|
The way of life
Ewa Szumańska
Ja w zasadzie wierzę Amerykanom, bo ich trochę znam. Wierzę, że ogromna część społeczeństwa
jest przekonana, że ta wojna toczy się w ich własnej obronie i - co ważniejsze - w
obronie własnych ideałów. Wśród nich wymienia się często ,,our way of life",
nasz sposób życia. W nim mieszczą się różne rzeczy, również specyficzna kultura
masowa, supermarkety, Mac Donaldsy, reklamy i promocje, konkursy piękności, rozpasane
media i nieograniczona swoboda wypowiedzi oraz obyczajów. Tak chcą żyć i mają do tego
prawo.
Nieszczęście polega na tym, że chcą (może muszą) ten sposób życia eksportować do
najdalszych zakątków świata. Bez tego upadłyby tysiące ich firm i przyszłaby wielka
recesja. Tymczasem dla wielu obszarów i kultur ów sposób życia jest nieakceptowalny.
Usiłują się więc przed nim bronić i mają do tego prawo. Tylko że zrozumiała obrona
wynaturza się często w bezrozumną nienawiść.
Dlatego tak bardzo trudno jest wyważyć wszystkie racje - i winy.
Instynkt
Komentator niedawnej audycji ,,7 dni świat" powiedział, że o ile w Anglii główne
protesty antywojenne odbywały się tuż przed wojną, a kiedy wybuchła, Anglicy z
niezawodnym instynktem skupili się wokół rządu i państwa - to u nas bywa odwrotnie.
To bardzo słuszna obserwacja. U nas właśnie w najtrudniejszych momentach wzmaga się
warcholstwo. Z wrodzonym brakiem instynktu państwowego - usiłujemy to państwo rozszarpać
na kawałki...!
Żywi, broni i podpala
Rokrocznie o tej samej porze Chłop Polski objawia jedno ze swoich licznych wcieleń.
Bierze do ręki jakąś współczesną odmianę krzesiwa i idzie podpalać trawy. Nieczuły
na wszelkie argumenty, perswazje, wezwania, prośby i mandaty karne. Rezultatem są tysiące
interwencji Straży Pożarnej opłacane przez podatników (może by to odtrącić od
biopaliw i dotacji bezpośrednich?) oraz nieodwracalne spustoszenia ekologiczne.
Zastanawiam się czasem, czemu on to robi? Czy to jest egoizm, tępy upór, lenistwo, złośliwość
będąca irracjonalnym rewanżem za własne krzywdy, czy też po prostu głupota,
prymitywizm i niedouczenie? Nie wiem. A coś, czego nie można zrozumieć, wywołuje niechęć.
Tak już jest, że na ogół dobrze się powodzi społeczeństwu, którego poszczególne
,,klasy" współpracują ze sobą, darzą się szacunkiem i zwyczajnie, po ludzku się
lubią. Natomiast źle i coraz gorzej jest tym, którzy żyją pod jednym niebem, ale na
ziemi wykopują między sobą różne rowy, fosy i coraz trudniejsze do przekroczenia
granice.
|