|
„TP”, Nr 14 (2804), 6 kwietnia 2003, http://www.tygodnik.com.pl/tp/2804/felkrol.php
Osłabienie wiosenne
Michał Komar
Przyszła wiosna, a z nią osłabienie wiosenne, które w moim przypadku objawia się
dramatycznym, bolesnym i poniżającym brakiem myśli. Niby coś jakby świtało mi w głowie,
ale po chwili widać, że to złuda, bo owszem, świta, ale głupota jakaś obejrzana w
telewizji czy też przeczytana w gazecie, czyli że wcale nie świta, tylko na odwrót: to
jakiś poseł napił się jabcoka i pobił do krwi innego posła, a także go obrzygał,
to inny poseł-abstynent wyprowadził pieniądze z banku, jeszcze inny poseł złożył fałszywe
zeznania, znowuż posłanka jedna, moiściewy, ani chybi podrabiała podpisy, nic nowego,
normalka, jak to zazwyczaj bywa w środowisku kryminogennym, co nie budzi we mnie
zdziwienia, skoro zaś nie budzi zdziwienia, to i nie rodzi myśli. W tej sytuacji (w
braku myśli własnych) postanowiłem podążyć tokiem rozumowania kogoś, kto myśli
wytwarza, posiada i gotów się nimi podzielić dla oświecenia publiczności.
Chodzę sobie bezmyślnie, rozglądam się, aż tu nagle! patrzę i oczom nie wierzę:
profesor Jan Winiecki w artykule pt. "Gorący balon" ("Wprost" nr 13)
zachęca, by podążyć za jego tokiem rozumowania, a nawet myśli, że tacy jak ja już
podążyli - pisząc: "Myślę, że czytelnicy podążają za moim tokiem
rozumowania".
Tok, którym podąża rozumowanie prof. Winieckiego, wiąże się z propozycją zmiany
ordynacji wyborczej i wprowadzenia systemu okręgów jednomandatowych. Ujmując rzecz dokładniej:
profesor Winiecki w części pierwszej artykułu demaskuje nosicieli tej propozycji, następnie
poddaje ją szyderczej refutacji, na koniec zaś - krzyknąwszy: nie tędy droga! -
ukazuje właściwe rozwiązanie problemu.
Jeśli idzie o część pierwszą, to profesor Winiecki stwierdza, że zamysł
wprowadzenia okręgów jednomandantowych jest dziełem monomaniaków, a więc - by odwołać
się do definicji słownikowej - osób dotkniętych chorobliwym opanowaniem umysłu przez
jedną myśl.
W części drugiej profesor Winiecki z ogromną swadą dowodzi, że wprowadzenie zmiany
jest pozbawione sensu, ponieważ "jednomandatowe okręgi nie zapobiegną wypadkom
ewidentnego szantażu, korupcji politycznej i majątkowej, co wyraźnie wskazuje na przykład
kazus Kluski", oraz że zmian nie da się wprowadzić z przyczyn zasadniczych, a
mianowicie z przyczyn dziejowych. Nie mogąc pojąć zarysowanego przez profesora
Winieckiego związku między kazusem Kluski a ordynacją wyborczą, zwróciłem swój
bezmyślny umysł ku przyczynom zasadniczym. Idzie o to, że okręgi jednomandatowe zrodziły
się w krajach anglojęzycznych, a ponieważ wprowadzenie ich w Polsce nie ma sensu, to
profesor Winiecki ironicznie proponuje monomaniakom "wprowadzenie w Polsce jako języka
urzędowego języka angielskiego". To silny argument, by przypomnieć, że od chwili
objęcia stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich przez prof. Zolla pracowników urzędu
R.P.O. bezlitośnie zmuszono do posługiwania się językiem szwedzkim, ponieważ
instytucja ombudsmana wywodzi się ze Szwecji. By wzmocnić swą ironię, profesor
Winiecki proponuje, by "retroaktywnie wprowadzić do obowiązującego w Polsce
ustawodawstwa Wielka Kartę Wolności (...) jak również wiele innych praw",
anglosaskich, rzecz jasna. Tu mój bezmyślny umysł popadł w tarapaty, bo retroaktywnie
znaczy tyle, co "z mocą wsteczną", zaś profesor Winiecki, przecież zwolennik
wolności, chyba by nie chciał zastąpić współczesnych nam swobód konstytucyjnych
nader ograniczonymi gwarancjami Wielkiej Karty.
Jeśli idzie o właściwe rozwiązanie problemu, to profesor Winiecki - tędy droga! tędy
droga! - trafnie proponuje ograniczenie wpływu polityków na "decyzje dotyczące własności,
kontraktów na dostawy i usługi dla instytucji i przedsiębiorstw państwowych, koncesji
itp.", postuluje "prywatyzację wszelkiej własności produkcyjnej państwa"
oraz likwidację "koncesji na rozmaite działania gospodarcze".
Uczyniwszy to, profesor Winiecki dodaje, że przeprowadzenie takich reform jest całkowicie,
zgoła absolutnie niemożliwe, ponieważ "w Polsce - kraju, w którym wielu (a może
nawet większość) ludzi ma w głowach wielki galimatias (...), w którym ponad 40%
ankietowanych deklaruje zaufanie do Leppera, w którym "czy się stoi, czy się leży,
wszystko się należy" - rozum jest artykułem deficytowym", wprowadzenie zaś
okręgów jednomandatowych "przyniosłoby druzgocące zwycięstwo bolszewikom z
jednej i drugiej strony sceny politycznej...".
Z innych oryginalnych, niepowtarzalnych i z pewnością nie monomaniakalnych propozycji
profesora Winieckiego - które jego zdaniem są słuszne i jednocześnie niewykonalne -
wynotowałem (1) wzmocnienie niezależnych od państwa mediów prywatnych, (2) okiełznanie
niesprawnej, bezkarnej i skorumpowanej biurokracji, (3) nowelizację kodeksu postępowania
administracyjnego, (4) przyjęcie zarówno przez policję, jak i wymiar sprawiedliwości
zasady "zero tolerancji", następnie zaś dotknięty wiosennym osłabieniem umysłowym
zagapiłem się w niebo.
O, balon!
© 2003 Tygodnik Powszechny. Kontakt: redakcja@tygodnik.com.pl
|