adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 15 (2805)
13 kwietnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Michał Komar
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


Lektury humanistyczne

Marcin Król


Nie mam nic przeciwko kulturze masowej, jest lepsza lub gorsza, ale przecież - nieunikniona. Domagam się jedynie, by obok niej istnieć mogła kultura nie masowa, a w konkretnym przypadku, o którym tu piszę - książki z zakresu szeroko rozumianej humanistyki. Nie tylko książki o charakterze akademickim, ale także eseistyka i inne prace, może bez przypisów, ale bardzo ważne dla kultury, jak na przykład wybór esejów George'a Orwella (ukazał się czas jakiś temu).

Otóż na skutek załamania się całego rynku wydawniczego: dzienników, czasopism i wydawnictw dużych oraz małych, pierwsze znikają książki poważne. Powodów jest kilka. Czytelników nie stać na ich kupowanie, wydawcy nie mogą już ryzykować pozycji nie tylko deficytowych, ale nawet takich, które być może nie spowodowałyby strat, ale dopiero po roku, dwu sprzedaży. Księgarnie, z wyjątkiem nielicznych, nie chcą trzymać takich książek na składzie, a poza tym nieco mniejszym księgarniom całe zawracanie głowy ze sprzedaniem dwu egzemplarzy danego tytułu się nie opłaca. Wreszcie instytucje dotychczas wspierające takie wydawnictwa wycofują poparcie finansowe, bo same nie mają pieniędzy - i to zarówno instytucje państwowe, jak i fundacje i inne z sektora nie rządowego.

Wydawnictwa, a zwłaszcza wydawnictwa małe, lecz znakomite, padają. Wydawnictwa duże, które miały ambicję wydawania pozycji poważnych obok książek popularnych, zarabiają mniej i rezygnują z ambicji. Nie będę wymieniał nazw oficyn, bo nie każda z nich chciałaby się znaleźć na liście bankrutów, a poza tym może jeszcze co nieco da się uratować. Do tego dochodzi fenomen wydawnictw uniwersyteckich, które w Polsce (są naturalnie wyjątki) w zasadzie wydają takie książki, jakich nikt inny by nie wydał, czyli przede wszystkim prace habilitacyjne, które muszą być opublikowane przynajmniej w 300 egzemplarzach, żeby mogła się odbyć obrona habilitacji. Nie ma co marzyć, by polskie wydawnictwa uniwersyteckie pełniły taką funkcję, jaką pełni Harvard University Press, Oxford University Press bądź podobne instytucje we Francji.

Bardzo długo mieliśmy znakomitą sytuację w dziedzinie tłumaczeń prac humanistycznych. Teraz jednak wydawnictwa nie mają na prawa autorskie, a tłumacze, na skutek cichego porozumienia wydawców, ekonomicznie zrozumiałego, zarabiają tak mało, że tłumacz zawodowy, pracując stale przez cały miesiąc, mógłby może osiągnąć 1400 PLN brutto, gdyby miał nieustannie zamówienia. A zatem będziemy w przyszłości mieli tylko książki typu "Feng Shui w ogrodzie" czy "Łosoś na sto sposobów" oraz "Jak nie stracić żony?". Oraz nieco pornograficznej prozy polskiej.

Tragedia ta ma dwa oblicza. Pierwsze to brak szans dla polskich uczonych i myślicieli, jeżeli nie piszą czegoś pod publiczkę, co naturalnie powoduje zdeprawowanie i marnowanie talentu oraz wiedzy. Drugie - to brak tłumaczeń. Otóż wiem, że uczeni i wybitni studenci powinni czytać w oryginale, ale jest też co nieco inteligentnego społeczeństwa, które albo nie czyta w oryginale, albo nie ma dostępu do oryginału, bo do wspomnianych zjawisk dochodzi totalne załamanie systemu bibliotek publicznych.

Nie potępiam zatem Michała Wiśniewskiego i audycji "Jestem, jaki jestem", bo czemuż miałbym to czynić, ale nie chciałbym żyć w kraju, w którym nie ma książek poważnych, nie ma z nich recenzji, nie ma o czym rozmawiać i nie ma szans na to, by moje wnuki doznały tej przyjemności, jednej z największych w życiu, jaką jest czytanie.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny