dotb.gif

„TP”, Nr 16 (2806), 20 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2806/felszumanska.php




The way of life

Ewa Szumańska


Ja w zasadzie wierzę Amerykanom, bo ich trochę znam. Wierzę, że ogromna część społeczeństwa jest przekonana, że ta wojna toczy się w ich własnej obronie i - co ważniejsze - w obronie własnych ideałów. Wśród nich wymienia się często ,,our way of life", nasz sposób życia. W nim mieszczą się różne rzeczy, również specyficzna kultura masowa, supermarkety, Mac Donaldsy, reklamy i promocje, konkursy piękności, rozpasane media i nieograniczona swoboda wypowiedzi oraz obyczajów. Tak chcą żyć i mają do tego prawo.

Nieszczęście polega na tym, że chcą (może muszą) ten sposób życia eksportować do najdalszych zakątków świata. Bez tego upadłyby tysiące ich firm i przyszłaby wielka recesja. Tymczasem dla wielu obszarów i kultur ów sposób życia jest nieakceptowalny. Usiłują się więc przed nim bronić i mają do tego prawo. Tylko że zrozumiała obrona wynaturza się często w bezrozumną nienawiść.
Dlatego tak bardzo trudno jest wyważyć wszystkie racje - i winy.


Instynkt

Komentator niedawnej audycji ,,7 dni świat" powiedział, że o ile w Anglii główne protesty antywojenne odbywały się tuż przed wojną, a kiedy wybuchła, Anglicy z niezawodnym instynktem skupili się wokół rządu i państwa - to u nas bywa odwrotnie.

To bardzo słuszna obserwacja. U nas właśnie w najtrudniejszych momentach wzmaga się warcholstwo. Z wrodzonym brakiem instynktu państwowego - usiłujemy to państwo rozszarpać na kawałki...!


Żywi, broni i podpala

Rokrocznie o tej samej porze Chłop Polski objawia jedno ze swoich licznych wcieleń. Bierze do ręki jakąś współczesną odmianę krzesiwa i idzie podpalać trawy. Nieczuły na wszelkie argumenty, perswazje, wezwania, prośby i mandaty karne. Rezultatem są tysiące interwencji Straży Pożarnej opłacane przez podatników (może by to odtrącić od biopaliw i dotacji bezpośrednich?) oraz nieodwracalne spustoszenia ekologiczne.
Zastanawiam się czasem, czemu on to robi? Czy to jest egoizm, tępy upór, lenistwo, złośliwość będąca irracjonalnym rewanżem za własne krzywdy, czy też po prostu głupota, prymitywizm i niedouczenie? Nie wiem. A coś, czego nie można zrozumieć, wywołuje niechęć.
Tak już jest, że na ogół dobrze się powodzi społeczeństwu, którego poszczególne ,,klasy" współpracują ze sobą, darzą się szacunkiem i zwyczajnie, po ludzku się lubią. Natomiast źle i coraz gorzej jest tym, którzy żyją pod jednym niebem, ale na ziemi wykopują między sobą różne rowy, fosy i coraz trudniejsze do przekroczenia granice.

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl