|
Niedziela Palmowa
Miłość Jezusa
Ks. Jan Słomka
W Wielkim Tygodniu towarzyszymy Jezusowi w ostatnich dniach ziemskiego życia. W tych
dniach wokół Jezusa pojawia się wielu ludzi. A więc najpierw przy wjeździe do
Jerozolimy są tłumy witających i wiwatujących na Jego cześć. Te same tłumy będą
krzyczeć "Ukrzyżuj!", jeszcze później przyglądać się ukrzyżowaniu. Całkiem
szczególnie zaznacza się obecność Judasza. Trzeba także wspomnieć św. Piotra i jego
chwile słabości. Są oczywiście żołnierze, którzy zostali wysłani do ogrodu
oliwnego, a następnie widzimy Wysoką Radę z Arcykapłanem na czele, Piłata, Heroda. Na
scenie pojawiają się kolejni bezimienni żołnierze biczujący, a przy okazji szydzący
i koronujący cierniem. Potem wykonują egzekucję. Nie zostali tu wymienieni wszyscy, ale
tylko ci, którzy w najróżniejszy sposób skrzywdzili Jezusa lub zawiedli Jego zaufanie,
rozczarowali Go w chwilach najtrudniejszych. Można by wspomnieć innych, którzy byli Mu
podporą, pociechą, ale zatrzymajmy się przy wymienionych powyżej. Tych ludzi w
zasadzie nic nie łączy, a nawet nie zawsze chodzi o pojedynczego człowieka: raz jest to
tłum, raz grupa spełniająca obowiązki służbowe. Tak samo nie wolno stawiać w jednym
szeregu ludzi wymienionych z imienia - bo co innego zdradzić, a co innego okazać się
zbyt słabym.
Łączy te wszystkie wymienione grupy i osoby tylko jedno: przyczynili się do męki
Jezusa.
A Jezus każdego z nich kochał. Żaden z ich czynów nie osłabił, nie nadwerężył
Jego miłości. Przeżywając tajemnice Wielkiego Tygodnia, zatrzymujmy się przy
spotkaniach Jezusa z tymi wszystkimi ludźmi i uczmy się od Niego miłości. Ta miłość
Jezusa wyrażała się za każdym razem inaczej. Była prawdziwa, a więc nie na pokaz,
nie udająca, że wszystko jest w porządku. Ta miłość nikogo nie potępiła, jeżeli
oskarżała - to tylko ku poprawie. Jej kulminacją jest błaganie na Krzyżu, obejmujące
zwłaszcza tych, co Go krzywdzili: "Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią".
To wielka próba miłości - zachować ją wobec tych, którzy nas krzywdzą, zawodzą,
chcą zniszczyć.
Lubimy spoglądać na Szymona z Cyreny czy Weronikę - chcielibyśmy być jak oni. Ale
przecież zdarza się, że w naszym życiu bywamy bliżsi postaciom wymienionym wyżej.
Pomyślmy więc o nich, a nawet bardziej o im podobnych, z którymi mamy w życiu ciągle
do czynienia, bez odruchu potępienia. Pamiętajmy, że i nam zdarza się postąpić
niegodnie, zawieść zaufanie. Pamiętajmy także, że wtedy szczególnie potrzebujemy miłości
Jezusa, bo Jego miłość ma moc wyprowadzania z grzechu.
|