adres: ul. Wiślna 12, 31-007 Kraków
tel: (0-12) 422 25 18, 422 23 11
fax: (0-12) 421-67-31
e-mail: redakcja@tygodnik.com.pl
REDAKCJA ARCHIWUM PROMOCJA REKLAMA PRENUMERATA
 
Główna strona

Nowy numer
NR 13 (2803)
30 marca 2003


  Spis treści
  Komentarze
  Obraz tygodnia
  Kronika religijna
  Liturgiczne czytania
  tygodnia

  Medytacja biblijna
  ks. Mieczysław Maliński
  Kobiety w Biblii
  Przegląd prasy krajowej
  Przeglad prasy
  zagranicznej
  Notatki
  Wśród książek
  Z płyty na płytę
  Listy
FELIETONY
  Józefa Hennelowa
  Małgorzata Musierowicz
  Ewa Szumańska
  Andrzej Dobosz
  Marcin Król
  Jacek Podsiadło
  Michał Komar
  Stanisław Lem

  Tematy miesiąca

DODATKI TEMATYCZNE

UNIA DLA CIEBIE

KSIĄŻKI W TYGODNIKU

APOKRYF

KONTRAPUNKT


To jest strona archiwalna.

Aktualna strona internetowa "Tygodnika Powszechnego" znajduje się pod adresem www.TygodnikPowszechny.pl

Projekt, wykonanie, obsługa:
Verbanet
Wersja do druku
Napisz komentarz

Internetowe rekolekcje wielkopostne (4)


Dwa oblicza zazdrości

Bogdan Leśniak SJ


Tegoroczne rekolekcje wielkopostne prowadzą na naszych łamach księża jezuici we współpracy z serwisem internetowym www.opoka.org.pl. Kolejne rozważania są poświęcone siedmiu grzechom głównym. Zapraszamy na stronę www.opoka.org.pl, gdzie internauci mają możliwość komentowania tekstów nauk i przesyłania pytań do autorów, które wraz z odpowiedziami są publikowane w serwisie (istnieje też możliwość osobistej korespondencji, tylko pomiędzy autorem a pytającym).

„Nie pójdę też drogą zżerającej zazdrości, bo ona z Mądrością nie ma nic wspólnego”(Mdr 6,23). Czym jest zazdrość? O odpowiedź nie jest łatwo. Znacznie prościej przyznać się do kłamstwa, gniewu, nienawiści, pożądania. Wygląda na to, że najbardziej zazdrośnie strzeżoną tajemnicą ludzką jest... przeżywanie zazdrości.

Najczęściej zazdrość ukrywamy pod maską podziwu dla czyichś dokonań, albo buntu wobec niesprawiedliwości losu, który sprawia, że jedni mają więcej od drugich. Czasami zazdrość mylimy z ambicją. Zazdrość nie pobudza nas do aktywności, nie mobilizuje do osiągnięcia celu. Nakazuje posiąść, odbierając innemu. Skąd się bierze? Z niezaspokojonej miłości własnej. Z potrzeby brania bez dawania. Z egoizmu. Z niedostatku miłości bliźniego. Łatwo ulegamy myśleniu, że to my na coś bardziej zasługujemy niż inni. Uczucie stare jak ludzkość. Pół biedy, jeśli pojawia się tylko od czasu do czasu. Gorzej, gdy zatruwa naszą codzienność. Potrafi uczynić nas nieszczęśliwymi, zgorzkniałymi, nieczułymi na uroki życia.

W każdej epoce i kulturze zazdrość pokazuje nowe oblicze. Dziś daje znać o sobie jako cecha ludzi zubożałych, pozbawionych pracy, a przez to pogrążających się w marazmie, pozostających w opozycji wobec skomercjalizowanej i rozwijającej się materialnie cywilizacji. Media zasypują nas reklamami, próbując przekonać o potrzebie i korzyściach płynących z posiadania czegoś nowego. Nie każdy potrafi oprzeć się tej presji, a rozbudowane aspiracje mogą łatwo przerodzić się w uczucie zazdrości wobec tych, którzy to wszystko posiadają.

Na katechezie przygotowującej nas do pierwszej Komunii uczyliśmy się na pamięć „siedmiu grzechów głównych„. Nazywamy je „głównymi”, ponieważ rodzą inne grzechy. Zazdrość wymieniona jest na trzeciej pozycji, a wyprzedza ją tylko pycha i chciwość. Czyżby kolejność zmieniała wagę grzechu? Zazdrość jest zakorzeniona w pysze i chciwości, wiąże się także z pierwszym grzechem człowieka w raju. Adam i Ewa, bojąc się Stwórcy, utworzyli sobie fałszywy obraz Boga, mniemając, że Bóg jest zazdrosny o swoje przywileje. Boga podejrzewa się o zazdrość! Ba, Bóg sam się do niej przyznaje, gdy w Księdze Wyjścia mówi: „Nie będziesz oddawał pokłonu bogu obcemu, bo Pan ma na imię Zazdrosny: jest Bogiem zazdrosnym”. Zazwyczaj z taką wizją Boga nie chcemy się zgodzić. Wydaje się niemożliwe, aby Bóg, który jest miłością, był skażony choćby najmniejszym odcieniem egocentryzmu. Czym zatem jest „zazdrość” Boga? Paradoksalnie jest ona jedną z form jego „świętości”. To przede wszystkim usilne pragnienie, nieustępliwość Jahwe wobec Izraela, aby stał się on Jego wyłączną własnością. Również Jezusa ogarnia ”gorliwość o dom Ojca” (J 2,17). Stara się On pozyskać swój lud z taką samą zazdrością (gorliwością), jaką okazywał Jahwe. Zazdrosna miłość do Ojca ukazuje Jezusa jako gorliwego głosiciela Bożej chwały i Prawa, gdy przepędza handlarzy z mieszkania Jego Ojca, które ma być domem modlitwy. Taka wizja świętej Bożej „zazdrości” otwiera przed nami nową perspektywę. Rodzi się pytanie: czy człowiek uwikłany w grzech jest w stanie przekształcić złą zazdrość w świętą gorliwość?

Doświadczenie życiowe wskazuje jednak, iż istnieje także zazdrość o ponurym obliczu Kaina. Tę z pewnością przeżywamy częściej. Nie mobilizuje ona do wysiłku, ale rujnuje. Burzy więzi międzyludzkie, boleśnie dotyka układów sąsiedzkich i braterskich, kładzie się cieniem na związku kobiety z mężczyzną. Zazdrość kainowa niszczy i zabija. Kain nie mógł znieść tego, że ofiara jego brata Abla została przyjęta przez Boga. Tkwiący w głębi serca cierń doprowadził go do bratobójstwa, a był to cios podwójnie śmiertelny: pozbawił życia Abla, ale też pozwolił umrzeć człowieczeństwu Kaina. Być może niejednokrotnie już znaleźliśmy się w podobnej sytuacji. Porównujemy się i narzekamy: dlaczego inni mają więcej, dlaczego lepiej się im powodzi, skoro nie zawsze prowadzą życie godne chrześcijanina?

Dzisiaj przedmiotem zazdrości jest już nie tyle łaskawe wejrzenie Boga, ale samochód bliźniego, jego sekretarka, luksusowa willa i konto bankowe. Tak to już jest, że my zazdrościmy innym, a inni zazdroszczą nam i ślepe koło się zamyka. Problem zaś tkwi w nas samych i to my jesteśmy pierwszą ofiarą własnej zazdrości. Zazdrość niszczy również związek mężczyzny z kobietą. Prowadzi do niesłusznych podejrzeń, a w ostateczności do zerwania związku. A przecież prawdziwa miłość wyzwala z egoizmu. Człowiek zazdrosny jest zalękniony, nieustannie obawia się utraty miłości partnera. Niejednokrotnie w małżeństwie pojawia się stwierdzenie: „Mam Cię”, a przecież wyrazem małżeńskiej miłości powinno być: „Jestem dla Ciebie”. Oczywiście istnieje też zazdrość chorobliwa - wówczas pomocy należy szukać u psychologów i psychiatrów. W tej sytuacji modlitwa nie jest skutecznym środkiem. Może nawet prowadzić do pogłębienia się tego stanu.

Św. Jan pisze w swym liście: „w miłości nie ma lęku, lecz doskonała miłość usuwa lęk (...) kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości„ (1J 4,18). Zatem jedynym lekarstwem na przezwyciężenie lęku i zazdrości jest miłość i bezinteresowność. To bezinteresowność jest kluczem do przemiany złej zazdrości Kaina w dobrą zazdrość Boga. Kto tego dokona, nie pójdzie „drogą zazdrości„, lecz wkroczy na „ścieżki Mądrości”.

Bogdan Leśniak SJ (ur. 1973) jest studentem teologii na Papieskim Wydziale Teologicznym „Bobolanum” w Warszawie. Wcześniej odbywał praktykę duszpasterską wśród Indian w meksykańskim stanie Chiapas.


Archiwum | Redakcja | Prenumerata | Reklama | Ludzie Tygodnika | Archiwum felietonów | Historia pisma
Archiwum Jerzego Turowicza | Unia dla Ciebie | Książki w Tygodniku | Film w Tygodniku |
Jazz w Tygodniku | Apokryf | Kontrapunkt

© 2000 Tygodnik Powszechny