adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 15 (2805)
13 kwietnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet

Wśród książek

Lektor



Głód nieśmiertelności

Joanna Pollakówna: WENECKIE TĘSKNOTY. O MALARSTWIE I MALARZACH RENESANSU - Joanna Pollakówna umiała łączyć wrażliwość poety z warsztatem historyka sztuki, intuicję odwołującą się do emocji z przenikliwością intelektualną. Dlatego jej pisanie o sztuce jest zawsze wielkiej urody prozą, ale nie ześlizguje się w piękne wielosłowie, zachowuje precyzję, trafność, odpowiedniość.

"Naczelna cnota pisarstwa Pollakówny to doznanie zachwytu, który szuka słów" - napisał Miłosz. Ale zachwyt domaga się nie tylko wyrażenia, także zrozumienia i uzasadnienia. I trzeba nie tylko przeniknąć materię obrazu, uważnie go - jak to nazywa Pollakówna - czytać: "barwa po barwie, ton po tonie, forma po formie", wskazać nowatorstwo rozwiązań czy też kryjące się za nimi wzory, zanalizować kompozycję i kolorystykę. Należy także odszyfrować ukryte w obrazie znaczenia, i jeszcze więcej - spróbować przeniknąć umysłowość, sposób myślenia i widzenia malarza oraz pragnienia i potrzeby tych, którzy byli wtedy odbiorcami jego sztuki. Zamysł niemożliwy właściwie do zrealizowania - ale to on właśnie czyni z esejów Pollakówny teksty tak fascynujące.

"Na książkę tę - pisze autorka o "Weneckich tęsknotach" - złożyło się siedem esejów o malarstwie, które powstawało w osobliwym czasie i w osobliwym miejscu: w porze rozkwitającego renesansu w Wenecji... Nigdy, ani przedtem, ani potem, sztuka malarska nie zaznała takiego przypływu świeżości w odczuwaniu koloru, intensywności myśli, takiego ukierunkowanego porywu, którego nie umiałam nazwać inaczej niż tęsknotą. Ten poryw kierował się i ku mitowi antyku, i ku Złotemu Wiekowi, który, jak się spodziewano, wraz z odrodzeniem cudu antyku miał nastąpić. Kierował się też ku nowo dostrzeżonemu pięknu świata i ku Stwórcy tego piękna".

Jest to więc opowieść o pewnej przygodzie ludzkiego ducha, której wyrazem stała się sztuka - nie zaś zarys historii malarstwa weneckiego w dobie rozkwitu. Bohaterowie zostali dobrani starannie, ale i subiektywnie. Z "wielkiej czwórki", którą tworzą Giorgione, Tycjan, Veronese i Jacopo Tintoretto, znalazł się tu tylko ten pierwszy: tajemniczy, młodo zmarły geniusz, o którego dzieło (a ściślej - o wyznaczenie jego granic) do dziś toczy się spór. Jest także mistrz Giovanni Bellini, jest Cima da Comegliano, a osobne obszerne szkice otrzymali dwaj indywidualiści: Lorenzo Lotto i Gian Gerolamo Savoldo.

Zresztą, wyjąwszy te dwa szkice, za klucz służy raczej temat i sposób jego przeprowadzenia. Tak jest w otwierającej książkę analizie "Podwójnego portretu" Giorgiona i w dalszych tekstach: o przedstawieniach św. Hieronima czy o związkach postaci z pejzażem na przykładzie Belliniego, Giorgiona i Cimy. Tak jest zwłaszcza w "Powadze i nędzy starości", gdzie trzy obrazy Giorgiona podejmujące ten motyw - "Trzej filozofowie", "Trzy pory ludzkiego życia" i "La Vecchia" - zestawiono z późnym dziełem jego nauczyciela Belliniego. "Upojenie Noego" powstało, gdy Giorgione już nie żył, i wyraża zdaniem Pollakówny doświadczenie, którego ów malarz, "na zawsze młodzieńczy", wyrazić nie byłby zdolny: bolesne doświadczenie "starczego odłączenia się duszy od uporczywie żyjącego jeszcze ciała".

"Artysta, sam wymykając się śmiertelności, ma władzę rozleglejszą: zdolny jest obdarzyć wieczystą egzystencją tych, którzy powierzą mu odtworzenie swojej zewnętrznej postaci... Obdarzony intuicją portrecista ocalić może od zatraty coś więcej niż rysy twarzy: może odsłonić i utrwalić wewnętrzną skrytą istotę człowieka, cząstkę jego duszy. Ale może też kusić się o utrwalenie chwili, a więc ludzkiego mgnieniotrwałego gestu" - czytamy w ostatnim szkicu, zatytułowanym "Głód nieśmiertelności". W zakończeniu znalazły się zdania przejmujące: o dopełniającym się w renesansowych obrazach cudzie wyrwania śmierci cząstki ludzkiego życia. "Mocą malarskiego talentu formowany pochód protestu przeciw śmiertelnej zatracie przesuwa się w ciszy przed naszym wzrokiem". I data: marzec 2002. Trudno nie pamiętać, że zbliża się pierwsza rocznica śmierci Joanny Pollakówny, i trudno nie pomyśleć, jak osobistym tonem brzmią napisane przez nią słowa. (Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2003, s. 216. Seria "Z wagą". Dobre, barwne reprodukcje.)


Dwie książki z Finlandii

Henrik Tikkanen: WOJNA TRZYDZIESTOLETNIA. PO BOHATERSKIEJ ŚMIERCI - trwa wojna fińsko-radziecka, starszy sierżant Hurmalainen i żołnierz Viktor Käppärä strzegą rejonu, "gdzie, jak przypuszczano, nieprzyjaciel nie powinien był się pojawić, ale możliwe, że właśnie dlatego by się tam zjawił". Sierżant idzie do obozu, by zdobyć trochę wódki, i już nie wraca, bo zawarto zawieszenie broni. Do Viktora ta wiadomość nie dociera. Będzie trwać na posterunku - zgodnie z rozkazem, a właściwie prośbą sierżanta - przez następne trzy dekady...

Absurdalna, choć pewnie zainspirowana autentycznymi losami żołnierzy japońskich ukrywających się przez lata w filipińskiej dżungli historyjka jest kanwą części pierwszej. Część druga opowiada o losach Viktora po rzekomej śmierci i o konfuzji, jaką sprawia, pojawiając się w świecie, który zdążył kanonizować go jako "wojskowego świętego". Ale i w nowym wcieleniu staje się pożądanym towarem - tyle że znów nie zechce podporządkować się oczekiwaniom...

Ta nieco szwejkowska, antywojenna i antymilitarystyczna satyra powstała u schyłku lat 70. i zawiera sporo odniesień do realiów tamtego czasu. Henrik Tikkanen (1926-1984), szwedzkojęzyczny pisarz fiński i rysownik (zresztą ilustrator własnej książki), wpisuje się nią w tradycję fińskiej literatury, w której doświadczenie wojny - "zimowej" z przełomu 1939/1940 i "kontynuacyjnej", toczonej od 1941 do 1944 roku - jest silnie obecne. Ironiczna narracja Tikkanena nie pozostawia suchej nitki na ojczystych świętościach i narodowopatriotycznych stereotypach. Ale jej ostrze mierzy głębiej: "totalnie podważa zastaną rzeczywistość, która stworzyła totalne wojny", jak pisze w posłowiu tłumacz, Andrzej Chojecki. Jest właściwie oskarżeniem ludzkości jako takiej, które dzisiaj, gdy idea wojny jako instrumentu polityki znów ma się dobrze, brzmi dziwnie aktualnie. (słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2002, s. 238.)

Annika Idström: LISTY DO TRYNIDADU - podróż bywa niebezpieczna, czego doświadczyli choćby bohaterowie "Pod osłoną nieba", powieści Bowlesa sfilmowanej przez Bertolucciego. Ale Seppo Sirén, urzędnik skarbowy z Helsinek, wiodący ustabilizowane życie, w przeciwieństwie do nich nie chciał wcale uciec od siebie, a zaplanowana w najdrobniejszych szczegółach przez biuro turystyczne wycieczka do Izraela nie ma nic wspólnego z szaloną wędrówką przez Saharę.

Jednak pobyt w Ziemi Obiecanej przyniesie Sirénowi nieoczekiwane i niechciane dary: zburzy spokój, odbierze jedyne dziecko, pchnie na skraj obłędu, choć równocześnie przyniesie przebudzenie z emocjonalnej drętwoty i spóźnione, gorzkie samopoznanie. Czy potrzebna była do tego ofiara - śmierć niekochanej córki Ursuli? Może ku takiemu odczytaniu prowadzi motto z "Dziewczynki zabłąkanej" Blake'a? Świat Siréna rozpadł się - czy bohater zdoła zbudować go na nowo, przełamując izolację, w której dotąd tkwił? "Czegoś mi brakuje, jakiejś głównej myśli, myśli, którą miałem wcześniej, szkieletu, na którym zbudowane było moje życie" - skarży się w niewysłanym liście. Ten list, podszyty szaleństwem, spotyka się z innym, pozostawionym przez Ursulę. "Zgubiliśmy mapy, nikt nie potrafi wskazać drogi. Gdzieś znajduje się kompas, ale ma złamaną wskazówkę"...

Powieść Anniki Idström, współczesnej pisarki fińskiej, ukazała się w 1989 roku. Jest pierwszą jej książką przełożoną na polski. A przekład ten jest pierwszą pozycją nowego wydawnictwa, które zamierza przybliżać polskim czytelnikom literatury skandynawskie. (Wydawnictwo Punkt, Warszawa 2002, s. 144. Przekład: Bożena Kojro.)


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny