|
Saszko Krywenko 1963-2003
Autorytet i sympatia
Bogumiła Berdychowska
Najgorsze są nocne i poranne telefony. Zawsze przynoszą złe wiadomości. Kiedy rankiem,
8 kwietnia usłyszałam, że Saszko Krywenko nie żyje, nie mogłam uwierzyć. Sięgnęłam
do ukraińskich serwisów internetowych - ani słowa o tragedii. Zadzwoniłam do Kijowa.
Cud się nie zdarzył: Saszko zginął. Samochód, którym jechał, wpadł na drzewo.
Choć miał ledwie 40 lat, związane są z nim najciekawsze ukraińskie inicjatywy
medialne lat 90.: lwowski "Postup" i "Postpostup" (jedyna gazeta
galicyjska, która w pierwszej połowie lat 90. zrobiła karierę na całej Ukrainie),
potem telewizyjny program "Wikna", następnie szefostwo działu informacji
najpopularniejszego kanału telewizyjnego "1+1". W 1999 r. organizował pierwszy
kolorowy tygodnik społeczno-polityczny na Ukrainie "Politykę i Kulturę". W
ostatnim czasie gros wysiłku wkładał w uruchomienie niezależnej stacji
"Hromadskie Radio".
Choć polityka nie była jego żywiołem, w sytuacjach wyższej konieczności nie unikał
jej. Takim epizodem jego biografii było objęcie funkcji rzecznika zjednoczonej, w ramach
akcji "Powstań Ukraino", opozycji ukraińskiej. Wtedy często pojawiał się w
polskich mediach . Wynikało to zresztą nie tyle z jego funkcji, co z sympatii i
autorytetu, jakim cieszył się wśród Polaków. Jego zasługą był sukces wizyty ukraińskich
opozycjonistów w Warszawie w marcu 2001 r. Polska była ważnym elementem w jego
biografii. Przez ostatnie lata szefował ukraińsko-polskiemu klubowi dziennikarskiemu
"Bez uprzedzeń".
Zaprzyjaźniłam się z Saszką Krywenką w 1990 r., w czasie jego pierwszej wizyty w
Polsce. Nigdy nie przypuszczałam, że przyjdzie mi pisać o nim wspomnienie... Tym
bardziej, że odszedł tak nagle. Saszko Krywenko - wspaniały dziennikarz, obywatel,
przyjaciel. Wicznaja pamiat.
|