adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 15 (2805)
13 kwietnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet

Listy

Zobacz też listy w sprawie księgarni Antyk


Proszę to wytłumaczyć

Jestem oburzona i głęboko dotknięta wypowiedzią Łukasza Drewniaka w artykule "Pejzażysta robaczywych dusz" ("TP" nr 14/2003): "Kryzys Starego Teatru wziął się nie z braku repertuaru, nie z exodusu reżyserów, ale miał swój początek w świadomości krakowskich aktorów. Z jednej strony pycha i samozadowolenie, z drugiej dojmująca samowiedza, że oprócz spektakli Krystiana Lupy macierzysta scena wykorzystuje ich potencjał na pół gwizdka". Dosadna teza Pana Drewniaka jest nikczemnością wyjątkowo bezkarną, bo "po wszystkich" można "się przejechać" bardzo łatwo i bez konsekwencji. Szkoda, że również w "TP". Przecież to język komunistycznej urawniłowki. Jaką bezosobową masę obraża Pan Drewniak swoim stwierdzeniem? Też jestem krakowską aktorką. Proszę uprzejmie na moim przykładzie wytłumaczyć, skąd wzięły się zarzuty "pychy", "samozadowolenia" i "dojmującej samowiedzy". Na jakiej podstawie ktoś może mnie w ten sposób publicznie szkalować? Mnie i moich kolegów, każdego z osobna! Pycha i samozadowolenie autora artykułu to również zwykły brak kultury Pana Drewniaka, bo nie obciążam tą przywarą innych krakowskich recenzentów.

DOROTA SEGDA



Cenię wiedzę, talent i żarliwość pani Doroty Segdy w obronie tego, co kocha w Starym Teatrze. Wzajemna lojalność, mądrość i integralność zespołu pracującego na tej zasłużonej scenie, była przez lata fundamentem dawnych triumfów. Niestety, to nie działalność jakiegokolwiek krytyka, nawet pozbawionego, jak twierdzi autorka listu do redakcji, "elementarnej kultury" i posługującego się bolszewickimi metodami, doprowadziła do kryzysu Starego Teatru. Przyczyny musiały być inne.

W tekście sformułowałem pewną hipotezę, z którą pani Dorota Segda gorąco się nie zgadza. Jej prawo. Ale to czytelnikom pozostawiam ocenę tego, kto z nas dwojga ma rację.

W sprawie potwierdzenia zarzutów "pychy i samozadowolenia", cech, które do niedawna były charakterystyczne dla krakowskiego ensamblu, radzę jednak zobaczyć dwa spektakle ciągle obecne w repertuarze Starego, o których na łamach "Tygodnika" pisałem bardzo źle: są to "Damy i Huzary" oraz "Wielebni". Proszę obiektywnie zrecenzować grę aktorów, zinterpretować ich stosunek do widza i tradycji tej sceny. Obawiam się, że wyjdzie na moje.

Jeśli chodzi o kwestię niewykorzystywania potencjału aktorów Starego poza spektaklami Krystiana Lupy, to sytuacja nie zmieniała się przez parę dobrych lat. Brak wartościowego repertuaru i polityki obsadowej frustrował wielu związanych z tym teatrem artystów. Jedni uciekli na etat do Teatru Narodowego w Warszawie, porzucając krakowską publiczność, inni grali gościnnie w spektaklach Teatru STU, "Bagateli" i Teatru Słowackiego. Dlaczego tak czynili? Czy były to po prostu przyjacielskie przysługi wobec dyrektorów innych teatrów? A może tylko tam mogli dostać zadania aktorskie na miarę ich oczekiwań? Zastanówmy się nad tym, zamiast obrzucać inwektywami.

ŁUKASZ DREWNIAK


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny