dotb.gif

„TP”, Nr 14 (2804), 6 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2804/religia02.php


Utrata niewinności

Zmarł emerytowany arcybiskup Wiednia


Ta historia wywołała w latach 90. Kryzys w austriackim Kościele. Podobnie jak w przypadku sprawy abpa Paetza, można go było uniknąć, gdyby Kościół uważniej wsłuchiwał się w ostrzeżenia, a gdy sprawa stała się publiczna, nie reagował opieszale. Główna postać dramatu, kard. Hans Hermann Groër, zmarł 26 marca w wieku 83 lat.

Wszystko zaczęło się, gdy w 1986 r. następcą kard. Franza Königa - arcybiskupa Wiednia o wybitnym formacie intelektualnym - został ks. Groër. Było to zaskoczenie: ten benedyktyn, wieloletni nauczyciel w klasztornej szkole, w chwili nominacji już emeryt, wcześniej dał się poznać głównie jako organizator pielgrzymek i animator kultu maryjnego w klasztorze Maria Roggendorf. Wybór interpretowano jako sygnał, bo w ślad za nim poszły kolejne nominacje biskupów o poglądach tradycjonalistycznych.
Kiedy w 1995 r. Groër wydał list pasterski, w którym piętnował moralność seksualną Austriaków, do prasy zgłosił się jego były uczeń, który oskarżył arcybiskupa, że ten przez kilka lat wykorzystywał go seksualnie. Początkowo biskupi wyrazili solidarność z Groërem, a on sam oświadczył, że zarzuty są nieprawdziwe. Później jednak ustąpił ze stanowiska przewodniczącego Episkopatu i opuścił Wiedeń; wybrano go przeorem w dawnym klasztorze. Na początku 1998 r. pojawiły się kolejne oskarżenia: o namawianie współbraci w zakonie do stosunków homoseksualnych. W lutym 1998 następca Groëra, kard. Christoph Schönborn, wraz z kilkoma innymi biskupami oświadczył, że doszedł "do moralnej pewności", iż zarzuty wobec Groëra "zasadniczo odpowiadają prawdzie" i zażądał przeprosin. Wkrótce potem - trzy lata po wybuchu afery - nuncjatura w Wiedniu rozesłała oświadczenie, w którym arcybiskup prosił "Boga i ludzi o przebaczenie", dodając jednak: "jeśli zawiniłem".
Chory na raka Groër wycofał się do prowincjonalnego klasztoru żeńskiego. Ale polaryzacja w Kościele trwa do dziś: "sprawa Groëra" zadziałała jak katalizator w kraju, gdzie w wielu środowiskach katolickich od lat narastało niezadowolenie. Już w 1995 r. grupa wiernych zaczęła zbierać podpisy pod apelem "My jesteśmy Kościołem"; sygnowało go pół miliona Austriaków. Apel miał "wywołać dialog" o Kościele i zawierał 5 postulatów: większe współdecydowanie wiernych przy obsadzaniu stanowisk kościelnych; swobodę wyboru dla księży, czy chcą żyć w celibacie; zmianę w nastawieniu Kościoła wobec seksualności; równouprawnienie kobiet w dostępie do urzędów, w tym kapłaństwa i "powrót do źródeł Kościoła, czyli do głoszenia Dobrej Nowiny zamiast duszpasterstwa strachu".
Być może trwające do dziś podziały w austriackim Kościele - traktowanym dotąd jako ostoja katolicyzmu w krajach niemieckojęzycznych - dokonałyby się nawet bez sprawy Groëra. Ale wszystko mogło odbyć się inaczej, a Kościół nie musiałby - jak pisał katolicki tygodnik "Die Furche" - "tracić niewinności".
Po śmierci kard. Groëra Jan Paweł II nadesłał na ręce kard. Christopha Schönborna telegram z kondolencjami, a kard. Franz König powiedział dziennikarzom: "nie wykorzystujmy tej śmierci do rozdrapywania starych ran".

Wojciech Pięciak

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl