|
„TP”, Nr 15 (2805), 13 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2805/prasakrajowa.php
Prasa krajowa
Masowa nuda
Żyjemy w społeczeństwie, w którym czas wolny przestał być cenną wartością, a stał
się fantem, z którym trzeba coś zrobić. Homo sapiens to gatunek, który w swą biologię
ma wpisaną porcję ryzyka, któremu codziennie powinien stawiać czoło. Ale dzisiejsze
społeczeństwo naturalne źródło ryzyka zredukowało do zera: "nikomu już nie
grozi śmierć ze strony drapieżników, a hipermarkety zapewniają niezbędną żywność".
Puste miejsce, które się w ten sposób pojawiło, trzeba jakoś wypełnić, bo inaczej
zanudzimy się na śmierć. Służy temu konsumpcja szeroko rozumianej kultury - pisze w
ODRZE (3) Tomasz Kozłowski.
Nudy nie byłoby, gdyby nie czas wolny. A ten narodził się dla człowieka stosunkowo
niedawno: "nasi praprzodkowie zmuszeni byli codziennie pokonywać kilkanaście
kilometrów w poszukiwaniu czegoś do jedzenia; walka o przetrwanie odbywała się od świtu
do zmierzchu". Jak przekonuje fizjolog z Uniwersytetu Cambridge prof. Jared Diamond,
do "wielkiego skoku", który doprowadził do przyśpieszonej ewolucji
kulturowej, doszło wraz z narodzinami języka i rolnictwa. Prości łowcy i zbieracze
zamienili się w osiadłych pasterzy i rolników. Zaczęto uprawiać ziemię, co pozwalało
nie tylko wyżywić ludność, ale także doprowadziło do społecznej stratyfikacji. Ci,
którym lepiej się wiodło, zaczęli gromadzić dobra, bogactwo pozwalało na udział we
władzy itd. W efekcie powstał podział na tych, którzy stoją wyżej od reszty, i tych,
którzy muszą im służyć. Różnica między nimi przejawiała m.in. w tym, że ci
pierwsi, prócz dóbr dysponowali czymś, co nigdy wcześniej w historii naturalnej człowieka
nie miało miejsca: czasem wolnym. Ten zaś pozwolił zająć się rozwojem zaawansowanej
kultury: pierwsze kroki zaczęła stawiać nauka, technologia, medycyna. Rozwój
technologii pozwolił na zmniejszenie ilości godzin, które każdy musi przepracować i
uczynił pracę bardziej znośną: "Rolnik miast zaprzęgać do brony żonę, może
wsiąść na traktor i uwinąć się z robotą szybciej i dokładniej. Robotnik w fabryce
wciska guzik, resztę robią maszyny. Czas wolny nie musi więc być przeznaczony od początku
do końca na odpoczynek, bo rzadko bywamy aż tak zmęczeni. Na zdobywanie jedzenia również
nie trzeba tracić godzin, które kiedyś konieczne były, żeby wrócić do groty z
mamutem. Idziemy do sklepu. Czas wolny przysługuje każdemu, nie tylko w postaci błogiego
nicnierobienia po pracy, ale także jako dłuższy urlop".
Żyjemy zatem w czasach, kiedy ilość wolnego czasu przestała być drogim luksusem
zarezerwowanym dla bogaczy, a stała się dostępna dla wszystkich. Kiedy jednak "nie
ma naturalnych niebezpieczeństw, jedzenie jest, dzieci w szkole, to człowiek zaczyna się
nudzić". Wolny czas zmusza nas do poszukiwania rozrywki. Więcej: w pewnych jej
formach widać dążenie do skutecznego "włączenia" ewolucyjnie wykształconych
mechanizmów. Rozrywką często staje się to, czego zostaliśmy niejako pozbawieni:
"bodźce, które aktywują nasze popędy, które na co dzień pozostają w uśpieniu,
co przyczynia się do zjawiska globalnej nudy". Przykładowo: potrzeba rywalizacji,
która wcześniej decydowała o miejscu w grupie, dzisiaj realizowana jest masowo w
zrytualizowany i niegroźny sposób: przez sport i teleturnieje. Zarówno uczestnictwo,
jak bierne przyglądanie dostarczają dreszczu pierwotnej ekscytacji. Sposobem walki z
masową nudą są też formy spędzania wolnego czasu, które mają przypominać
niegdysiejszą "walkę o byt". Tryumfy święci agroturystyka. Tysiące rodzin
marzy o pozostawieniu ich w martwej głuszy, by posmakować "uroków" życia w
zgodzie z naturą. Modne sporty ekstremalne to chęć zmierzenia się z żywiołem. Z
kolei paint-ball daje możliwość bezpiecznego wyładowania agresji i poczucia grupowej
więzi ze sprzymierzeńcami. Codzienny "wyścig szczurów", choć również będący
przejawem rywalizacji, najwyraźniej nie wystarcza.
Choć jednak współczesne zachodnie społeczeństwo stara się w miarę możliwości zapełnić
pustkę wolnego czasu, to człowiek za szybko się uczy. Każda rozrywka jest rozrywką
tylko przez jakiś czas. Nawet najlepszy kawał nie śmieszy wiecznie. Natura, w przeciwieństwie
do kultury, nie jest przewidywalna. Problemem jest więc, że i popkulturą rychło
zaczynamy się nudzić.
KB
© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl
|