|
Nie tylko do aniołów
Ks. Adam Boniecki
Rozumiem i szanuję uczucia ks. Stanisława Musiała, rozumiem też emocjonalny ton listu.
Tak zinterpretowany mój tekst rzeczywiście brzmi potwornie. Nie zamierzam też prowadzić
z ks. Musiałem polemiki polegającej na przerzucaniu się tekstami, choć na zdanie:
"Nie znalazłem nigdzie, ani w Katechizmie Katolickim, ani w nauczaniu papieży, ani
w tekstach choćby jednego teologa katolickiego..." itd. muszę odpowiedzieć, że
ks. Stanisław kiepsko szukał. To, co napisałem, jest niemal (dlatego bez cudzysłowu)
dosłownym przytoczeniem papieskiego dokumentu, i - ośmielam się twierdzić - dokładnym
przekazem jego treści.
Pomijając jednak teksty, nie bardzo rozumiem zgorszenie autora obarczeniem przywódców
państw i społeczności międzynarodowej odpowiedzialnością za rozeznanie, że zaistniała
sytuacja, w której użycie siły jest konieczne. Z tego, co pisze ks. Musiał, można by
wnioskować, że takie rozeznanie należy do Kościoła. Przyznam, że nie mogę sobie
wyobrazić, by jakikolwiek Papież chciał, czy nawet mógł orzekać, że nadszedł czas
użycia siły. Mój szacunek dla polskich hierarchów oceniających sytuację militarną w
Iraku i stan poprzedzających wojnę międzynarodowych negocjacji zaprawiony jest lekkim
niedowierzaniem. Czy naprawdę mieli pełne rozeznanie sytuacji? Czy wypowiadając tak
kategoryczne sądy, dysponowali pełną dokumentacją?
Daleki byłem i jestem od twierdzenia, że Ojciec Święty na wojnę w Iraku patrzy obojętnie.
Nie sądzę jednak, aby dla udowodnienia tezy o papieskim zaangażowaniu w sprawę pokoju
trzeba było używać brzydkich chwytów w rodzaju: "Autor (czyli ja) nie cytuje pełnej
wypowiedzi Ojca Świętego Jan Paweł II powiedział między innymi..." Otóż autor
(czyli ja) cytuje pełną wypowiedź. Przytoczone przez ks. Musiała (za "TP")
rzekome dopełnienie tekstu pochodzi z innej wypowiedzi, wygłoszonej innego dnia i w
innych okolicznościach.
Ale nawet jeśli te wypowiedzi łączyć, to doprawdy trudno stwierdzenie, że "tylko
pokój prowadzi do budowy sprawiedliwego i solidarnego społeczeństwa" uznać za równoznaczne
z wezwaniem do zaprzestania działań wojennych. Z pewnością, szybkiego zakończenia
działań wojennych Papież bardzo pragnie, ale w tego rodzaju wypowiedziach on sam i
Stolica Apostolska dbają o precyzję. Ojciec Święty nie zmienił ani na jotę swego
stanowiska w sprawie wojny i pokoju, chce jednak, by jego głos był skuteczny, by dotarł
do świata takiego, jaki jest, a nie tylko do aniołów.
Ponieważ mój tekst, jak się okazuje, mógł być odczytany tak, jak go odczytał ks.
Stanisław Musiał, dobrze się stało, że dał on okazję do wyjaśnienia nieścisłości.
Chciałbym tylko raz jeszcze podkreślić, że postawy Kościoła i Papieża nie można
utożsamiać z postawami i działalnością pacyfistów. Głos Papieża jest jakościowo
inny.
|