dotb.gif

„TP”, Nr 14 (2804), 6 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2804/kraj03.php

Sprawa księgarni Antyk


Z nadzieją - mimo wszystko


Relację pani Zuzanny Radzik ("TP" nr 13/2003) przeczytaliśmy ze smutkiem, choć bez zaskoczenia. Nie pierwszy raz dowiadujemy się o bezskutecznych próbach usunięcia poza obręb instytucji kościelnych kolportażu wydawnictw nacjonalistycznych i antysemickich. Jeśli w tej relacji jest coś wyjątkowego, to przede wszystkim budząca uznanie konsekwencja działań autorki, nie zrażającej się upokorzeniami i niepowodzeniami.

O wydawnictwie i księgarni Antyk pana Marcina Dybowskiego (ogłaszającej się jako "Wysyłkowa Księgarnia Katolicka i Konserwatywna", to znów jako Księgarnia Patriotyczna) i o wydawanych przez nią lub tylko rozprowadzanych książkach i czasopismach wiadomo dostatecznie wiele. W jej katalogach wydawniczych i handlowych obok pozycji poważnych i wartościowych rzucają się w oczy książki kreujące obsesyjną wizję świata: wizję, wedle której wszystkie historyczne niepowodzenia chrześcijaństwa, Europy i Polski były i są skutkiem intryg Żydów, masonów, liberałów lub reformatorów Kościoła. Wizję taką podziela jakaś część naszego społeczeństwa i dopóki tak jest, dopóty będzie się zapewne utrzymywał popyt na literaturę dostarczającą prostych - by nie rzec: prostackich - wyjaśnień trudnych i zawiłych zagadnień współczesnego świata, wyjaśnień odwołujących się do mrocznych pokładów ludzkich lęków, urazów, podejrzeń i archaicznych przesądów. Jeżeli parafia albo kuria diecezjalna przyjmuje taką literaturę i obrót nią pod swój dach, to albo dlatego, że ją lubi i ceni, albo dlatego, że uważa ją za nieszkodliwą. W pierwszym przypadku sprawa wydaje się jasna: część duchowieństwa została uformowana w kulturze skostniałych stereotypów i pozostaje do dziś pod jej wpływem. Nie do nas należy orzekanie, czy taka wersja politycznego katolicyzmu sprzed wieku jest zgodna z nauczaniem Soboru i Papieża. W drugim przypadku jest naszą powinnością spierać się i przekonywać, że agresywny nacjonalizm i antysemityzm nie są poglądami, które zasługują na to, aby je na równych prawach dopuszczać do normalnego obiegu opinii. Są to raczej toksyny, które ogłupiają ludzi, degradują naszą kulturę umysłową (nie mówiąc o politycznej) i zatruwają moralne środowisko życia publicznego. Polska konstytucja i ustawy odmówiły ochrony prawnej słowom niosącym nienawiść i pogardę i w tym też kierunku zmierza orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Nie łudzimy się jednak, że uprzedzenia i obsesje antyżydowskie, godzące dziś często nie wiadomo w kogo, dadzą się łatwo wykorzenić. Zbyt wielu ludzi, niestety także młodych, na fundamencie takich mitów i fobii buduje swój światopogląd, poddając się dobrowolnemu samozatruciu. Czeka nas na tym polu praca wymagająca cierpliwości, praca na lata. Ale o jedno należy dbać już dzisiaj: o to mianowicie, aby siewcy i kolporterzy przekonań nienawistnych czuli się zawstydzeni, ilekroć swoje posłanie próbują głosić publicznie. Powinni zawsze napotykać odpór ludzi i instytucji dobrej woli i czystego serca. Stowarzyszenie "Otwarta Rzeczpospolita" wspiera dążenia ludzi zamalowujących ordynarne i antysemickie napisy na murach Łodzi. Kłania się z uznaniem redaktorom parafialnego pisma "Bez Tytułu" w Rudzie Śląskiej, które dało otwarty wyraz zażenowaniu po odczycie notorycznie antysemickiego autora. Obserwujemy z radością coraz liczniejsze spontaniczne, rozproszone inicjatywy wspaniałych ludzi w całym kraju, którzy przywracają zatartą pamięć historyczną swoich miast i okolic, restaurują pamiątki pozostałe po wysiedlonych lub wymordowanych narodowych mniejszościach, starają się tworzyć w Polsce klimat zbliżenia narodów, kultur i wyznań. Śledzimy z uwagą postęp w programach i podręcznikach szkolnych, traktujących zawiłe sprawy konfliktów narodowościowych i wyznaniowych w naszej historii z rosnącą wrażliwością i zrozumieniem splątanych racji. Radość i sympatię budzą wszelkie przejawy troski o to, aby Polska stawała się krajem, w którym szanuje się ludzką godność i tożsamość i w którym przyjaźnie wita się każdego przychodnia i gościa przybywającego z dobrymi zamiarami. Na przekór licznym rozczarowaniom nie przestajemy ufać, że w tej pracy ludzie pojednania i nadziei, tacy ludzie jak Zuzanna Radzik, będą w dygnitarzach Kościoła znajdowali sojuszników, a w jego strukturach oparcie. Do ufności takiej upoważniają oficjalne dokumenty Kościoła, publiczne gesty i modlitwy Jana Pawła II, które w końcu przecież nie mogą pozostać bez wpływu na praktyki duchownych i umysły wiernych. Maciej Geller jest prezesem zarządu, a Jerzy Jedlicki przewodniczącym Rady Programowej Stowarzyszenia Przeciw Antysemityzmowi i Ksenofobii "Otwarta Rzeczpospolita".



Księgarnia Patriotyczna Antyk działa w podziemiach kościoła Wszystkich Świętych od kilku lat. Założył ją Marcin Dybowski, prawicowy polityk, wydawca i przedsiębiorca, który w roku 1997 bezskutecznie kandydował na senatora Warszawy przeciwko wspólnym kandydatom obozu posierpniowego. "Cyklem książek prof. Feliksa Konecznego, wznowieniami encyklik przeciwko masonerii, modernistom i liberalizmowi oraz książkami o treści patriotycznej staje do walki w obronie polskiej tradycji, cywilizacji łacińskiej i Kościoła katolickiego" - czytamy o działalności wydawniczej Dybowskiego na jego stronie internetowej. W ofercie księgarni Antyk można znaleźć książki antysemickie i szkalujące hierarchów polskiego Kościoła, a także reprinty wydanictw przedwojennych, w tym osławionych "Protokołów mędrców Syjonu". Redakcja "TP" jest w posiadaniu obszernego wyboru z publikacji dostępnych w księgarni; prezentowanie ich na naszych łamach w postaci obszerniejszej niż ta sprzed tygodnia uważamy jednak za bezcelowe. Przed tygodniem postawiliśmy problem funkcjonowania księgarni w podziemiach katolickiej świątyni. Zuzanna Radzik, 19-letnia studentka teologii, opisała swoje wielomiesięczne starania, mające na celu uświadomienie osobom odpowiedzialnym za funkcjonowanie warszawskiej Kurii Metropolitalnej, że - jak pisała - "coś tak niezgodnego z Ewangelią nie może się ostać w Kościele". "Że ta lokalizacja jest powodem zgorszenia, że rzuca cień na dobre imię Kościoła, że podważa wiarygodność katolików w dialogu z judaizmem - dowodzić nie trzeba - pisał ks. Adam Boniecki. - Nasuwa się też pytanie, czy z podobną delikatnością i tolerancją byłby traktowany podnajemca, gdyby np. rozpoczął sprzedaż materiałów pornograficznych?" Redakcja "TP" nie była pierwszą, która poruszyła ten problem - o księgarni Antyk pisała jesienią 2002 "Rzeczpospolita" (po jej publikacji śledztwo w sprawie naruszenia artykułów 256 i 257 kk, czyli publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych lub wyznaniowych i publicznego znieważania z tych samych powodów, podjęła warszawska prokuratura), a w styczniu 2002 Katolicka Agencja Informacyjna; wspominały o niej również "Gazeta Wyborcza" i "Więź". Nie będzie też zapewne ostatnią. Na razie bowiem nic nie wskazuje na to, że problem może zostać rozwiązany. Mimo starań, nie udało się nam dowiedzieć, jakie jest stanowisko warszawskiej Kurii w tej sprawie. Jej kanclerz, ks. Grzegorz Kalwarczyk wyraził jedynie zdziwienie, że nie mamy w Krakowie poważniejszych problemów. MO

Tekst Zuzanny Radzik" "Piwnice wciąż gniją" można znaleźć na naszej stronie internetowej.


Listy o sprawie księgarni Antyk

Jaskinia zbójców

Przeczytałem tekst Zuzanny Radzik "Piwnice wciąż gniją" ("TP" nr 13/2003). Coraz trudniej się dziwić i tolerować. Boli nie to, że jakaś parafia i jakiś proboszcz w środku stolicy Polski z jednej strony głosi Ewangelię i dziesięć przykazań Boga, a z drugiej czerpie zyski ze sprzedaży "fałszywych świadectw" i szerzenia nienawiści. To gorszące, ale cóż, niemądry ksiądz czy biskup mogą się zdarzyć w każdym Kościele zrzeszającym miliony wiernych. Boli reakcja hierarchii - nieadekwatna do sytuacji, jakby bagatelizująca grzech. W imię czego? Ochrony dobrego imienia Kościoła? Przecież taka tolerancja dla grzechu (można odnieść wrażenie, że aprobata) jest gorsza niż on sam. To również przejaw pychy, hipokryzji i lekceważenie protestu wiernych. Czy zapomniano już o napomnieniach Mesjasza i proroków: "Biada światu z powodu zgorszeń!" (Mt 18, 7), "Mój dom ma być domem modlitwy, a wy go czynicie jaskinią zbójców" (Iz 56, 7; Jr 7, 11)? Jestem całym sercem z młodą studentką teologii, Zuzanną. Mam nadzieję, że nie utraci wiary. Wiary także w to, że nasz Kościół nie był i nie jest Kościołem tego czy innego biskupa, ale Kościołem Biednego Chrystusa. Mam nadzieję, że poczucie bezsilności nie odbierze jej poczucia racji - "Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni" (Mt 5, 6). Modlitwa za Kościół w Polsce, Prymasa, biskupów i nas wszystkich grzesznych jest, jak widać, zawsze potrzebna. Wielkie dzięki redakcji "TP" za publikację. Natomiast kościół Wszystkich Świętych omijajmy duuuużym łukiem do czasu, aż w jego piwnicach przestanie brzydko pachnieć.

ANDRZEJ KOŻUCHOWSKI
(Warszawa)

Doświadczenia opisane przez Zuzannę Radzik są na tyle gorzkie, że wypada podziwiać spokój, z jakim młoda autorka relacjonuje fakty oraz powściągliwość w formułowaniu komentarzy. Artykuł jest przejmującą skargą "czującego wespół z Kościołem" i z tego właśnie powodu dotkliwie zranionego serca. Historia bezskutecznych starań harcerki o usunięcie z podziemi Świątyni księgarni z antysemickimi wydawnictwami ukazuje nie tylko wciąż powracające kłopoty z recepcją stanowiska Magisterium w kwestii relacji chrześcijańsko-żydowskich, lecz również niedostatek ducha Ewangelii w stosunkach wewnątrzkościelnych. Zresztą w sposobie potraktowania przez kurialnych urzędników pełnej dobrych intencji dziewczyny zabrakło w pewnym momencie także elementarnej kultury... Narzuca się pytanie, czy tolerując pomiatanie człowiekiem we własnych szeregach, mamy moralne prawo pouczać świat o godności osoby ludzkiej? Przede wszystkim jednak chciałoby się znaleźć jakieś słowa otuchy dla świeżo upieczonej adeptki teologii, którą - podobnie jak niegdyś Psalmistę - spotkały ze strony współwyznawców przykrości, jakich oczekiwalibyśmy raczej od wrogów wiary (por. Ps 55, 13-15). Dzieje chrześcijaństwa znają przypadki długich nieraz zmagań o uznanie w Kościele tej czy owej prawdy i wiele zawdzięczają umiejącym "ufać wbrew nadziei" (por. Rz 4, 18) oraz "dopełniającym braki udręk Chrystusa dla dobra Jego ciała" (Kol 1, 24). Pani Zuzanno, wierzę, że Pani wysiłki i trudne przejścia wbrew pozorom nie poszły na marne. Proszę przyjąć najserdeczniejsze pozdrowienia.

MAREK KITA
(Kraków)

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl