|
„TP”, Nr 14 (2804), 6 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2804/kultura04.php
Prokofiew i Rachmaninow - w rocznicę śmierci (5 marca 1953 i 28 marca 1943)
Opowieść na dwa fortepiany
Tomasz Cyz
1. Początek "II Koncertu" Siergieja Prokofiewa (g-moll, 1913) to impresja
narastająca od uśpienia do agresji. Jedną z kulminacji jest niewątpliwie wirtuozowskie
scherzando pierwszej części, zwieńczone dziką i nastroszoną cadenzą. Ta muzyka
opowiada pewien dramat, a jego temat główny zdaje się ciągle powtarzać - od
niewinnego uspokojenia do gwałtownych zgrzytów, które ówczesna krytyka nazwała
"anarchicznymi" i "futurystycznymi".
Delikatne otwarcie "II Koncertu" Siergieja Rachmaninowa (c-moll, 1901-02)
przygotowuje do tego, by z akordowych cząsteczek fortepianu wyłonił się intensywny i
ciemny motyw. Historia, którą opowiada, nie będzie ani weselsza, ani jaśniejsza od
poprzedniej. Może chwilami jedynie zabłyśnie w niej światło.
Muzyka często zdobywa słuchacza inicjującym dźwiękiem, porywa od pierwszego słyszenia.
Tak działają te dwa "Koncerty", od pierwszej do ostatniej nuty. Podobnie jak
dwa następne, oznaczone numerem trzy: bodaj najpiękniejsze fortepianowe koncerty
XX-wiecznego muzycznego świata.
2. Rachmaninow i Prokofiew spotkali się kilkakrotnie. "W 1915 roku - notuje w
"Autobiografii" Prokofiew - poznałem Rachmaninowa. Był dobrotliwy, wyciągnął
wielką łapę i łaskawie rozmawiał... Gdy grał "V Sonatę" Skriabina,
wszystkie dźwięki niezwykle dokładnie i mocno stały na ziemi... Kiedy przyszedłem później
do pokoju artystów, powiedziałem do niego: "A jednak, Siergieju Wasiliewiczu, grał
pan bardzo dobrze". Rachmaninow uśmiechnął się krzywo: "A pan zapewne myślał,
że będę grać źle?"... Na tym skończyły się dobre stosunki, czemu
przypuszczalnie w niemałym stopniu sprzyjało rozdrażnienie, jakie w Rachmaninowie wywoływała
moja muzyka, której on nie uznawał".
20 listopada 1918 roku Prokofiew wystąpił z recitalem w Aeolian Hall w Nowym Jorku -
obok własnych dzieł grał także utwory Skriabina i preludia obecnego na koncercie
Rachmaninowa. W maju 1928 roku Rachmaninow wysłuchał paryskiej premiery baletu
Prokofiewa "Syn marnotrawny" ("w pierwszym rzędzie krzeseł siedział
Rachmaninow, który pobłażliwie akceptuje numery "Syna"" - zapisał
kompozytor). I jeszcze dwa cytaty. "Rachmaninow z oburzeniem opowiadał, że
Prokofiew dzieli sonaty na po prostu sonaty i sonaty na użytek domowy" (Jerzy
Jaroszewicz); "Rachmaninow zajmuje się przeważnie działalnością koncertową: gra
swoje stare utwory... Jeśli pisze cokolwiek, to w większości są to opracowania cudzego
materiału, na przykład "Wariacje na temat Corellego"" (z
"Autobiografii").
3. Obaj w jakiś dziwny i absolutny niemal sposób kochali swoją ojczyznę, mimo że od
niej uciekali. Prokofiew podróżował od 1914 roku. W Londynie poznał twórcę Baletów
Rosyjskich Diagilewa, w 1918 rok przez Syberię dotarł do Stanów Zjednoczonych, następnie
do Paryża. Do kraju wrócił w 1932 roku, obejmując klasę kompozycji w moskiewskim
konserwatorium; zmarł w Moskwie 5 marca 1953 roku, w dniu śmierci Stalina. Rachmaninow
uciekał przed rewolucją październikową: w 1917 roku przez Sztokholm i Kopenhagę
wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, w latach 1931-39 przebywał głównie w Szwajcarii,
a od wybuchu II wojny zamieszkał na stałe w USA (dochody z koncertów przeznaczał na
pomoc dla rodaków); zmarł na raka
28 marca 1943 roku w Los Angeles.
"Piszę muzykę - mówił w 1941 roku - którą słyszę w środku, która brzmi we
mnie tak naturalnie, jak tylko to możliwe. Jestem kompozytorem rosyjskim i miejsce mojego
urodzenia wpłynęło na mój temperament i spojrzenie". Nostalgia odcisnęła się
na twórczości Rachmaninowa ("utraciwszy ojczyznę, zgubiłem samego siebie" -
pisał). Ojczyzna nie odpłacała podobną miłością, chociażby wtedy, gdy na dwa lata
(1931-33) władze sowieckie zakazały grywania jego dzieł.
Wśród utworów Prokofiewa pisanych po powrocie do kraju znalazły się takie, które służyły
władzy: "Kantata na cześć XX-lecia Rewolucji Październikowej" (do tekstów
Marksa, Lenina i Stalina oraz konstytucji ZSRR), napisana na 60. urodziny Stalina
"Zdrawica" (obwołana sztandarową pozycją socrealizmu). Ale i Prokofiewa nie
ominęły represje: w 1948 roku Związek Kompozytorów Sowieckich skrytykował ogromną część
jego twórczości za "formalizm". Rok wcześniej dekret Rady Najwyższej zabronił
obywatelom sowieckim małżeństw z cudzoziemcami, anulując jednocześnie wcześniej
zawarte. Prokofiew mógł więc ożenić się ze swoją kochanką, rosyjską poetką i tłumaczką
Mirą Mendelson; jego pierwsza żona - śpiewaczka Lina Llubera (jej ojciec był
Hiszpanem, matka - pół Francuzką, pół Rosjanką pochodzenia polskiego) została
aresztowana i skazana na dwudziestoletni pobyt w łagrze. Nigdy już się nie zobaczyli.
4. Prokofiew napisał pięć koncertów fortepianowych, Rachmaninow cztery. Rachmaninow
pierwszy koncert (fis-moll, 1890-91) otwiera fanfarami dętych, kaskadą opadających
oktawami dźwięków fortepianu; pokazuje niezwykłą zdolność pisania lirycznie
intensywnych melodii, przechodzących w dramat (świetna cadenza początkowego
"Vivace"). Melodia Prokofiewa (Des-dur, 1911) zdaje się rosyjska, rozlewna,
namiętna ("Andante assai" z cudowną trzywarstwową strukturą w partii
fortepianu), przecinana niekiedy groteskowym kaprysem. Cała jego muzyka często zresztą
skrzy się od dowcipu, toccatowych igraszek, przekornego humoru - nie tylko w "Miłości
do trzech pomarańczy".
Cudowne jest "Larghetto" z "V Koncertu" Prokofiewa: impresyjne kołysankowe
otwarcie prowadzi do solowych fragmentów, pełnych narastających i dynamicznych napięć,
a arabeskowo mgielne pasaże do jasnego zwieńczenia. Subtelnością onieśmiela
"Adagio sostenuto" z "II Koncertu" Rachmaninowa. "Ta muzyka -
pisał o koncercie monografista Mikołaj Bażanow - nie powstała po to, by usypiać i kołysać,
ale przeciwnie, rozbudzić i poruszyć w duszy człowieka (...) tkwiącą na jej dnie burzę
pragnień, nadziei, gniewu i radości". Ale druga część brzmi właśnie jak
bajkowe marzenie, senne i kojące, choć nie monotonne, bo spod pierwszej warstwy, na tle
zmiennych rytmów, wynurzają się co chwila targane dramatem motywy pojedynczych
instrumentów. Wreszcie "Largo" z "Czwartego" (g-moll, 1926): chłodne
i mroczne w kolorze, a zarazem melancholijne - jakby kompozytor szeroką melodią żegnał
się ostatnim koncertem ze swoim fortepianem.
Interesująca jest historia "IV Koncertu" Prokofiewa. Powstał na zamówienie
austriackiego pianisty Paula Wittgensteina, który podczas I wojny światowej stracił
prawą rękę; koncert jest więc pisany tylko na lewą. "Kiedy posłałem go
Wittgensteinowi - notował w "Autobiografii" kompozytor - ten w odpowiedzi
napisał: "Dziękuję panu za koncert, ale nie rozumiem w nim ani jednej nuty i grać
nie będę". (...) Ja sam nie wyrobiłem sobie o nim zdania: czasami mi się podoba,
czasami nie".
I jeszcze dwa "najpiękniejsze koncerty XX wieku". W "III Koncercie"
Prokofiewa (C-dur, 1917-21), błyskotliwym, swobodnym (cudowne "Andantino" -
temat z pięcioma wariacjami), fortepian często wyłania się z orkiestry, jakby chciał
jedynie odpowiedzieć na jej pytanie; trwają cały czas w symbiozie. O "III
Koncercie" (d-moll, 1909) Rachmaninowa pisał przed trzema laty na łamach
"TP" Stefan Rieger, że jest to "zjawisko nadprzyrodzone, wyjątkowe (...),
zwłaszcza jego pierwsza część; dzieło, którego główny temat - najpiękniejszy
temat świata, melancholijna ballada, tęskna dumka - raz zasłyszany, chodzić już będzie
za nami przez całe życie".
5. Obaj kompozytorzy wypowiadali się również poprzez mniejsze fortepianowe formy -
sonaty, etiudy czy preludia. Jednym z pierwszych ważniejszych dzieł Rachmaninowa było
"Preludium cis-moll" op.3 nr 2 (1892); nostalgiczna nuta, pełna prostoty, kilka
akordów-uderzeń, zarys melodii. Niezwykły jest cykl "Dziesięciu preludiów"
op. 23 (1901-03), zbudowany na kilku akcentach: pierwszym jest świetliste
"Largo" (fis-moll), centrum to dramatycznie niepokojące "Alla
marcia", całość domyka się symetryczną klamrą ("Largo", Ges-dur).
Rozwój muzycznego języka Prokofiewa można obserwować w jego fortepianowych sonatach.
"Pierwsza" (f-moll, 1909) jest jeszcze niemal szkolną wprawką; w
"Drugiej" (d-moll, 1912) uderza ogromny ładunek emocji (wypełnione bólem i
nostalgią "Andante" i rozkoszujące się rytmem końcowe "Vivace").
Zachwyca kontemplacyjnym mrokiem "Czwarta" (c-moll, 1917), szczególnie w środkowym
"Andante assai": pięknym żałobnym marszu. Wreszcie jednoimienne "Siódma"
(B-dur, 1942) i "Ósma" (B-dur, 1944), pisane w czasie wojny, pełne tragizmu i
gorzkich przeczuć; jak choćby w "Andante coloroso" pierwszej z nich, gdzie
nuta liryzmu przeplata się z posępną kakofonią rytmu i skrajnymi barwami.
6. Prokofiew i Rachmaninow byli także świetnymi pianistami, być może ostatnimi
kompozytorami i instrumentalnymi wirtuozami jednocześnie - na wzór romantyczny. Dlatego
też pewnie mówi się o nich jako o kontynuatorach muzyki poprzedniego wieku, a nie współtwórcach
XX-wiecznego przełomu.
Interpretacje Rachmaninowa były surowe (może w kontraście do ciepłej osobowości, jaką
prezentował wobec bliskich, choć wobec obcych był bardzo nieufny). Cechowała je
precyzja, bezgraniczne poczucie rytmu, energia, swoboda, częste rubato, dramatyzm.
"Jego wykonanie zawsze jest twórcze, jak gdyby to działo się pierwszy raz" -
notował kompozytor i muzykolog Medtner. "Jego technika jest druzgocąca, nie zna żadnych
granic. Dynamika - natarczywa, dźwięk - potężny. Rytm jakby stalowy, wybijany z nieugiętą
równomiernością i akcentowaniem jednych epizodów, podczas gdy w innych zadziwiał
drastycznością i zdawałoby się "swobodą", ale była to "swoboda"
zgiętej, stalowej sprężyny" - zauważył inny muzykolog i pianista Kogan.
Rieger pisze jeszcze o niezwykłej czystości, szlachetności tonu, swoistym
arystokratyzmie. "Wszystko jest trzymane w ryzach i utemperowane. (...) swoje własne
kompozycje grał w sposób znacznie bardziej powściągliwy niż większość jego następców.
(...) był do szpiku kości romantykiem, w każdym jego geście jest potężny ładunek
emocji - lecz nad wszystkim nieustannie góruje intelekt, wybitnie analityczny umysł".
Analityczny także dlatego, że dla Rachmaninowa najważniejszy w dziele był magiczny
punkt kulminacyjny, ku któremu wszystko powinno zmierzać ("może być na końcu lub
środku, głośny bądź delikatny; ale wykonawca musi wiedzieć, jak osiągnąć go z
absolutną precyzją i kalkulacją, ponieważ jeśli zostanie pominięty, cały konstrukt
runie" - notował).
A Prokofiew? We wspomnieniach przeczytamy, że grał z niezwykłą łatwością, może
nawet gracją, elegancko; jego interpretacje były żywiołowe, impulsywne. "Zachwycał
publiczność świeżością, energią, jaskrawością i integralnością. Rytm był wyraźny,
dźwięk sprężysty, elastyczny i pełny, fraza - czysta i świetnie ukształtowana,
akcent - ostry. (...) rozwijał każdą myśl z maksimum ekspresji. Grał z dziecięcą
naiwnością i niewinnością, czysto, poetycko" - pisał Yakov Milstein. Po jednym z
amerykańskich tourneé Prokofiewa krytyka rozprawiała o "stalowych palcach,
stalowych kiściach, bicepsach i tricepsach", a sam Prokofiew zapisał w
"Autobiografii" śmieszne wspomnienie: "w hotelu windziarz-Murzyn dotknąwszy
mojego ramienia powiedział nie bez szacunku: "stalowe muskuły"..., zaliczając
mnie widocznie do bokserów".
Jeszcze Światosław Richter: "Miałem 12 lat. (...) Jego oczy nie zmieniły swojej
ekspresji, wpatrzone prosto naprzód. Twarz również. Wreszcie zagrał. Pamiętam, że byłem
pod wrażeniem jego wygładzonego sposobu". Wygładzenie płynęło może ze ścisłej
analizy, bo przecież Prokofiew był zamiłowanym szachistą, o czym wspomina szachowy
arcymistrz Michał Botwinnik. W jednym z tekstów przyrównał możliwość tworzenia
melodii do ilości kombinacji szachowego otwarcia.
7. Wyobraźmy sobie pewne spotkanie. Filharmonijna sala wypełniona tłumem ludzi.
Najpierw... Rachmaninow gra "II Koncert fortepianowy" Prokofiewa: surowo,
ascetycznie, z zabijającą precyzją i z siłą, która w dzikiej cadenzy pierwszej części
rozsadza niemal ściany, a wielkie łapska pianisty prawie niszczą klawiaturę. Ale
"Intermezzo (Andantino moderato)" jest tak pulsujące i nasycone, że na
schodach prowadzących z garderoby na scenę ukazuje się... Prokofiew, który na chwilę
pozostawia szachownicę, zadziwiony nieznaną wcześniej siłą i ciężkością tego, co
napisał. Po przerwie jego nie mniej silne ręce rozpoczynają "II Koncert"
Rachmaninowa. Wyraziście, klarownie i lekko, oddając całą złożoną strukturę dzieła.
Gdy przechodzi do "Adagio sostenuto", Rachmaninow staje z boku sceny, zdumiony
pokładem uczucia, które wlane w te nuty, wydają mu się niemal jego własne, idealne.
Wreszcie na bis usiedli naprzeciw siebie przy dwóch fortepianach. Najpierw
"Preludium cis-moll", grane osobno, każdy w swoim tempie. Dalej, niemal jak w
transie, "Andante assai" z "IV Sonaty". Publiczność wychodzi,
orkiestra pozostawia swoje instrumenty. Pozostają sami, dla siebie. Grają, wyczuwając
co i jak, bez zadawania pytania: dlaczego. Bo przecież "tworzyć muzykę to taka
sama paląca potrzeba jak oddychać czy jeść" (Rachmaninow)...
SIERGIEJ WASILIEWICZ RACHMANINOW
ur. 1 IV 1873 w Siemionowce k. Nowogrodu, zm. 28 III 1943 w Beverly Hills, kompozytor,
pianista i dyrygent, studiował w konserwatoriach w Petersburgu i Moskwie. Autor m.in.
oper "Aleko" (1893), "Skąpy rycerz" (1906), "Francesca da
Rimini" (1906); trzech symfonii, poematu symfonicznego "Wyspa umarłych"
według obrazu Böcklina; "Rapsodii na temat Paganiniego" na fortepian i
orkiestrę (1934), "Trio člčgique d-moll" (1893, pamięci Czajkowskiego),
"Sonaty wiolonczelowej g-moll" (1901), kantaty "Wiosna" na baryton, chór
i orkiestrę (1902); licznych pieśni i romansów.
SERGIEJ SERGIEJEWICZ PROKOFIEW
ur. 23 IV 1891 w Soncowce, zm. 5 III 1953 w Moskwie, kompozytor i pianista, uczeń
Rimskiego-Korsakowa (kompozycja) i Jesipowej (fortepian). Autor m.in. oper
"Magdalena" (1913), "Miłość do trzech pomarańczy" (1919),
"Gracz" (1927), "Ognisty anioł" (1927), "Siemion Kotko"
(1939), "Wojna i pokój" (1941-42), "Opowieść o prawdziwym człowieku"
(1948); baletów "Błazen" (1920), "Romeo i Julia" (1936),
"Kopciuszek" (1944), "Bajka o kamiennym kwiatku" (1950); dwóch
koncertów skrzypcowych, "Koncertu wiolonczelowego" (1951), poematów
orkiestrowych "Sny" (1910), "Suita scytyjska" (1914), "Uwertura
hebrajska" (1919); baśni symfonicznej "Piotruś i wilk"; siedmiu symfonii,
dwóch kwartetów smyczkowych, pieśni do słów Balmonta (1909-11), Andersena (1914),
Achmatowej (1916); kantat "Ich siedmiu" (1917-18), "Aleksander Newski"
(1938-39), "Zimowe ognisko" (1949) oraz muzyki do filmów Eisensteina
("Aleksander Newski", "Iwan Groźny").
© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl
|