adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 14 (2804)
6 kwietnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Michał Komar
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


Prasa krajowa

Demokracja społeczna


Demokracja polityczna nie jest jedynym aspektem demokracji. Innymi ważnymi jej elementami są bowiem: faktyczne uczestnictwo jak najszerszych kręgów społeczeństwa w życiu kraju, możliwość awansu społecznego i w miarę wyrównane jego szanse. Przekłada się to na strukturę majątków i dochodów, dostęp do wiedzy, dystans między społecznymi skrajnościami oraz kwestię miejsca grup niżej usytuowanych w hierarchii społecznej - pisze w PRZEGLĄDZIE HUMANISTYCZNYM (5/374) prof. Marcin Kula z Instytutu Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego.
Podczas zaborów na ziemiach polskich postępował, jak w wielu krajach Europy, proces demokratyzacji społecznej - poczynając od emancypacji chłopów i Żydów, zwiększania się liczebności mieszczaństwa, rozbudowy infrastruktury, umożliwiającej zarówno mobilność poziomą i pionową, jak udział w różnorodnych formach życia większej społeczności. Mimo to w niepodległość Polska weszła jako kraj mało, lub tylko "wyspowo", zmodernizowany. Konsekwencją była silna polaryzacja społeczeństwa, dystans wobec mniejszości narodowych i utrzymywanie się wielu elementów formalnie zniesionego systemu stanowego. Ale naturalnie zdarzały się przypadki łamania barier: dzieci wiejskie osiągały sukcesy na Uniwersytecie Jagiellońskim, rolnik doszedł do stanowiska premiera, a prezydentem został człowiek, którego głównym atutem była wiedza i pozycja uniwersytecka.
Okupacja hitlerowska, paradoksalnie, w sensie społecznym zdemokratyzowała kraj: walec zniszczenia wyrównał nierówności. Również wyjście Polski z wojny w zmienionych granicach i nowej strukturze ludnościowej działało w kierunku społecznej demokratyzacji. Praktycznie przestał bowiem istnieć problem mniejszości narodowych i nieraz wielkiej biedy ich członków. Najbiedniejsze tereny przestały należeć do Polski. Wielu bogatych wybrało emigrację. Wielomilionowe migracje kazały ludziom na nowo dorabiać się pozycji społecznej i ekonomicznej.
Nowy ustrój przedstawił demokrację społeczną jako ideał: chciał stworzyć społeczeństwo egalitarystyczne, z możliwościami awansu dla wszystkich. Nie warto przypominać negatywów egalitaryzmu w postaci ograniczenia chęci ludzi do wysiłku, równania w biedzie, ubierania się wszystkich w podobne rzeczy i życia w podobnych mieszkaniach wśród podobnych mebli itd. Nie mówiąc o fizycznej niemożności stworzenia kraju szans wyrównanych dla wszystkich w sytuacji braku pożądanych dóbr i świadczeń oraz - w końcu - o generalnej utopijności komunistycznych ideałów. W praktyce rzekoma równość wyradzała się w parafeudalną kastowość: "Aparat partyjny i państwowy stawał się kastą, mającą dostęp do władzy oraz porównawczo lepszy dostęp do dóbr i przywilejów. Cechy kastowości miały też różnorakie ograniczenia dla nie lubianych grup ludności, a cechy feudalnopodobne - klientarne powiązania rządzących ze swoim zapleczem". Z kolei idea awansu społecznego przybierała zwykle postać promowania nie najlepszych, ale wiernych. Pozycja rodziców wciąż w dużej mierze przesądzała o pozycji dzieci: naturalny mechanizm awansu społecznego przez kształcenie działał kiepsko, funkcjonowały za to punkty za pochodzenie. Największa fala awansu społecznego w PRL była wywołana nie tyle przez działanie mechanizmów ustrojowych, ile przez straty wojenne i konieczność zapełnienia zwolnionych miejsc.
Ruch ,,Solidarności" lat 80. niósł silne akcenty egalitarystyczne. Strajkujący latem 1980 r. w proteście przeciw nierównościom często mieli na uwadze nieuzasadnione przywileje władzy, a nie hipotetyczny ideał równości. Z tego ruchu po 1989 r. wyrósł ustrój lepszy od komunizmu, ale nie mający zalety promowania równości społecznej. Popularne porównywanie pod tym względem PRL i III RP ma o tyle mało sensu, że działa tu mechanizm fałszywej świadomości. Ludzie pamiętają relatywną taniość mieszkań z lepszych okresów komunizmu, a zapominają o trudnościach w ich uzyskaniu. Pamiętają, że wyższe studia były bezpłatne, a zapominają, jak mały procent młodzieży studiował oraz jak wielu rodziców szukało protekcji dla wepchnięcia dziecka na uczelnię. Pamiętają pełne zatrudnienie, a nie zastanawiają się nad rodzącymi się na jego marginesie patologiami.
"Pozostaje jednak faktem, że dziś gigantycznemu bezrobociu towarzyszy coraz większa liczba dobrych samochodów na ulicach. Tymczasem brak uzyskania pewnego (pytanie: jakiego?) stopnia demokracji społecznej może łatwo zagrozić demokracji politycznej - która, mimo wszystkich słabości, została jednak tym razem osiągnięta".
KB


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny