|
Dyskretny sekretarz
Aleksandra Bajka z Rzymu
Ksiądz prałat Mieczysław Mokrzycki pełnił przez tydzień rolę najbliższego współpracownika
Papieża. W tym czasie bp Stanisław Dziwisz przebywał w szpitalu, w związku z kłopotami
z sercem.
Ks. Mokrzycki, choć towarzyszy Janowi Pawłowi II od siedmiu lat, zazwyczaj pozostaje w
cieniu. - Skromny, małomówny, życzliwy i dyskretny - mówią o nim ci, którzy go znają,
dodając: to właśnie cechy idealnego osobistego sekretarza Papieża. Prałat Mokrzycki
urodził się 42 lata temu w Majdanie Łukawieckim w diecezji zamojsko-lubaczowskiej.
Studiował w Przemyślu i Lublinie, a potem - jak kiedyś Karol Wojtyła - w Rzymie, na
Papieskim Uniwersytecie Św. Tomasza Angelicum, gdzie w 1996 r. obronił doktorat z
teologii. Nostryfikował go dwa lata później na wydziale teologicznym UKSW w Warszawie.
W latach 1995-1996 pracował w Kongregacji ds. Kultu i Sakramentów. Jest kapłanem
archidiecezji lwowskiej obrządku łacińskiego i można przypuszczać, że w najbliższym
otoczeniu Papieża znalazł się dzięki arcybiskupowi Lwowa, kard. Marianowi Jaworskiemu.
Wtajemniczeni twierdzą jednak, że Jan Paweł II sam dobiera sobie współpracowników ze
względu na ich osobiste zalety.
Prałat towarzyszy Papieżowi od rana do wieczora - zarówno w Watykanie, jak i podczas
zagranicznych podróży. To właśnie jego widzimy w czasie audiencji, gdy podaje Papieżowi
teksty do czytania oraz gdy pomaga mu schodzić po schodach samolotu w czasie pielgrzymek.
Uczestniczy w codziennej porannej papieskiej Mszy, towarzyszy przy posiłkach, zajmuje się
gośćmi Jana Pawła II i wykonuje wszystkie inne zadania osobistego sekretarza Papieża.
Prałat Mokrzycki uchodzi za wielkiego miłośnika muzyki klasycznej i człowieka z dużym
poczuciem humoru. Nie ma dużo wolnego czasu i rzadko może sobie pozwolić na
"wypady" poza Watykan. W wolnych chwilach spotyka się z księżmi--studentami
ze Lwowa. To właśnie jemu kard. Jaworski powierzył opiekę nad młodymi ukraińskimi
doktorantami.
|