adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 15 (2805)
13 kwietnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


Prasa krajowa

Masowa nuda


Żyjemy w społeczeństwie, w którym czas wolny przestał być cenną wartością, a stał się fantem, z którym trzeba coś zrobić. Homo sapiens to gatunek, który w swą biologię ma wpisaną porcję ryzyka, któremu codziennie powinien stawiać czoło. Ale dzisiejsze społeczeństwo naturalne źródło ryzyka zredukowało do zera: "nikomu już nie grozi śmierć ze strony drapieżników, a hipermarkety zapewniają niezbędną żywność". Puste miejsce, które się w ten sposób pojawiło, trzeba jakoś wypełnić, bo inaczej zanudzimy się na śmierć. Służy temu konsumpcja szeroko rozumianej kultury - pisze w ODRZE (3) Tomasz Kozłowski.

Nudy nie byłoby, gdyby nie czas wolny. A ten narodził się dla człowieka stosunkowo niedawno: "nasi praprzodkowie zmuszeni byli codziennie pokonywać kilkanaście kilometrów w poszukiwaniu czegoś do jedzenia; walka o przetrwanie odbywała się od świtu do zmierzchu". Jak przekonuje fizjolog z Uniwersytetu Cambridge prof. Jared Diamond, do "wielkiego skoku", który doprowadził do przyśpieszonej ewolucji kulturowej, doszło wraz z narodzinami języka i rolnictwa. Prości łowcy i zbieracze zamienili się w osiadłych pasterzy i rolników. Zaczęto uprawiać ziemię, co pozwalało nie tylko wyżywić ludność, ale także doprowadziło do społecznej stratyfikacji. Ci, którym lepiej się wiodło, zaczęli gromadzić dobra, bogactwo pozwalało na udział we władzy itd. W efekcie powstał podział na tych, którzy stoją wyżej od reszty, i tych, którzy muszą im służyć. Różnica między nimi przejawiała m.in. w tym, że ci pierwsi, prócz dóbr dysponowali czymś, co nigdy wcześniej w historii naturalnej człowieka nie miało miejsca: czasem wolnym. Ten zaś pozwolił zająć się rozwojem zaawansowanej kultury: pierwsze kroki zaczęła stawiać nauka, technologia, medycyna. Rozwój technologii pozwolił na zmniejszenie ilości godzin, które każdy musi przepracować i uczynił pracę bardziej znośną: "Rolnik miast zaprzęgać do brony żonę, może wsiąść na traktor i uwinąć się z robotą szybciej i dokładniej. Robotnik w fabryce wciska guzik, resztę robią maszyny. Czas wolny nie musi więc być przeznaczony od początku do końca na odpoczynek, bo rzadko bywamy aż tak zmęczeni. Na zdobywanie jedzenia również nie trzeba tracić godzin, które kiedyś konieczne były, żeby wrócić do groty z mamutem. Idziemy do sklepu. Czas wolny przysługuje każdemu, nie tylko w postaci błogiego nicnierobienia po pracy, ale także jako dłuższy urlop".

Żyjemy zatem w czasach, kiedy ilość wolnego czasu przestała być drogim luksusem zarezerwowanym dla bogaczy, a stała się dostępna dla wszystkich. Kiedy jednak "nie ma naturalnych niebezpieczeństw, jedzenie jest, dzieci w szkole, to człowiek zaczyna się nudzić". Wolny czas zmusza nas do poszukiwania rozrywki. Więcej: w pewnych jej formach widać dążenie do skutecznego "włączenia" ewolucyjnie wykształconych mechanizmów. Rozrywką często staje się to, czego zostaliśmy niejako pozbawieni: "bodźce, które aktywują nasze popędy, które na co dzień pozostają w uśpieniu, co przyczynia się do zjawiska globalnej nudy". Przykładowo: potrzeba rywalizacji, która wcześniej decydowała o miejscu w grupie, dzisiaj realizowana jest masowo w zrytualizowany i niegroźny sposób: przez sport i teleturnieje. Zarówno uczestnictwo, jak bierne przyglądanie dostarczają dreszczu pierwotnej ekscytacji. Sposobem walki z masową nudą są też formy spędzania wolnego czasu, które mają przypominać niegdysiejszą "walkę o byt". Tryumfy święci agroturystyka. Tysiące rodzin marzy o pozostawieniu ich w martwej głuszy, by posmakować "uroków" życia w zgodzie z naturą. Modne sporty ekstremalne to chęć zmierzenia się z żywiołem. Z kolei paint-ball daje możliwość bezpiecznego wyładowania agresji i poczucia grupowej więzi ze sprzymierzeńcami. Codzienny "wyścig szczurów", choć również będący przejawem rywalizacji, najwyraźniej nie wystarcza.

Choć jednak współczesne zachodnie społeczeństwo stara się w miarę możliwości zapełnić pustkę wolnego czasu, to człowiek za szybko się uczy. Każda rozrywka jest rozrywką tylko przez jakiś czas. Nawet najlepszy kawał nie śmieszy wiecznie. Natura, w przeciwieństwie do kultury, nie jest przewidywalna. Problemem jest więc, że i popkulturą rychło zaczynamy się nudzić.

KB


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny