adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 15 (2805)
13 kwietnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet


Listy w sprawie Księgarni Antyk


Jaki jest mój Kościół?

Dziękuję za druk opowieści pani Zuzanny Radzik i wyrażam jej wielkie słowa uznania. Ta wspaniała osoba zaimponowała mi szczerą, prostolinijną postawą i bezkompromisowym dążeniem do prawdy. Dzięki niej poczułam, że nie jestem sama, a nas - świeckich kochających Kościół i nie potrafiących pogodzić się z jego wadami - jest więcej. Papież powiedział kiedyś, że człowiek jest drogą Kościoła, ale chyba niewielu serio potraktowało jego słowa. Świeccy żyją swoim życiem, hierarchia swoim. Można by napisać książkę o zgorszeniach: ukrywaniu prawdy o złu i braku reakcji na zło; znikomym udziale świeckich w sprawach decyzyjnych Kościoła ("My mówimy, a wy, maluczcy, siedzieć cicho"); odmiennych standardach życiowych kleru i świeckich; niewystarczającej nauce dla ludzi potrzebujących drogowskazu. Przykłady? Oto one.

Sprawa księgarni Antyk

Opisana na naszych łamach przed dwoma tygodniami sprawa księgarni patriotycznej Antyk, działającej w podziemiach warszawskiego kościoła Wszystkich Świętych, wciąż czeka na rozwiązanie. Przypomnijmy, że w ofercie księgarni można znaleźć książki antysemickie i szkalujące biskupów, a Zuzanna Radzik, 19-letnia autorka tekstu "Piwnice wciąż gniją", opisała swoje wielomiesięczne starania, mające na celu uświadomienie osobom odpowiedzialnym za funkcjonowanie warszawskiej Kurii Metropolitalnej, że - jak pisała - "coś tak niezgodnego z Ewangelią nie może się ostać w Kościele". Przypomnijmy również, że warszawska Prokuratura Okręgowa prowadzi postępowanie w sprawie publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych oraz publicznego znieważenia grupy ludności pochodzenia żydowskiego z powodu jej przynależności narodowej i wyznaniowej poprzez rozpowszechnianie w księgarni publikacji o charakterze antyżydowskim. Tekst Zuzanny Radzik, pierwsze reakcje czytelników, stanowiska prokuratury i stowarzyszenia "Otwarta Rzeczpospolita" można znaleźć na naszej stronie internetowej. Stanowiska Kurii nie udało się nam uzyskać - ks. kanclerz Grzegorz Kalwarczyk wyraził jedynie zdziwienie, że nie mamy w Krakowie poważniejszych problemów.

Ksiądz rozmawia podczas imprezy towarzyskiej o samochodach: "Lanos? E, lanos to nie samochód". Podczas innej imprezy inny kapłan, z miną zatroskaną: "Gdy mam depresję, zawsze wyjeżdżam do Wiednia". Warto przyjrzeć się, jak potraktowano komunikat biskupów na temat UE. Gdy ludziom trzeba dodać otuchy, powiedzieć, by przestali się bać, bo otrzymują szansę dla siebie i przyszłych pokoleń, biskupi piszą o zagrożeniach i rozmywają swoje stanowisko, mówiąc, że to sprawa sumienia (rozumowanie pewnego księdza: "Unia jest za aborcją, więc jeśli głosujesz za Unią, jesteś za aborcją", czyli - musisz się z tego spowiadać).

Niedawno z aresztu zwolniono księdza oskarżonego o defraudację dużych pieniędzy (sprawa Stella Maris). Wyszedł za poręczeniem 100 tys. złotych. Skąd je miał? Jeśli wyłożył je arcybiskup, to z czyjej kasy? Ilu dzieciom można byłoby kupić za to obiad, zapytajcie panią Janinę Ochojską. Dlaczego biskup bierze w czymś takim udział? Kocham mój gdański Kościół i czuję taki wstyd... Co mam robić, widząc to i czując się odpowiedzialna za świętość Kościoła? Nic nie robić, to grzeszyć zaniechaniem. Zwłaszcza, jeśli jestem nauczycielem, który ma wychowywać młodych ludzi (jakże już zniechęconych do Kościoła), i piszę do lokalnej prasy (także katolickiej). Kiedy słyszę od moich uczniów, jak daleko od Kościoła układają sobie świat, jest mi przykro i wiem, że to nie do końca ich wina. Prawdopodobnie nikt ich nie poprowadził piękną drogą ku wierze. Opadają mi ręce, gdy słucham o ich skrzywionych wyobrażeniach Boga i Kościoła. Zgodnie z zasadą ks. Janusza St. Pasierba "kogo bardziej powinno to obchodzić, jak nie samych katolików", staram się pisać o tych sprawach na łamach prasy katolickiej. Napisałam tekst historyczny o wspólnej historii Polaków i Żydów - nie poszło, bo "u nas nie pisze się o Żydach". Tekstu o pieniądzach w Kościele też nie wydrukowano, bo "czasy są złe" i "zewsząd nas atakują". Dlatego szczerze cieszę się z tekstu pani Zuzanny. To znak, że musimy mimo wszystko próbować inicjować zmiany, wzbudzać ferment i ponawiać próby mówienia o podobnych sprawach. Im nas będzie więcej, tym lepiej, tym skuteczniej. Jestem dumna, że mój Kościół ma też twarz pani Zuzanny.
AGNIESZKA TOMASIK
(Sopot)

Niepokój serca

Tekst Zuzanny Radzik poruszył mnie i przygnębił. Tłumaczenia władz kościelnych, dlaczego nie można księgarni zamknąć, są kompromitujące. Za zdarzenie haniebne uważam istnienie księgarni tak jaskrawo sprzecznej z nauczaniem Kościoła (i jeszcze nazywającej siebie "patriotyczną"!) w podziemiach kościoła, na którym wmurowano tablicę upamiętniającą Polaków ratujących Żydów w czasie II wojny światowej. Zwłaszcza tam. Proboszcza Wszystkich Świętych znam od dobrej strony, tym bardziej dziwię się jego tolerancji wobec "Antyku". Chciałbym uspokoić panią Radzik, która boi się, że jej aktywność może być uznana za antyklerykalizm. Stawianie pytań nie jest antyklerykalizmem, tylko wyrazem troski i miłości do Kościoła. Nie jest z nim jednak źle, skoro są w nim takie osoby, jak pani Zuzanna. Żal mi, że muszą odchorowywać swoją dociekliwość. Musimy ufać Panu, że te wydarzenia dzieją się po coś i choć to bolesna konstatacja, musimy ją unieść. Wiem to po sobie. A co do niechęci wobec miejsca: trzeba modlić się tam, gdzie łatwiej o pokój serca. Dla mnie, choć lubię opisywany kościół, po tym, co teraz wiem, byłoby to chyba niemożliwe.
MARCIN J. WITAN (Warszawa)

Mój Mesjasz - Żyd

Jestem wdzięczny pani Radzik za świadectwo. Jej tekst pokazuje, że są jeszcze w Polsce młodzi ludzie, którzy mają przekonania i potrafią ich bronić nawet wobec tych, od których powinni spodziewać się, jeśli nie pomocy, to chociaż wsparcia i uznania. Pani Radzik na pewno nie zrobiła tego dla poklasku, ale dla obrony wartości, w które wierzy. Dziwi mnie natomiast pobłażanie najwyższych władz kościelnych wobec antysemityzmu (chyba raczej antyjudaizmu czy antyizraelityzmu) mimo wcześniejszych deklaracji ze strony Kościoła, przeprosin, wspólnych modlitw.

Dlaczego nie mówi się, że antysemityzm jest grzechem obrazy Boga w osobie Chrystusa; grzechem, którego źródłem jest nieracjonalna złość i nienawiść zwrócona nie przeciw jednostce, ale społeczności? Nie chcemy pamiętać, że Chrystus jest Żydem - synem narodu, któremu zawdzięczamy otrzymanie wiary w Boga Jedynego oraz Człowiekiem, który poniósł okrutną śmierć abyśmy uzyskali możliwość zbawienia. Jest kimś, kto nie przyszedł oddać życia tylko za ziomków - "wybrańców Boga", ale wszystkich objął swą bezgraniczną miłością, nie zwracając uwagi na kształt nosa, kolor skóry, mądrość, bogactwo, przyzwoitość czy miejsce zamieszkania na ziemi. Nienawiść do Żydów obejmuje Jego oraz apostołów-założycieli Kościoła, w którym słowa, pieśni i hymny świętych ksiąg Izraelitów są stale obecne. Nienawiść dotyczy też Matki Chrystusa, której Ojciec Św. powierzył siebie w zawołaniu "Totus Tuus", a którą Polacy wybrali na swoją Królową, i do której miłość i szacunek wyznają ci właśnie, co obrażają jej siostry i braci, a więc i Ją samą.

Sprawa niepokoi mnie i boli, bo wiąże się z pytaniem o wiarygodność, mojego jednak, Kościoła. Czy w takiej sytuacji ci, co nim kierują, zasługują na zaufanie? Czy wszystko, co mówią bądź deklarują, jest oparte na prawdzie? Czy w każdej sprawie mam słuchać ich głosu?

Autorce tekstu przesyłam wyrazy uznania, szacunku oraz gorącej zachęty do wytrwałości. Niech niczym się nie zraża.
MIECZYSŁAW WIŚNIEWSKI
(Warszawa)
PS. Mam 78 lat. Pochodzę z Wilna, gdzie przeżyłem wojnę. Stamtąd pojechałem do łagru w Workucie i wróciłem do Polski dopiero w 1947 r. Po wojnie pracowałem w Instytucie Tworzyw Sztucznych w Warszawie, którego dyrektorem na przełomie lat 50. i 60. był doc. Marek Wajnryb (przedwojenny polski komunista, w 1937 r. zesłany na kilka lat do łagru). To był przyzwoity i uczciwy człowiek. W 1968 r. zmuszono go do wyjazdu z Polski, jak wszystkich Żydów pracujących w Instytucie, choć w większości byli porządnymi i pracowitymi fachowcami. Brak mi Żydów w Polsce. Znikło coś kolorowego i specyficznego. Coś, co było... bardzo polskie.

Granice konformizmu

Ludzie nie wierzący głęboko tworzą sobie obraz Kościoła na podstawie zewnętrznych cech i działań, choćby takich, jak przedstawione w artykule pani Zuzanny Radzik. Działanie ks. proboszcza kościoła p.w. Wszystkich Świętych w Warszawie może doprowadzić ludzi słabej wiary lub tradycyjnie traktujących wiarę do jej utraty (co zauważał już śp. ks. prof. Józef Tischner). Podobnie jest z sączeniem ludziom (choćby takim, którzy uznają, że nośniki informacji znakowane słowem "katolicki" są zawsze wiarygodne i reprezentują treści zgodne z nauką Kościoła) przekazów o treści ksenofobicznej, antysemickiej czy siejących nienawiść. Z tekstu pani Radzik i post scriptum można też, oprócz złej woli przedstawicieli Kurii warszawskiej, wysnuć wniosek, że mija się z prawdą albo ks. bp Tadeusz Pikus albo kard. Józef Glemp. Staram się zrozumieć Prymasa, który ma prawo obawiać się, że zajęcie zdecydowanego stanowiska w sprawie rozgłośni o. Tadeusza Rydzyka czy pism pseudokatolickich chętnie słuchanych i czytanych przez dużą rzeszę wiernych, mogłoby doprowadzić do rozłamu w polskim Kościele. Konformizm powinien jednak mieć granice. Problem księgarni Antyk nie ma przecież ogólnopolskiego charakteru i już dawno można było się z nim uporać.
,br> Składam serdeczne "Bóg zapłać" za tekst.
ZDZISŁAW J. PIZIO (Opole)

Kochaj bliźniego swego

Jesteśmy starsi od pani Zuzanny Radzik o około 60 lat i pamiętamy, co wydarzyło się w czasach Holokaustu. Podziwiamy więc, że tak młoda osoba zdaje sobie sprawę zarówno ze zła antysemityzmu, jak faktu, że nie ma on nic wspólnego z naszą religią. Bo to miłość, a nie nienawiść jest głównym przykazaniem danym przez Boga chrześcijanom. Również w naszej parafii zmagamy się z tym problemem, m.in. przez publikacje w gazetce parafialnej. Jedno nas dziwi. Sądziliśmy, że po doświadczeniach wojennych antysemityzm nigdy się nie odrodzi. Wszak Polacy byli często bezsilnymi świadkami gehenny tego narodu. A jednak pojawił się z nową siłą i ma niesamowitą żywotność, wspomagany często przez ludzi mieniących się katolikami. To boli, dlatego cieszy nas, że osoba, która tylko z lekcji historii wie o zagładzie Narodu Wybranego, tak bardzo zaangażowała się w naprawianie tego zła. Chwała Panu za to!
HELENA i WŁADYSŁAW JAGIELSCY
(Poznań)

Odrodzenie ksenofobii

Od wielu lat mieszkam w Niemczech, równie długo ścieram się z licznymi poglądami (także przyjaciół żydowskiego pochodzenia) o domniemanym antysemityzmie Polaków i staram się walczyć z tymi stereotypami. Tekst pani Zuzanny Radzik uzmysłowił mi niebezpieczeństwo "renesansu" polskiego antysemityzmu i ksenofobii. Jedynie świadome kontrpoczynania, jak np. publikacja takiego artykułu, mogą przyczynić się do zyskania przez Polskę opinii kraju otwartego i szczerego, godnego miana prawego państwa europejskiego (a nie zaścianka). Nadzieję pokładam w wychowywanym bez uprzedzeń młodym pokoleniu Polaków, które - jak pani Radzik (gratuluję wytrwałości!) - może zmienić te nieprzychylne o Polakach opinie.
BRONISŁAW SZCZERBAK
(Frankfurt n. Menem)


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny