|
W Lublinie o integracji
Europa pojednana
Jan Pleszczyński
Lęk przed Europą jest "niechrześcijański", a "misję Kościoła należy
realizować niezależnie od sympatii politycznych i planów ekonomicznych" - mówił
abp Józef Życiński podczas XXXV Tygodnia Eklezjologicznego na KUL. Przez pięć dni
politycy, uczeni i dziennikarze dyskutowali na temat: "Spór o Kościół w Europie.
Jedność Europy w optyce Ewangelii" (31 marca-4 kwietnia).
Do Lublina przyjechali m.in. minister Danuta Hübner, Władysław Bartoszewski, bp
Zbigniew Kiernikowski, Ryszard Czarnecki, Tomasz Wołek, Adam Szostkiewicz, księża Jan
Sochoń i Adam Boniecki. Wielkiego sporu o Kościół nie było; raczej refleksja nad drogą,
którą Europa już przebyła i nad tą, która ją czeka w najbliższych latach.
Na zorganizowanym przez Koło Naukowe Teologów KUL sympozjum mówiono też o: historii
integracji w Europie, prawach człowieka i chrześcijańskich aspiracjach tworzenia
"cywilizacji miłości", bioetyce, terroryzmie i mediach, obliczach liberalizmu,
kontrowersjach związanych z prawami człowieka, o odpowiedzialności za słabszych, upośledzonych,
o pracach nad unijną konstytucją, o sektach i prawach mniejszości, o roli fundacji i
stowarzyszeń. Rano były zwykle dwa wykłady, popołudniami dyskusje panelowe. Cały czas
przy pełnej auli.
Były główny negocjator Polski z UE Jan Kułakowski przypomniał, że błędem jest
widzenie w integracji tylko jej aspektu ekonomicznego. Bowiem centralnym pojęciem, dążeniem
zjednoczonej Europy jest "pojednanie": - Chodzi nie o rozszerzenie Europy, ale o
jej prawdziwe zjednoczenie - mówił. W podobnym duchu wypowiadała się podczas sympozjum
Danuta Hübner, minister ds. europejskich: - Bez solidarności nie uda się zbudować wspólnego
europejskiego domu.
W Lublinie, oprócz wykładu na KUL, minister Hübner spotkała się też z dziennikarzami
i studentami UMCS. Na obu lubelskich uniwersytetach odpowiadała na wiele pytań. W auli
KUL uspokajała, że po wejściu do Unii nie grozi nam obligatoryjna akceptacja tzw.
"małżeństw" homoseksualnych, automatyczna liberalizacja prawa antyaborcyjnego
czy legalizacja eutanazji. Wyjaśniała, że te problemy reguluje i będzie regulować
polski parlament.
Ks. Bogusław Milerski z warszawskiej ChAT wskazywał na częstą "niemożność nawiązania
dialogu pomiędzy eurosceptykami i euroentuzjastami": - Nasze polskie problemy
cedujemy na polsko-unijne - wyjaśniał i przekonywał, że "otwarcie się na UE daje
nam szansę na inne spojrzenie, że mimo pustych kościołów bywają tam pełne domy
parafialne". Zaś Władysław Bartoszewski mówił, że przeciwnicy Unii "nie
przedstawili żadnej zbornej alternatywy" dla integracji. Warto dodać, że awizowany
w programie Dni, a uważany za eurosceptyka bp Zawitkowski nie dotarł do Lublina.
Ks. Adam Boniecki przekonywał, że "transcendentny język wolności trzeba przekładać
na język konkretów praktycznego życia". Ten zaś, jak wykazywał Tomasz Wołek na
przykładzie mediów, wciąż jest daleki od ideału. Media zbyt często naruszają godność
człowieka, prywatność, a nawet intymność. Wśród złych wzorców pojawiły się
Radio Maryja i "Nasz Dziennik: - Stopień agresji, brutalność, a nawet nienawiść
nie mają nic wspólnego z postawą chrześcijańską - stwierdził Wołek, dodając, że
"głęboko obrażają jego uczucia religijne".
Abp Życiński przestrzegał, że jeśli nie wejdziemy do Unii, zostaniemy "zepchnięci
na margines europejskich dyskusji, będziemy zabierać głos z zewnątrz". A prof.
Bartoszewski obrazowo wyjaśniał, że "natura nie znosi próżni". Jeśli
odrzucimy integrację, zwiążemy się ze wschodnimi sąsiadami. I tylko naiwni mogą się
łudzić, że byłby to układ na podyktowanych przez nas warunkach.
|