adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 14 (2804)
6 kwietnia 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Michał Komar
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

FILM W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz


Osłabienie wiosenne

Michał Komar


Przyszła wiosna, a z nią osłabienie wiosenne, które w moim przypadku objawia się dramatycznym, bolesnym i poniżającym brakiem myśli. Niby coś jakby świtało mi w głowie, ale po chwili widać, że to złuda, bo owszem, świta, ale głupota jakaś obejrzana w telewizji czy też przeczytana w gazecie, czyli że wcale nie świta, tylko na odwrót: to jakiś poseł napił się jabcoka i pobił do krwi innego posła, a także go obrzygał, to inny poseł-abstynent wyprowadził pieniądze z banku, jeszcze inny poseł złożył fałszywe zeznania, znowuż posłanka jedna, moiściewy, ani chybi podrabiała podpisy, nic nowego, normalka, jak to zazwyczaj bywa w środowisku kryminogennym, co nie budzi we mnie zdziwienia, skoro zaś nie budzi zdziwienia, to i nie rodzi myśli. W tej sytuacji (w braku myśli własnych) postanowiłem podążyć tokiem rozumowania kogoś, kto myśli wytwarza, posiada i gotów się nimi podzielić dla oświecenia publiczności.

Chodzę sobie bezmyślnie, rozglądam się, aż tu nagle! patrzę i oczom nie wierzę: profesor Jan Winiecki w artykule pt. "Gorący balon" ("Wprost" nr 13) zachęca, by podążyć za jego tokiem rozumowania, a nawet myśli, że tacy jak ja już podążyli - pisząc: "Myślę, że czytelnicy podążają za moim tokiem rozumowania".

Tok, którym podąża rozumowanie prof. Winieckiego, wiąże się z propozycją zmiany ordynacji wyborczej i wprowadzenia systemu okręgów jednomandatowych. Ujmując rzecz dokładniej: profesor Winiecki w części pierwszej artykułu demaskuje nosicieli tej propozycji, następnie poddaje ją szyderczej refutacji, na koniec zaś - krzyknąwszy: nie tędy droga! - ukazuje właściwe rozwiązanie problemu.

Jeśli idzie o część pierwszą, to profesor Winiecki stwierdza, że zamysł wprowadzenia okręgów jednomandantowych jest dziełem monomaniaków, a więc - by odwołać się do definicji słownikowej - osób dotkniętych chorobliwym opanowaniem umysłu przez jedną myśl.

W części drugiej profesor Winiecki z ogromną swadą dowodzi, że wprowadzenie zmiany jest pozbawione sensu, ponieważ "jednomandatowe okręgi nie zapobiegną wypadkom ewidentnego szantażu, korupcji politycznej i majątkowej, co wyraźnie wskazuje na przykład kazus Kluski", oraz że zmian nie da się wprowadzić z przyczyn zasadniczych, a mianowicie z przyczyn dziejowych. Nie mogąc pojąć zarysowanego przez profesora Winieckiego związku między kazusem Kluski a ordynacją wyborczą, zwróciłem swój bezmyślny umysł ku przyczynom zasadniczym. Idzie o to, że okręgi jednomandatowe zrodziły się w krajach anglojęzycznych, a ponieważ wprowadzenie ich w Polsce nie ma sensu, to profesor Winiecki ironicznie proponuje monomaniakom "wprowadzenie w Polsce jako języka urzędowego języka angielskiego". To silny argument, by przypomnieć, że od chwili objęcia stanowiska Rzecznika Praw Obywatelskich przez prof. Zolla pracowników urzędu R.P.O. bezlitośnie zmuszono do posługiwania się językiem szwedzkim, ponieważ instytucja ombudsmana wywodzi się ze Szwecji. By wzmocnić swą ironię, profesor Winiecki proponuje, by "retroaktywnie wprowadzić do obowiązującego w Polsce ustawodawstwa Wielka Kartę Wolności (...) jak również wiele innych praw", anglosaskich, rzecz jasna. Tu mój bezmyślny umysł popadł w tarapaty, bo retroaktywnie znaczy tyle, co "z mocą wsteczną", zaś profesor Winiecki, przecież zwolennik wolności, chyba by nie chciał zastąpić współczesnych nam swobód konstytucyjnych nader ograniczonymi gwarancjami Wielkiej Karty.

Jeśli idzie o właściwe rozwiązanie problemu, to profesor Winiecki - tędy droga! tędy droga! - trafnie proponuje ograniczenie wpływu polityków na "decyzje dotyczące własności, kontraktów na dostawy i usługi dla instytucji i przedsiębiorstw państwowych, koncesji itp.", postuluje "prywatyzację wszelkiej własności produkcyjnej państwa" oraz likwidację "koncesji na rozmaite działania gospodarcze".

Uczyniwszy to, profesor Winiecki dodaje, że przeprowadzenie takich reform jest całkowicie, zgoła absolutnie niemożliwe, ponieważ "w Polsce - kraju, w którym wielu (a może nawet większość) ludzi ma w głowach wielki galimatias (...), w którym ponad 40% ankietowanych deklaruje zaufanie do Leppera, w którym "czy się stoi, czy się leży, wszystko się należy" - rozum jest artykułem deficytowym", wprowadzenie zaś okręgów jednomandatowych "przyniosłoby druzgocące zwycięstwo bolszewikom z jednej i drugiej strony sceny politycznej...".

Z innych oryginalnych, niepowtarzalnych i z pewnością nie monomaniakalnych propozycji profesora Winieckiego - które jego zdaniem są słuszne i jednocześnie niewykonalne - wynotowałem (1) wzmocnienie niezależnych od państwa mediów prywatnych, (2) okiełznanie niesprawnej, bezkarnej i skorumpowanej biurokracji, (3) nowelizację kodeksu postępowania administracyjnego, (4) przyjęcie zarówno przez policję, jak i wymiar sprawiedliwości zasady "zero tolerancji", następnie zaś dotknięty wiosennym osłabieniem umysłowym zagapiłem się w niebo.

O, balon!


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny