiej ostatniego dwunastolecia. W centralnym miejscu, ponad okrągłą wyspą z żółtego piasku zawisły stalowe ryby Wilkonia. Artysta - najsławniejszy bodaj na Zachodzie polski ilustrator - od wielu lat zajmuje się także rzeźbą, jego blaszane ryby, drewniane psy i małpy zdobią japońskie muzea.

Eksponowane na wystawie prace 47 rodzimych ilustratorów zostały nagrodzone w krajowych i zagranicznych konkursach graficznych, toteż ich jakość nie przynosi nam wstydu. Dyżurujący na stoisku zbierają spontaniczne pochwały, towarzyszący wystawie "Almanach Polskiej Ilustracji" (25 euro) dobrze się sprzedaje, a cały nakład plakatu z biało-czerwonym ptaszkiem rozszedł się w dwa dni.

Tuż obok organizatorzy umieścili forum dyskusyjne, "Illustrator's Cafe", gdzie parokrotnie w ciągu dnia odbywają się seminaria i panele dotyczące sztuki książki. Krąg spiętrzonych amfiteatralnie podestów otacza "arenę", na której siedzą zaproszeni goście. Polscy ilustratorzy okupują te arenę dwukrotnie - najpierw za sprawą seminarium "Ilustracja polska - Rozważna, czy Romantyczna?", potem z okazji benefisu Wilkonia.

Blisko siedemdziesięcioletni artysta jest na Targach oblegany niczym Claudia Schiffer. W "Illustrator's Cafe" zabrakło miejsc i publiczność tłoczy się na stojąco. Wilkoń burzy ułożony przez organizatorów program, przejmuje mikrofon i z pominięciem tłumacza, po francusku, opowiada anegdoty. Wyjmuje z kapelusza pokaźnych rozmiarów zawiniątko i z lnianej szmatki wyłuskuje 11 przepięknych kaczuszek z brązu (własnego autorstwa). Ustawia je w długi szereg, od największej do najmniejszej. Ostatnia kaczka niesie na grzbiecie małe kaczątko. "Zawsze je zabieram w podróż - opowiada - co irytuje pracowników ochrony lotniska, bo obecność kaczek w moim podręcznym bagażu wzbudza czułe detektory metalu. Myślą, że to bomba i na koniec pytają wściekli: Dlaczego podróżuje Pan z KACZKAMI? A ja wtedy odpowiadam: Bo nie mogę podróżować ze słoniem. Słoń nie potrafi latać!".

Książki ilustrowane przez Wilkonia można zobaczyć na Targach w stoiskach francuskich, szwajcarskich, japońskich... nie ma ich tylko u polskich wydawców. Ten paradoks łatwiej zrozumieć, kiedy porówna się jakość retrospektywnej wystawy ilustracji polskiej z komercyjną ofertą wydawniczą rodzimych oficyn. WSiP, Granna, Muchomor, Znak, Nasza Księgarnia i Media Rodzina of Poznań prezentują profesjonalny poziom, ale w gronie obecnych w Bolonii wydawców znaleźli się i tacy, którzy hołdują strasznej, postdisneyowskiej stylistyce, na dodatek w na poły amatorskim wydaniu. Tylko wąska alejka dzieli w Bolonii polskich wydawców od polskich grafików. Kiedy nasi wydawcy przekroczą tę alejkę?

Polska jest obecna na Targach w dwóch miejscach. Obok wspomnianej dużej (336 metrów kw.) Wystawy Polskiej Ilustracji w hali głównej, istnieje tak zwana Ekspozycja Narodowa, w skład której wchodzą: komercyjna prezentacja wydawców, rodzime multimedia, kawiarnia i stoisko, na którym ilustratorzy prezentują swoje, kilkaset prac liczące, archiwum, a także makiety książek jeszcze nie wydanych. Na stoisko ilustratorów przychodzą z ofertą współpracy wydawcy z Francji, Hiszpanii, Kanady, Korei... Jedna z ilustratorek, która przyjechała z trzymiesięcznym niemowlęciem, udziela informacji karmiąc dziecko bujną piersią.


Idea i obraz

Książka dla dzieci przestała być opowiastką powierzoną do zilustrowania grafikowi. "Nowa" książka jest stymulującym wyobraźnię dziecka konceptem (i nie mówię tu o książkach z dziurką, oczkami czy piszczącym guziczkiem, których w Polsce pełno!). Tekstu zazwyczaj zaledwie parę linijek, ale przekaz jest bardzo czytelny - aczkolwiek pochodzi nie tyle z literatury, co ze zwizualizowanej na papierze IDEI.

Autor książek dla dzieci to już nie miła ciocia wyposażona w ryzę papieru i wieczne pióro - to raczej rodzaj iluzjonisty. Moneta, koralik czy skrawek papieru staje się pretekstem do opowiedzenia historii środkami czysto wizualnymi, jednak z nieodzownym suspensem. W Bolonii czuje się, co znaczy prymat kultury obrazkowej nad słowem. Dziecko nie musi czytać książki, aby ją "przeczytać". Wystarczy, że przyjmuje zaproszenie do inteligentnej zabawy w wyrafinowanej, estetycznej oprawie.

Do wielu stoisk ustawiają się kolejki młodych ludzi z teczkami. To ilustratorzy, którzy szukają wydawcy. Inaczej niż w latach ubiegłych, oferują nie tylko próbki swojego stylu, ale całe książki - wydrukowane na laserowych drukarkach, gotowe do produkcji... W holu głównym jest też specjalna ściana, na której każdy grafik przypiąć może swoje "demo" - próbkę rysunku i kontakt (dla wydawcy).

Co roku w Bolonii wystawia się ilustracje z całego świata, w dwóch kategoriach - fiction (bajki, beletrystyka itp...) i non fiction (ilustracja encyklopedyczna, edukacyjna, dokumentalna). Jury bolońskie z kilku tysięcy nadesłanych prac wybiera kilkadziesiąt, które są eksponowane na Targach i reprodukowane w dwóch grubych katalogach. I tu niespodzianka - w tym elitarnym gronie znalazły się dwie Polki, studentki uczelni plastycznych: Marzena Łukaszuk z łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych i Marta Mielczarska z Jeleniej Góry. O konkursie bolońskim dowiedziały się pocztą pantoflową, szczegóły znalazły w internecie.


Francuzi, Hiszpanie, Amerykanie

W gronie ilustratorów układamy "Listę Targowych Przebojów" - dziesięć najpiękniejszych książek z oferty wydawniczej całego świata. Z kilkudziesięciu "nominacji" wyłania się czołówka. Trzy wydawnictwa, których tytuły powtarzają się najczęściej, to francuski Rouergue, hiszpańska Media Vaca i amerykańska The Creative Company (zabawne, że dwa pierwsze wydawnictwa mają w swoim logo wizerunek krowy!).

Francuzi podobają się najbardziej - ich narodowa oferta en bloc prezentuje poziom mistrzowski. Są niezwykle twórczy zarówno w sposobie ilustrowania, w typograficznym opracowaniu książki, jak i w warstwie merytorycznego przekazu - to do nich należą najśmielsze, prowokacyjne koncepty.

Książka "Messieurs Propre" (o porządkach w domu) została zilustrowana postaciami zbudowanymi z gumowych rękawiczek, mopa, szczotek, ściereczek, gąbek itp... "Moi przyjaciele" i "Moja rodzina" to krzesła o najróżniejszych kształtach, uczłowieczone przez ilustratora i opatrzone śmiesznymi, ni to krzesłowatymi, ni to ludzkimi nazwiskami. Dziecko uczy się rozpoznawać żart językowy, grę konwencji.

Hiszpańskie wydawnictwo Media Vaca zdumiewa wizualną ascezą i prostotą. Książki drukowane na zgrzebnych, grubych papierach, jedynie dwoma kolorami, są tak wysmakowane, tak konsekwentne w artystycznych wyborach, że polscy ilustratorzy pielgrzymują do hiszpańskiego stoiska. Ta surowa grafika wydaje się podobna do Polskiej Szkoły Ilustracji z lat 60. i 70. Siła ówczesnej polskiej ilustracji brała się z poligraficznej mizerii - graficy musieli posługiwać się prostymi środkami, bo na inne nie pozwalała siermiężna jakość druku i papieru. Hiszpańskie wydawnictwo czterdzieści lat później sięga po te same środki, ale nie z konieczności tym razem, a ze świadomego wyboru.

Zupełnie inna jest amerykańska oficyna The Creative Company: samotna wyspa książki artystycznej pośród morza amerykańskiej komercji. To oni przed paroma laty wydali słynnego "Czerwonego Kapturka" Sary Moon - książkę bez tekstu, będącą zbiorem czarno-białych fotografii, gdzie wilk jest przedstawiony pod postacią czarnej limuzyny... Ta metaforyczna książka ma swój ponury erotyczny podtekst i jest bardzo przejmującą interpretacją bajki pana Perrault. "Kopciuszek" zilustrowany w manierze art deco też robi wrażenie: złe siostry uczesane na "polkę", niczym kobiety z grafik Bruno Schulza... książę w czarnym fraku, z wypomadowanymi włosami... Pierwszy w historii Kopciuszek, który tańczył na balu lambethwalka i shimmy! Nie dziwi honorowe wyróżnienie przyznane wydawnictwu na tegorocznych targach w kategorii fiction.


Bez szmiry i tandety

Najlepiej prezentują się w Bolonii te wydawnictwa, które mają rozpoznawalny wizerunek, osobny styl. Niektóre narodowe stoiska mają swoją specyfikę - Skandynawowie są przaśni i ekologiczni, Francuzi odważni i awangardowi, Hiszpanie ekspresyjni. Z krajów Europy Wschodniej, poza Polską, zwracają uwagę tylko Czesi i Słowacy. Nasza oferta wydawnicza jest pokaźna, ale zatomizowana - nie ma wyraźnego oblicza. Każda książka inna, wszystkiego po trochu. A przecież raz wykreowana marka sprzedaje się sama, prawem serii... Niektóre wydawnictwa "dorosłe" dopracowały się takiego czytelnego wizerunku (Czarne, słowo/obraz terytoria, Noir sur Blanc) ale tu ich nie ma, rzecz jasna.


Książka jest jak konfekcja - istnieje

haute couture, istnieje pret a porter, są też bazary i second handy. Są wydawcy, którzy celują w masowego widza, i oficyny niszowe, wydające książki dla wąskiego grona. Pomimo że Targi bolońskie są imprezą stricte komercyjną, niewiele tu tandety i szmiry, która, jak głosi uparcie upowszechniana herezja, ma się jakoby najlepiej sprzedawać.

W prasie huczy od artykułów o śmiercionośnym zapaleniu płuc. Czujemy się trochę nieswojo, widząc recepcjonistki w maskach chirurgicznych. Stoiska azjatyckie rzadziej jakby odwiedzane... Wszystkie zmory i grzechy świata odzwierciedlają się także w dziecięcej literaturze. Jestem zaskoczona ilością tak zwanych "kłopotliwych tematów", jakie znajduję w książkach tu eksponowanych: śmierć, lęki, przemoc, wypróżnianie, nagość, homoseksualizm, uprzedzenia rasowe, upośledzenia umysłowe... Dziwi mnie nie tyle rodzaj tematów, ile podziwu godna umiejętność opowiadania o nich z taktem i kulturą.

Podoba mi się też duch przekory i absurdu obecny w wielu książkach - choćby taka (prześmiesznie ilustrowana) seria dla przedszkolaków: "Gdyby Pies mieszkał w muszelce...", "Gdyby ptak miał trąbę...", "Gdyby Czerwony Kapturek był syreną..." ("...pachniałby trochę rybą i żaden wilk by go nie tknął" - tak brzmi jedna z wielu wersji tego zdania). Wyobraźcie sobie książki o dziecku, które nie lubi być całowane... o chłopcu, który nigdy nie zamykał drzwi do lodówki... o takim, który bał się toalety i o innym, który postanowił chodzić z papierową torbą na głowie. Dziesiątki, setki, tysiące fabuł - Targi Wyobraźni, ogromny kreatywny potencjał skumulowany w jednym miejscu na potrzeby małych ludzi.

Na stoisku niemieckim znajduję reprint słynnego zbioru wierszyków dla dzieci doktora Heinricha Hoffmana - "Der Struwwelpeter". Ich lektura dobrze ilustruje radykalną zmianę, jaka dokonała się na przestrzeni ostatnich 150 lat w sposobie wychowania dzieci. Niemal każdy wierszyk kończy się wizerunkiem dziecięcego grobu lub trumienki; spoczywają w nich te dzieci, które kaprysiły przy jedzeniu albo nie słuchały matki. Wychowawcy obcinają wielkimi nożycami paluszki krnąbrnym chłopcom, którzy bawili się zapałkami, niegrzeczna Emilka płonie żywym ogniem i tylko koty po niej zapłaczą, a kochający ojciec okłada synka batem... W duchu dziękuję Opatrzności, że urodziłam się w porę.

*

Po czterech dniach Targów jestem kompletnie oszołomiona. Znika w skrzyniach nasze pomarańczowo-fioletowe stoisko. Odlatuję z Bolonii z nadbagażem - dziewięć kilo książek i katalogów. Na lotnisku uśmiecham się do innych podróżnych objuczonych siatami z napisem "Bologna - Fiera del libro". Rozpierzcha się po świecie armia infantylnych starych pierników, którzy nigdy nie wyrośli z książek dla dzieci.

Organizatorami ekspozycji polskiej na 40. Targach Książki dla Dzieci w Bolonii byli: Ministerstwo Kultury, Instytut Adama Mickiewicza w Krakowie (katalogi praw autorskich, spektakl "Lokomotywa", spotkania z dziećmi), Fundacja Kultury, Polska Izba Książki (Biuro prasowe, seminaria, katalog wydawców), Agencja Promocyjna OKO (strony internetowe), Sekcja Ilustratorów Związku Polskich Artystów Plastyków (wystawa ilustracji i seminaria). Ekspozycji towarzyszyły: "Almanach Ilustracji Polskiej", katalogi autorów, katalog wydawców, katalog konkursów graficznych "Pro Bolonia" w wersji papierowej i CD, "demo" ilustratorów w wersji papierowej i CD, "Bestiarium" Józefa Wilkonia, plakaty "Lokomotywa" i "Polonia a Bologna" oraz Kanon Książek dla Dzieci i Młodzieży.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny