dotb.gif

„TP”, Nr 14 (2803), 6 kwietnia> 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2804/felhennel.php



Sobota 22 marca

Ewa Szumańska


Zimne, słoneczne przedpołudnie. W CNN i innych programach informacyjnych zamazane zdjęcia Bagdadu ze światłami rozrywających się pocisków, nakładające się na siebie głosy komentatorów, w dole ekranu biegną wstążeczki najświeższych wiadomości. Wszystko niejasne, chaotyczne, pełne jakiegoś wielkiego nieszczęścia. W parę sekund później mały ruch pilotem i jesteśmy w Planicy. Entuzjazm po skoku Małysza, jego cudowny, spokojny lot w zaśnieżonym krajobrazie, powiewające chorągiewki, szczęśliwe, zrelaksowane twarze.

Świat zawsze był taki - popękany na setki i tysiące mikroświatów, z których każdy żył własnymi sprawami, wydarzeniami, własnym rytmem. Ale dopiero teraz, w dobie mediów elektronicznych, zdajemy sobie sprawę z przerażającej równoczesności. Obnażyła się nieczułość świata popękanego na osobne kawałki. Coraz więcej o nim wiemy - rozumiemy z niego coraz mniej.


Pejzaż

W cieniu wojny i paru innych ważnych spraw odbywają się przesłuchania komisji śledczej, które mają szansę stać się najdłuższym polskim serialem. Niektórzy widzowie już się nim trochę zmęczyli i oglądają go wyrywkowo, w parominutowych migawkach - inni wciągnęli się i obserwują go coraz uważniej. Jedni i drudzy zaczynają się orientować, że dzieje się tam coś ważnego.

Zarówno przesłuchujący, jak i - przede wszystkim - przesłuchiwani chcą w tym serialu zabłysnąć i stać się w nim protagonistami. Czy to przez płomienne tyrady, manifestacyjną powściągliwość, czy oświadczenia prowokacyjnie odczytywane z kartek. Z ich aktywności wyłania się pewien pejzaż, klimat, ogólna panorama. Widać grupę ludzi, która ma się dobrze niezależnie od ogólnej sytuacji. Widać jej arogancję, butę, pewność siebie i poczucie pełnej bezkarności. Stopniowo odsłaniają się też jej źródła; różne układy, powiązania, świadomość, że ma się potężne zaplecze, które zawsze stanie murem i osłoni, że naszej pseudodemokracji można użyć tak, jak kiedyś używało się służb specjalnych.

Jeżeli nawet ten serial nigdy nie będzie miał pointy, powie nam chyba więcej o stanie współczesnej Polski niż badania socjologów.


W parku

Zauważyłam dziwną rzecz. W parku - wciąż jeszcze czarnym i gołym po długiej, dręczącej zimie - jest wyjątkowo cicho. Nie ma tej ledwie słyszalnej podszewki ptasiego świergotu, która zaczyna się nieśmiało budzić.

Odzywają się za to co jakiś czas pojedyncze głosy ptaków, bardzo głośne, bardzo krótkie, niespokojne, dramatyczne. Może jest to - pełne skrajnej irytacji - ptasie dopominanie się o wiosnę, a może w dramatycznych czasach - wszystko wydaje się dramatyczne?

© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl